Warto jechać na narty i do ciepłych krajów
Psychologowie twierdzą, że pod koniec zimy znacznie spada wydajność intensywnie pracujących przez cały rok menedżerów. Co ma zrobić biznesmen, którego zmęczy ponura aura za oknem? Większość prezesów i dyrektorów, by odzyskać siły, pakuje walizki i wyjeżdża. Biura podróży kuszą nie tylko ofertami narciarskimi, ale również namawiają, by w zimie odwiedzić ciepłe kraje.
John Andersen prezes Ving
Zimowy wypoczynek w ciepłych krajach cieszy się coraz większym zainteresowaniem turystów. Polacy najczęściej wybierają się wówczas do Egiptu, na Teneryfę i Gran Canarię. Po ciężkiej pracy należy się odrobina luksusu. Na Cyprze można zamieszkać w hotelu, gdzie z pokoi wychodzi się prosto do największego w Europie odkrytego basenu. Natomiast w Marrakeszu miłe chwile można spędzić w luksusowym hotelu położonym w Hivernage — dawnej francuskiej, dzielnicy willowej. Osobom preferującym czynny odpoczynek proponujemy spędzenie urlopu w Egipcie. Tam można poszaleć na desce surfingowej i żaglówce. Jest to również raj dla osób uprawiających golf i dla wędkarzy. Dużym zainteresowaniem polskich turystów cieszy się podróż wodami Nilu, podczas której odwiedza się świątynie Karnaku, Dolinę Królów, Assuan i Edfu.
Na nudę nie będą narzekać turyści, którzy zimowy urlop zdecydują się spędzić w Tajlandii. Pobyt w kurorcie Hua Hin można połączyć z tygodniowym rejsem z Bangkoku do Wietnamu. Na wycieczkowcu Superstar Europe, który należy do najlepszych na świecie, pasażerowie mają do dyspozycji restaurację, bary, salon gier, bibliotekę, sklepy oraz fitness club i saunę.
Andrzej Chludziński prezes Rainbow Tour
Amatorom śnieżnego szaleństwa polecałbym słoneczne stoki włoskich Dolomitów. Nie będą narzekać na brak miejsc do jeżdżenia. Jest tam wiele urokliwych miejscowości, a przy każdej multum wyciągów z dobrze przygotowanymi trasami, na których sił mogą spróbować początkujący, a i doświadczeni nie będą się nudzić. W Bormio 15 marca czeka na narciarzy dodatkowa atrakcja. Będą mogli popatrzeć na najlepszych zawodników startujących w finale pucharu świata w biegu zjazdowym. Nie wszyscy biznesmeni jeżdżą na nartach. Tych namawiałbym, by odwiedzili słoneczne Maroko. W lipcu i sierpniu jest tam tak gorąco, że urlop staje się udręką. Zimowe miesiące to najlepszy czas, by trochę powygrzewać się w temperaturze 25 stopni, a przy okazji coś zobaczyć. Proponujemy siedem dni podróży po kraju, w tym cesarskie miasta: Marrakesz, Casablanka, Meknes, Rabat, gdzie na zwiedzających czekają bazary pełne grajków i zaklinaczy węży oraz tętniące życiem i tak różne od naszych miasteczka. Po emocjach związanych ze zwiedzaniem, następnych kilka dni warto odpocząć w położonym nad samym morzem hotelu.
Krzysztof Piątek dyrektor generalny Neckermann
Gdyby biznesmen znalazł kilka wolnych dni, to oczywiście poleciałby do ciepłych krajów. Tam bowiem można oderwać się od siąpiącego deszczu i przenikliwego zimna. Zimą na Teneryfie, w Tunezji czy też w Egipcie nie ma natłoku turystów. W spokoju można więc odpocząć i pozwiedzać. Największe szanse na udany urlop zapewnia Tunezja. Ci, którzy chcą tylko wygrzać zmarznięte kości, mają do dyspozycji przestronne plaże. Gdy jednak taki wypoczynek nas nie satysfakcjonuje, wystarczy wsiąść do jeepa i urządzić sobie wycieczkę po kraju. Oprócz koni mechanicznych do dyspozycji gości są też żywe wierzchowce.
Tym, którzy zimą najlepiej odpoczywają w górach, polecam Alpy austriackie lub włoskie Dolomity. Francuskie Trzy Doliny są pozbawione romantyzmu. Są tam piękne góry, a przy nich okropne blokowiska. Tamtejsze kurorty to po prostu miejsca, gdzie kwitnie bezduszny przemysł narciarski.
OKIEM KLIENTA
Piotr Pośnik prezes zarządu Wittchen
Ani ja, ani moja rodzina nie jesteśmy pasjonatami nart. Toteż na zimowy urlop zdecydowanie wybieramy ciepłe morze. Staramy się co roku jeździć gdzie indziej: Grecja, Teneryfa, Maroko, Tajlandia, Hiszpania. Tam można odzyskać energię, grając w golfa, nurkując czy pływając.
Korzystamy najchętniej z oferty agencji WCT z Poznania, może dlatego, że nasza firma też ma poznański rodowód. Współpracujemy z nią od lat. Korzystamy nie tylko z propozycji wyjazdów, ale też z biletów lotniczych, a latamy często. Planując wakacje przede wszystkim wybieramy region świata, potem konkretne biuro podróży. Ostatnim w kolejności kryterium jest cena, ale ona też ma swoje znaczenie. Kiedy jadą dwie rodziny, a tak to zwykle planujemy, trzeba się liczyć z wydatkiem rzędu 20 tys. zł. Nie możemy ryzykować, że będą to wyrzucone pieniądze. Moim zdaniem, o powodzeniu biura podróży decyduje sposób działania agencji prezentującej konkretną ofertę. Z większym zaufaniem podchodzę do firmy, która oprócz katalogu przysyła kilka ofert, odpowiadających na moje zapytanie i osobiste rekomendacje. Nasze dotychczasowe doświadczenia wskazują na to, że najlepiej wypoczywa się z TUI i Club Medem. W tym roku zamierzamy skorzystać z propozycji wzięcia udziału w Baccardi Cup — dwutygodniowym rejsie katamaranem między wyspami karaibskimi.