Aut elektrycznych przybywa szybciej niż ładowarek

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2021-04-18 20:00

Polski licznik elektromobilności z jednej strony wskazuje rosnące zainteresowanie autami na prąd, z drugiej spadek dynamiki rozwoju sieci ładowarek.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • ile elektrycznych aut jest zarejestrowanych w Polsce
  • jakie napędy są najpopularniejsze
  • jak zmienia się liczba stacji ładujących
  • jak rozwija się elektromobilność w Polsce

Choć samochodów napędzanych wyłącznie energią elektryczną (BEV) przybywa, to do obiecanego miliona jest niewiele bliżej niż było, gdy obietnica padała. Na koniec marca 2021 do 1 mln aut na prąd brakuje … 989 tys.

Co prawda jest jeszcze trochę czasu do 2025 r., kiedy to elektryki mają zalać rodzime ulice, sytuacja na dziś wygląda jednak mizernie. Oczywiście względem obietnicy. Bo relatywnie i biorąc pod uwagę brak dopłat czy ulg sytuacja ma się nieżle. Według danych z końca marca 2021 r., w Polsce było zarejestrowanych łącznie 22291 samochodów osobowych z napędem elektrycznym (BEV i PHEV).

Przez pierwsze trzy miesiące tego roku ich liczba zwiększyła się o 3555 szt., czyli o 107 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2020 r. Z tych 22,3 tys. aut, te czysto elektryczne stanowią 51,2 proc. (11194 szt). Reszta (11094 szt.) to hybrydy typu plug-in (PHEV). Na polski park aut elektrycznych składają się również ciężarówki. Na koniec marca 2021 r było ich 880. Jeśli doliczyć do tego również autobusy (472) oraz motocykle wespół z motorowerami (9366) to okaże się, że w Polsce zarejestrowanych jest łącznie nieco ponad 33 tys. pojazdów na prąd (wliczając PHEV).

Widoki na przyszłość

Czy sytuacja się poprawi? Zainteresowanie elektrykami rośnie. Poza wymienionym wyżej wzrostem liczby rejestracji aut osobowych w pierwszym kwartale 2021 r. urósł też popyt na elektryczne autobusy. W ciagu trzech miesięcy tego roku zarejestrowano 40 takich pojazdów wobec 11 zarejestrowanych w analogicznym okresie ubiegłego roku. Dynamicznie rozwija się też rynkowa oferta. W ciągu kilku ostatnich miesięcy swoje premiery miały: VW ID4 i bliźniaczy model skody - enyaq, ford mustang mach-e, Audi GT. Za chwilę na rynku pojawi się elektryczne volvo i dwa mercedesy (EQS i EQB). Kilka dni temu poznaliśmy ceny najtańszego auta elektrycznego na polskim rynku. Dacię spring można kupić już od 76,9 tys. zł. Ofensywa trwa również w segmencie dostawczaków. Za kilka dni odbędzie się konferencja inaugurująca elektryczną odmianę fiata ducato. Jak widać z ofertą nie ma problemu. Z czym jest?

W opinii Macieja Mazura, dyrektora zarządzającego Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych, z tym, że rynek od 2018 r. ma zaciągnięty hamulec.

– Rynek na dobre mogą rozruszać wyłącznie dopłaty lub ulgi. Tymczasem od trzech lat tylko się o nich mówi i składa kolejne obietnice. Realnych działań na dobrą sprawę brakuje. Część klientów, zwłaszcza przedsiębiorców, wstrzymuje decyzje o przesiadce do auta elektrycznego w oczekiwaniu na realizację obietnic - mówi Maciej Mazur.

W kolejce po prąd
W kolejce po prąd
O ile rynek nowy aut elektrycznych przyspiesza ( w I kw 2021 r. o 107 proc. r/r), o tyle nieco zwolniło tempo rozwoju infrastruktury ładowania. W czwartym kwartale 2020 r. oddano do użytku 82 ładowarki, w pierwszym kwartale tego roku o ponad 20 mniej.
Alex Kraus

Ładowarek wolniej przybywa

Jeśli się nie pomaga, nie powinno się też przeszkadzać. A i z tym bywa u nas różnie.

Pod koniec marca w Polsce funkcjonowało co prawda 1425 ogólnodostępnych stacji ładowania pojazdów elektrycznych. Jednak w ostatnich miesiącach tempo instalacji i odbiorów nowych stacji wyraźnie spadło: z 82 ładowarek w IV kwartale 2020 r. do 61 w I kwartale tego roku.

– Sytuacji w zakresie rozbudowy infrastruktury z pewnością nie poprawi planowana nowelizacja Ustawy o elektromobilnosci i paliwach alternatywnych, w ramach której zostaną usunięte art. 64-66 dotyczące tzw. mechanizmu interwencyjnego nakładającego na operatorów obowiązek wybudowania brakującej liczby stacji ładowania, o ile próg minimalny, określony w osobnym paragrafie, nie został osiągnięty. W tym kontekście dodatkowego znaczenia nabiera możliwie szybkie wdrożenie programu wsparcia rozbudowy infrastruktury ze środków NFOŚiGW – mówi Maciej Mazur.

Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, podkreśla że popularność, a tym samym popyt na samochody elektryczne i niskoemisyjne, jest uzależniony od sprawnej sieci ładowania czy tankowania wodoru i gazu.

– Producenci samochodów domagają się „prawa do ładowania”, tj. swobodnego dostępu dla swoich klientów do punktów ładowania i tankowania. Żądanie to dotyczy nie tylko możliwości ładowania pojazdów w miastach, ale też budowy sieci szybkich ładowarek przy głównych szlakach komunikacyjnych. Polska nie jest samotną wyspą, dlatego infrastruktura ładowania na naszych drogach musi dotrzymywać tempa Europie – mówi Jakub Faryś.

Możesz zainteresować się również: