Jedna piąta funduszy wypracowanych przez program pracy więźniów wróci do budżetu państwa. Utrzymanie więźnia w Polsce kosztuje miesięcznie średnio 3 150 zł. Tymczasem wskaźnik zatrudnienia osadzonych wynosi u nas tylko 36 proc.
Dla porównania: w Niemczech i Czechach sięga on 60 proc., a na Węgrzech — 80 proc. — wynika z danych Służby Więziennej (SW). Instytucja chce, abyśmy pod tym względem dobili do czołówki UE. Temu służy ogłoszony niedawno program, który zakłada m.in. budowę do 2023 r. 40 hal produkcyjnych przy zakładach karnych (już powstały dwa takie obiekty). Spodziewany koszt tych inwestycji to 105 mln zł.
Pieniądze będą pochodziły z Funduszu Aktywizacji Zawodowej Skazanych oraz Rozwoju Przywięziennych Zakładów Pracy. Według SW 10 tys. osadzonych „mogłoby niemal od dzisiaj podjąć pracę”. Na razie różne prace codziennie wykonuje prawie 26 tys. skazanych, z czego 10,3 tys. robi to odpłatnie, a pozostali bez finansowej gratyfikacji.