Od rana telewizja TVN CNBC i kilka portali żyło informacją o "tajemniczej" transakcji na akcjach KGHM, dokonanej w piątek o godz. 9.48, a więc ponad 2 godziny przed tym, jak Donald Tusk w expose zapowiedział podwyższenie podatku od wydobycia miedzi i srebra. Deklaracja ta spowodowała kilkunastoprocentową przecenę akcji miedziowego koncernu.
Dziennikarze TVN sugerowali, że transakcji mógł dokonać ktoś, kto wiedział o treści expose i - jak obliczali - grając na krótko (pożyczając akcje, sprzedając je i odkupując po niższej cenie) osoba ta mogła zarobić 105 tys. zł.
Transakcja dotyczyła 4990 akcji (wartość 823 tys. zł) i rzeczywiście wielkością wolumeny odróżniała się od innych, zawartych tego dnia.
Szybko okazało się jednak, że w transakcji nie było nic nadzwyczajnego.
Według ustaleń Komisji Nadzoru Finansowego, transakcję tę przeprowadził animator rynku, czyli dom maklerski, który ma podpisaną umowę z giełdą. Takie transakcje mają za zadanie wspieranie płynności.
W poniedziałek notowania KGHM nadal mocno spadają. W niełasce są także akcje innych spółek wydobywczych.