Od czasu rozpoczęcia się tzw. dobrej zmiany postępuje jednak w Polsce właśnie niestabilność i nieprzewidywalność forsowanych często z zaskoczenia przepisów. Rekord chaosu wyśrubowany został w bloku podatkowym tzw. Polskiego Ładu, gdy rozliczany całorocznie PIT został rozsypany i sklecony w trakcie roku podatkowego.
Od dzisiaj władcy kraju uruchamiają inną ścieżkę legislacyjnego bałaganu. 28 lipca wchodzi w życie, po 14-dniowym vacatio legis, główna część (od razu po ogłoszeniu weszły 14 lipca niektóre przepisy proceduralne i przygotowawcze) ustawy z 23 czerwca 2022 r. „o szczególnych rozwiązaniach służących ochronie odbiorców niektórych paliw stałych w związku z sytuacją na rynku tych paliw”. Jej sensem stała się możliwość kupienia przez jedno gospodarstwo domowe do trzech ton węgla kamiennego – czystego lub przetworzonego na brykiety lub pelet – w cenie regulowanej nie większej niż 996,60 zł brutto za tonę. Rynek opałowy uznał jednak system budżetowych rekompensat dla podmiotów podporządkowujących się tej cenie, na który przeznaczono 3 mld zł, za wyciągający pieniądze od firm i po prostu nieuczciwy. Dlatego już w momencie podpisywania 11 lipca ustawy przez Andrzeja Dudę została ona zdyskwalifikowana i skazana na klęskę. Machina się jednak potoczyła, ustawa została opublikowana i od dzisiaj w pełni znajduje się w obiegu prawnym.
Władcy szybko rozeznali się jednak w rozmiarach węglowej porażki. Jarosław Kaczyński rozkazał błyskawiczne przeforsowanie przez PiS zupełnie innej ustawy, o jednorazowej dopłacie 3 tys. zł dla gospodarstwa domowego, ale tylko trującego atmosferę i środowisko węglem kamiennym, czystym lub przetworzonym. Wszyscy używający do ogrzewania paliw mniej szkodliwych zostali uznani za gorszy sort. Ta nowa ustawa skreśla z poprzedniej, obejmującej 24 artykuły, zdecydowaną większość: art. 1-12, 16-19, 23 oraz większość końcowego 24. Pozostaje zatem tylko kadłubek, w zasadzie przepisy proceduralne.
Rynek opałowy znajduje się zatem w sytuacji absurdalnej. Ustawa o 3-tysięcznym datku czeka, po pierwotnym uchwaleniu przez Sejm, na wniesienie 4 sierpnia poprawek przez Senat oraz rozpatrzenie ich 5 sierpnia przez Sejm. Uwzględniając czas na prezydencki podpis oraz publikację, wejdzie w życie przed 15 sierpnia. Najlepiej zatem byłoby, gdyby w ciągu najbliższych kilkunastu dni nie doszła do skutku żadna transakcja sprzedaży/zakupu węgla za cenę do 996,60 zł za tonę. Czekająca na sfinalizowanie ustawa o dodatku węglowym zleca ministrowi klimatu i środowiska wydanie rozporządzenia, ustalającego szczegółowy wzór wniosku o wypłatę. Jego projekt jest znany, dlatego trwają już przymiarki, jak dałoby się wyciągnąć z budżetu dodatkowe pieniądze. Bardzo kreatywnie zapowiada się np. możliwość rozdzielania faktycznych wspólnot na kilka ustawowych tzw. gospodarstw domowych, z których każde byłoby uprawnione do uzyskania 3 tys. zł. Ten zasiłek nie wymaga jakiegokolwiek udokumentowania celowości wydania pieniędzy. Załącznikiem do wniosku jest oświadczenie, że gospodarstwo domowe nie skorzystało z uprzywilejowanego zakupu po 996,60 zł za tonę. W zdecydowanej większości przypadków okaże się to prawdą, ponieważ węgla w takiej cenie w najbliższych dniach nie będzie. Ale pojedyncze transakcje mogą się jednak trafić, zaś Polak potrafi...

