Tematyka walutowa w polskich firmach traktowana jest po macoszemu. Firmy często nie rozumieją, że zabezpieczenie to nieraz konieczność poniesienia wydatków.
Łatwo też o zatarcie granicy pomiędzy zwykłym hedgingiem a spekulacją. Bo trudno uznać udzielenie zgody na otwarcie asymetrycznego korytarza zerokosztowego za chęć zabezpieczenia wpływów na najbliższe kilka lat. Trudno zrzucać winę na przedsiębiorców, zwłaszcza jeżeli sprawa dotyczy małych firm, gdzie nie ma rozbudowanych działów finansowych.
Ostatnie wydarzenia pokazały, że jest miejsce na niezależne firmy doradcze, które mogą ograniczyć niekorzystny wpływ zmian kursów walut na przychody przedsiębiorstwa. Warto jednak sprawdzić, czy posiadają one odpowiednią licencję Komisji Nadzoru Finansowego i na czym tak naprawdę polega usługa.
Marek Rogalski
główny analityk FIT Dom Maklerski