Jeśli firma chce uniknąć niespodzianek we współpracy z kontrahentem, lepiej sprawdzić przed jej nawiązaniem przynajmniej jego finanse. Zdaniem Euler Hermes, większość sierpniowych upadłości można było przewidzieć dużo wcześniej.
![Ociąganie się firm z dostarczaniem sprawozdań finansowych do KRS to jeden z powodów większego zainteresowania usługami wywiadowni gospodarczych — uważa Szymon Wiliński, dyrektor w Coface. [FOT. MW] Ociąganie się firm z dostarczaniem sprawozdań finansowych do KRS to jeden z powodów większego zainteresowania usługami wywiadowni gospodarczych — uważa Szymon Wiliński, dyrektor w Coface. [FOT. MW]](http://images.pb.pl/filtered/e4fde4b5-c0b0-45b8-9bf3-bf8fb2d91edc/e22434a3-3876-5ea5-865c-25b5f8ac584f_w_830.jpg)
Tysiąc sprawozdań za 2010 r.
— Aż 85 proc. przedsiębiorstw, które upadły w sierpniu, wykazywało na bazie podstawowej analizy finansowej osiąganych wyników nadmierne ogólne zadłużenie czy niebezpiecznie niski wskaźnik bieżącej zdolności firmy do terminowego regulowania zobowiązań. Co więcej — były one niepokojące nie w okresie ostatniego roku, ale w większości przypadków w okresie trzech ostatnich lat — mówi Maciej Harczuk, prezes Euler Hermes Collections.
Wystarczyło sprawdzić dane finansowe. A te powinny być dostępne w sprawozdaniach, które firmy mają obowiązek dostarczać do Krajowego Rejestru Sądowego (KRS). Powinny… ale często tego nie robią.
— Po pierwsze wiele firm w ogóle nie dopełnia tego obowiązku, a po drugie wiele z tych, które dane składają, robi to z wielkim opóźnieniem. Dane za rok 2010 firmy składały w 2011, 2012, a nawet w 2013. W bieżącym roku do sądów trafiło jeszcze blisko 1000 sprawozdań za 2010 r. — mówi Szymon Wiliński, dyrektor ds. rozwoju informacji i windykacji w Coface.
Jego zdaniem, to jeden z powodów, dla którego zainteresowanie usługami wywiadowni gospodarczych w ostatnim czasie szybko rośnie. — Przedsiębiorcy poszukujący informacji o swoich kontrahentach nie chcą czekać, aż dane być może pojawią się w sądzie — mówi Szymon Wiliński. Tylko skąd wywiadownia ma dane, które nie trafiły do KRS? Szymon Wiliński tłumaczy, że jednym z głównych źródeł danych wywiadowni są informacje pozyskiwane bezpośrednio od firm.
— Mamy sekcje kontaktów z firmami, które proszą przedsiębiorstwa o przekazanie swoich danych finansowych do baz wywiadowni — twierdzi dyrektor w Coface. Podobno przedsiębiorstwa coraz częściej na takie prośby odpowiadają, ponieważ liczą się z możliwością zwiększenia dzięki temu swoich szans na kontrakty. A brak odpowiedzi to też informacja albo przynajmniej sygnał, że prawdopodobnie nie wszystko jest w porządku.
Teraz wolą sprawdzać
Nie tylko z tego powodu wywiadownie mają już od jakiegoś czasu prawdziwe żniwa. Euler Hermes odnotował wzrost zainteresowania raportami handlowymi o 80 proc. w ciągu roku. W Coface liczba raportów o firmach krajowych wzrośnie w tym roku o 25 proc., w tym pobieranych online o 46 proc., a D&B w 2013 r. oczekuje wzrostu zainteresowania raportami o 15 proc. — Średniomiesięcznie przeglądanych albo kupowanych jest u nas ponad 20 tys. raportów. W tej chwili obroty wszystkich firm zajmujących się informacją gospodarczą wynoszą około 60 mln zł — szacuje Tomasz Starzyk z D&B.Większe zainteresowanie sprawdzaniem swoich kontrahentów, zdaniem przedstawicieli wywiadowni, to głównie efekt sytuacji gospodarczej i wyciągania wniosków z niedalekiej przeszłości.
Jeszcze chwilę wcześniej wiele firm w ferworze walki o jakiekolwiek zyski decydowało się na kontrakty bez względu na cenę i nie zważając na przeszłość kontrahenta. Potem były spektakularne upadłości, szczególnie w branży budowlanej. Teraz firmy, zamiast tak chętnie ryzykować, wolą sprawdzić, z kim mają do czynienia. W raportach wywiadowni szukają także m.in. wiedzy o konkurencji.
— Wiele przedsiębiorstw, którym wiedzie się gorzej, poszukuje informacji, jak w tych czasach radzą sobie ich konkurenci — potwierdza Iwona Surdykowska-Huk, dyrektor i właściciel InfoCredit. Wywiadownie odnotowują też coraz więcej chętnych do analiz branżowych. Ich klientami są głównie małe i średnie firmy oraz korporacje powiązane z finansami. — W tej chwili ponad 60 proc. sprzedaży to klienci z segmentu małych i średnich przedsiębiorstw. Jednak naszymi największymi klientami są banki i firmy ubezpieczeniowe, które potrzebują informacji, żeby podejmować decyzje dotyczące ryzyka działalności swoich klientów — mówi Tomasz Starzyk.
Nic za darmo
Raport z wywiadowni gospodarczej właściwie nie zawiera nic, czego nie można pozyskać samodzielnie — takie firmy mogą korzystać jedynie z dostępnych informacji albo prosić o nie indywidualnie. — Głównym źródłem informacji wywiadowni gospodarczych są sądy gospodarcze i krajowy rejestr sądowy — mówi Tomasz Starzyk.
Ich oferta ma jednak swoje zalety — oprócz tego, że samodzielnie nie trzeba tracić czasu na szukanie informacji o interesującej firmie, wywiadownia dane przetworzy, wystawi badanej firmie ocenę, a ponadto często dysponuje historią przedsiębiorstw, które ma w swojej bazie. A bazy takich podmiotów zawierają imponującą liczbę przedsiębiorstw — np. Euler Hermes ma ich ponad 4 mln. Skorzystać z takich informacji na pewno warto i na pewno łatwiej. Barierą może być cena.
— Ceny raportu handlowego kształtują się w zależności od siedziby podmiotu i jest to wydatek rzędu kilkuset euro za raport standardowy. Przy zaawansowanych raportach cena jest wyższa — mówi Marek Rybarczyk, prezes Eurowindykacji.
— Klienci współpracują z wywiadowniami najczęściej w ramach stałych umów, które umożliwiają dostęp do baz danych i premiują klientów korzystnymi, znacznie niższymi — niż w przypadku pojedynczego zamówienia — cenami za raport handlowy. Ceny dla takich stałych klientów za pełny raport o firmie krajowej wahają się w granicach kilkudziesięciu złotych, a za sprawdzenie firmy zagranicznej od kilkudziesięciu do kilkuset złotych, w zależności od kraju — mówi Szymon Wiliński.
— Pojedynczy raport o firmie to koszt od 150 do 250 zł netto — informuje Tomasz Starzyk.