Wektory

Wojciech Kowalczuk
25-09-2001, 00:00

Leszek Miller

Przewodniczący komitetu wyborczego SLD-UP i prawdopodobnie przyszły premier ma powód do wielkiej radości i zarazem poważne zmartwienie. Przyczyną radości Leszka Millera są oczywiście szacunkowe wyniki niedzielnych wyborów. Powód zmartwienia jest dokładnie taki sam.

Jeżeli potwierdzą się sondaże, przyjdzie mu sformować rząd, od którego wszyscy będą oczekiwać wyprowadzenia kraju z najgorszej od blisko dziesięciu lat sytuacji gospodarczej. To już wystarczający powód do koszmarnego bólu głowy. Jednak na tym nie koniec. Wspomniany rząd będzie prawdopodobnie musiał funkcjonować w warunkach parlamentarnej mniejszości, a skuteczne kierowanie taką ekipą może przekraczać możliwości nawet bardzo doświadczonego polityka, jakim jest niewątpliwie Leszek Miller.

Jeżeli nawet wśród pozostałych pięciu ugrupowań, które weszły do Sejmu, znajdzie się skłonne do stworzenia koalicji z SLD-UP, to różnice programowe, wyraźnie rysujące się w trakcie kampanii wyborczej, nie najlepiej rokują takiemu aliansowi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Kowalczuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu