Dobrze się dzieje, że wśród proponowanych zmian podatkowych pojawia się kwestia ujednolicenia wiążących interpretacji podatkowych. Dwa lata temu, gdy tworzono te przepisy, kwestię jednolitości interpretacji całkowicie pominięto. Przepisy wprowadzające wiążące interpretacje okrzyknięto największym sukcesem przedsiębiorców. W takiej atmosferze trudno o rzeczową dyskusję, dotyczącą ewidentnych wad przyjętych rozwiązań legislacyjnych. Potrzeba wiążących interpretacji nie jest przez nikogo kwestionowana, ale stosowne zapisy ordynacji podatkowej napisano w sposób urągający zasadom dobrej legislacji, a ponadto, co ważniejsze, są w wielu miejscach, w opinii znawców prawa, niekonstytucyjne. O ewentualnej niekonstytucyjności wypowie się wkrótce Trybunał Konstytucyjny, ale niezależnie od tego przepisy te wymagają zmian.
Ministerstwo proponuje scentralizowanie wydawania wiążących interpretacji. To interesująca, choć trudna technicznie propozycja. Pojawiają się przy tym wątpliwości, czy minister może wypowiadać się w indywidualnych przypadkach, czy może narzucać swoją interpretację, skoro z wcześniejszego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego wynika, że ministerialna interpretacja nie jest wiążąca dla podległych mu organów skarbowych. Nawet jeśli te wątpliwości są nieco wydumane, to — moim zdaniem — należy wykorzystać tę dyskusję i całościowo zmienić owe przepisy. Chcę podkreślić, że nie miałby to być zamach na wiążące interpretacje, ale precyzyjne określenie zasad i procedury ich wydawania — by zapewnić zgodność z konstytucją, jednolitość i spójność przy rozsądnych kosztach administracyjnych.
Jarosław Neneman, były wiceminister finansów