Czytasz dzięki

Węgiel brunatny przegrywa w miksie

Już tylko jedną piąta produkowanej w Polsce energii pochodzi z węgla brunatnego. PGE i ZE PAK, jedyni producenci prądu z tego surowca, próbują iść w zielonym kierunku.

Jeszcze rok temu elektrownie oparte na węglu brunatnym zapewniały jedną czwartą całej produkcji energii elektrycznej w Polsce. Dziś zapewniają tylko jedną piątą. Na to wskazują najnowsze dane PSE, czyli operatora krajowej sieci elektroenergetycznej.

Fot. Bloomberg

Brudny przegrywa

Z danych wynika, że w marcu udział elektrowni opartych na węglu brunatnym wyniósł 20,71 proc. całej produkcji, podczas gdy w marcu 2019 r. było to 24,45 proc. Co wzrosło? W samym marcu był to udział elektrowni opartych na węglu kamiennym — do 50,21 proc. z 46,79 proc. rok temu. Źródła odnawialne zapewniły 0,36 proc. całej energii wobec 0,27 proc. przed rokiem. W 2019 r. rósł też import energii z krajów ościennych.

Czasy dla węgla brunatnego, „najbrudniejszego”, bo najbardziej emisyjnego ze źródeł energii, są tym trudniejsze, im droższe są uprawnienia do emisji dwutlenku węgla. Europejskie elektrownie muszą je obowiązkowo kupować, a to podwyższa koszty produkcji. Zielone źródła tego kosztu nie ponoszą. Dlatego w rywalizacji z OZE, ale także z węglem kamiennym węgiel brunatny przegrywa.

Odpisy zniechęcają

W opublikowanym kilka dni temu raporcie finansowym prezes Zespołu Elektrowni „Pątnów-Adamów-Konin” Henryk Sobierajski pisze o trudnych czasach.

„Do wyzwań, jakie towarzyszą naszej branży w związku z transformacją energetyczną, dołączają nowe, związane z pogorszeniem sytuacji gospodarczej jako następstwa szerzącej się pandemii” — pisze prezes energetycznej firmy opierającej się wyłącznie na węglu brunatny.

Firma kontrolowana przez jednego z najbogatszych Polaków, Zygmunta Solorza, zanotowała w zeszłym roku 446 mln zł straty netto, wynikającej w dużej mierze z odpisów księgowych. Ich wartość przekroczyła 600 mln zł. Z jednej strony jest to zabieg czysto księgowy, niepowodujący wypływu pieniędzy z kasy spółki, ale z drugiej strony obrazuje czarne perspektywy malujące się przed brunatnymi aktywami. Dlatego ZE PAK idzie w zielone.

„W nieodległym czasie ZE PAK poinformuje o postępach w obszarze fotowoltaiki czy wytwarzania tzw. zielonego wodoru” — zapowiada prezes firmy.

Drugi wytwórca energii z węgla brunatnego w kraju to PGE, czyli kontrolowana przez skarb państwa wielka grupa energetyczna. Na jej wyniku w 2019 r. też zaważył potężny odpis, też — podobnie jak w ZE PAK — związany z aktualizacją wartości elektrowni. Wyniósł 7,5 mld zł i dotyczył głównie aktywów w Bełchatowie i Turowie, czyli elektrowni i kopalni węgla brunatnego. Zdaniem zarządu wiele miliardów odpisu obrazuje kiepskie perspektywy tego sektora. Dlatego PGE też idzie w zielone. Prezes Wojciech Dąbrowski zapowiedział niedawno, że mimo pandemii grupa prowadzi rozmowy w sprawie przejęć.

Nowe i niepewne

Odejście od węgla brunatnego może być dla obu grup nie tylko decyzją, ale i musem. Obie mają w planach uruchomienie nowych odkrywek tego surowca,koniecznego do zasilenia stojących nieopodal elektrowni. Węgla brunatnego, wilgotnego, na duże odległości nie opłaca się przewozić.

PAK stara się o pozwolenie na uruchomienie odkrywki Ościsłowo, koniecznej dla istnienia elektrowni Pątnów II i zmodernizowanych bloków w elektrowni Pątnów. Sprawa trwa od 2015 r., protestują ekolodzy i okoliczni rolnicy, których interesy bierze pod uwagę Ministerstwo Rolnictwa. W efekcie decyzji nie ma.

„W przypadku braku możliwości pozyskania węgla z obecnie użytkowanych złóż lub nowej odkrywki Ościsłowo skróceniu ulegnie okres eksploatacji bloków węglowych w elektrowniach Pątnów i Pątnów II” — pisze otwarcie zarząd ZE PAK.

W lepszej sytuacji jest PGE, która uzyskała ostatnio koncesję na wydobycie węgla brunatnego w Złoczewie, co miałoby przedłużyć życie zakładowi w Bełchatowie. Energetyczna grupa nie pali się jednak do wydawania miliardów na „brudne” źródło, podczas gdy Unia Europejska zaostrza zielony kurs. W raporcie rocznym PGE znajdziemy raczej argumenty przeciw tej inwestycji.

„Uzyskanie koncesji nie jest jednoznaczne z uruchomieniem prac związanych z budową kopalni. Potencjał wydobywczy kopalni Złoczew wynosi około 18 mln ton węgla na rok i nie pozwoli na pełne odtworzenie dzisiejszych możliwości potencjału Kompleksu Energetycznego Bełchatów” — napisał zarząd PGE w dokumencie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane