Biznes starej Unii widzi szanse rozwoju w coraz ciemniejszych barwach. Nowi członkowie lepiej oceniają perspektywy.
Kto, jeśli nie sam przedsiębiorca, potrafi lepiej wyczuć klimat gospodarczy? Ten zaś dla starych członków Unii nie wydaje się zbyt dobry. Wyniki badania European Economic Survey wykazują, że aż 18,2 proc. przedstawicieli biznesu z Europy Zachodniej spodziewa się pogorszenia warunków prowadzenia biznesu, podczas gdy wśród nowych członków wspólnoty — 14,7 proc. Poprawy klimatu spodziewa się 17 proc. przedsiębiorców starej UE i aż 26 proc. z nowych krajów członkowskich.
— Nowicjusze mają przekonanie, że jednolity rynek UE będzie im sprzyjał. Przedsiębiorcy w krajach starej Unii, w przeciwieństwie do polityków, w ograniczeniach na rynkach usług i pracy widzą duży hamulec rozwoju. Bez istotnej zmiany polityki gospodarczej Unii będzie trudno przełamać kiepską koniunkturę — podkreśla Marek Kłoczko, sekretarz generalny KIG.
Wśród nowicjuszy najgorszy klimat panuje na Węgrzech, i to zarówno pod kątem wzrostu obrotów, jak też inwestycji oraz zatrudnienia (które ich zdaniem spadnie). Z kolei najlepszej koniunktury spodziewają się firmy z Łotwy, Litwy i Estonii, choć pod względem spodziewanego wzrostu zatrudnienia przedsiębiorcy litewscy są bardziej pesymistyczni niż polscy.
— Wyniki są czytelnym sygnałem dla polityków. Ten rząd może łatwo osiągnąć sukces, usuwając bariery gospodarcze. Czy zechce z tego skorzystać? Nadal czekamy na konkrety — mówi Marek Kłoczko.
Do najpilniejszych zadań hamujących rozwój przedsiębiorczości zalicza: naprawę sądownictwa, dokończenie prywatyzacji, reformę służby zdrowia, walkę z biurokracją oraz budowę infrastruktury.
W tegorocznym badaniu European Economic Survey (które przygotowują narodowe izby gospodarcze, z ramienia Polski, Krajowa Izba Gospodarcza) udział wzięło 90 tys. przedstawicieli biznesu z 27 krajów (w tym 2243 z Polski).