Warszawska giełda stawia na start-upy

opublikowano: 07-06-2017, 22:00

Pod skrzydłami giełdy rusza akcelerator dla spółek technologicznych. Plany są dalekosiężne, z funduszem korporacyjnym włącznie.

— Polscy inwestorzy społecznościowi udźwignęliby zbiórki na poziomie 1-2 mln EUR. Nie brakuje też ciekawych spółek, mających potencjał sięgania po większe kwoty na rozwój — twierdzi Arkadiusz Regiec, prezes Beesfund, największej platformy crowdfundingu udziałowego w Polsce. Teraz Arkadiusz Regiec powoli dopina swego — choć wciąż dla emisji akcji powyżej 100 tys. EUR trzeba korzystać z pośrednictwadomu maklerskiego i tworzyć prospekt emisyjny. Beesfund właśnie uwija gniazdo w sercu polskiego rynku kapitałowego, podpisując porozumienie z Giełdą Papierów Wartościowych (GPW).

START-UPY? ZAPRASZAMY: Jarosław Grzywiński, p.o. prezesa GPW, pracuje na giełdzie mniej niż 100 dni, jednak dopiął tego, co przez lata nie udawało się kilku jego poprzednikom — otworzył szerzej drzwi dla start-upów.
Zobacz więcej

START-UPY? ZAPRASZAMY: Jarosław Grzywiński, p.o. prezesa GPW, pracuje na giełdzie mniej niż 100 dni, jednak dopiął tego, co przez lata nie udawało się kilku jego poprzednikom — otworzył szerzej drzwi dla start-upów. Fot. Marek Wiśniewski

— Celem porozumienia jest stworzenie akceleratora dla start-upów, wspierającego innowacyjne firmy we wczesnej fazie rozwoju i przygotowującego je do późniejszych emisji na rynku NewConnect bądź na rynku głównym. Uważam, że wzorem zachodnich giełd, takie narzędzie może być kolejnym bodźcem do pobudzenia rynku i drogą do otwarcia giełdowych spółek na inwestycje w innowacyjne projekty — podkreśla Jarosław Grzywiński, p.o. prezesa GPW.

Temat akceleratora dla młodych spółek technologicznych pod parasolem warszawskiego parkietu zaczął się jeszcze za kadencji Adama Maciejewskiego, rozmowy o jego uruchomieniu prowadziła też poprzednia prezes Małgorzata Zaleska.

— Giełda zaskoczyła nas w ostatnich tygodniach elastycznością i otwartością. Przy jej wsparciu chcemy wesprzeć nawet kilkadziesiąt start-upów rocznie. Z GPW mamy dostęp do sieci najlepszych menedżerów i inwestorów w Polsce, po naszej stronie leżeć będzie prawne, formalne i produktowe przygotowanie młodych firm na współpracę z dużymi partnerami jak i do debiutu na małym czy dużym parkiecie — zaznacza Arkadiusz Regiec.

Sieć znajomości, mentoring ze strony menedżerów giełdowych spółek czy prezentacja najciekawszych firm to jedno. Druga faza pomysłu na akcelerator wychodzi dużo dalej niż tylko do np. oferowania rozwiązań Migam (zbiera kapitał m.in. przy wsparciu Beesfund) spółkom z GPW. W głowie Jarosława Grzywińskiego i Arkadiusza Regieca w fazie 2.0 jest powiew świeżości rodem z Londynu oraz Frankfurtu. To m.in. przy LSE funkcjonuje program Elite, w którym przez 18 miesięcy wybrane perełki technologicznie o kilkumilionowych przychodach szykują się do wielkiego skoku. Pomagają im w tym najtęższe głowy rynku kapitałowego.

— Chcemy przybliżyć start- -upy do giełdy. Przeprowadziliśmy badania wśród kilkudziesięciu polskich spółek tego typu i okazało się, że jedynie kilku prezesów zna i rozważa New onnect jako opcję pozyskiwania kapitału — wskazuje prezes Beesfund. Frankfurckie klimaty przywoływać ma zaś idea budowy funduszu korporacyjnego sygnowanego przez GPW, w którym spółka zależna od GPW inwestowałaby w spółki technologiczne, jednocześnie dopraszając do koinwestycji podmioty z giełdy. Umowy inwestycyjne zawierałyby kluczowy zapis mówiący o tym, że doinwestowywane firmy debiutowałyby na warszawskim parkiecie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu