WIG20 może zjechać poniżej 3 tys. pkt

Sebastian Gawłowski, Maciej Zbiejcik
opublikowano: 16-05-2006, 00:00

Akcje na świecie znów dostały zadyszki. Potrzebują nowego paliwa, bo miedzi coraz trudniej dźwigać ciężar hossy. Ale rozwiązania nie widać.

Poniedziałek przyniósł mocne spadki na GPW w ślad za przeceną na rynkach światowych. Kolejny raz iskrą było załamanie cen miedzi, które pociągnęło w dół ceny spółek surowcowych na kluczowych giełdach. Wczoraj miedź staniała w Londynie o 760 USD, do 7700 USD za tonę. To największy spadek cen tego metalu od października 2004 r. Taniały też: cynk, aluminium, złoto i srebro.

W efekcie wartość indeksu WIG zmalała o 3,07 proc., a WIG20 stracił 3,57 proc. Realizacja zysków może zepchnąć wskaźnik największych spółek nawet poniżej 3 tys. pkt, ale to nie koniec hossy.

Miedź czy nie mieć?

— „Maj miesiącem oszczędzania” — to stare giełdowe powiedzonko znów pokazało, że jest w nim wiele racji. Dużo wskazuje na to, że ci, którzy o tym pamiętali i wyszli z rynku, na początku miesiąca, uratowali swoje zyski — mówi Mirosław Saj, makler DM BISE.

Nastroje się pogarszają, od kiedy inwestorzy wrócili na giełdę po długim weekendzie. Od 11 maja WIG20 zniżkował już blisko 5 proc.

— Mamy odwrót od wszystkich rynków regionu środkowoeuropejskiego. Ceny akcji na parkietach Europy Zachodniej tak samo spadają. Wszystko przez sytuację na rynku miedzi, która w ostatnim czasie ciągnęła giełdy w górę, teraz pcha w dół. W Nowym Jorku zawieszone zostały transakcje tym surowcem, w Londynie cena miedzi zdecydowanie spadała. Wszystkie światowe spółki surowcowe tracą przynajmniej po 4-5 proc. — komentował wczoraj dla PAP Arkadiusz Jaskólski z Erste Securities.

Rozczarowanie na GPW pogłębiały kiepskie wyniki PKN Orlen. Akcje rafinerii były przecież jedną z lokomotyw surowcowej hossy.

— Wyniki kwartalne spółek to jedno, a giełda żyje dziś własnym życiem i głównym powodem spadków jest przecena miedzi. Myślę, że poziomem wsparcia dla WIG20 jest 3 tys. pkt — dodał makler Erste.

Zdrową korektą byłby spadek indeksu nawet do 2950 pkt.

— Nie było dotychczas panicznej wyprzedaży, co pokazuje że nastroje inwestorów nie są takie fatalne — mówi Marcin Czerwonka, makler BM BPH.

Zdaniem specjalistów, coraz częstsze załamania nastrojów na rynku są rezultatem bicia przez surowce (głównie miedź) coraz to wyższych rekordów cenowych. Nic dziwnego, że inwestorzy stali się nerwowi.

To tylko korekta

— Koniunktura na kolejnych sesjach w dużej mierze będzie zależała od cen surowców. Ale kluczowe staną się notowania miedzi, które bezpośrednio decydują o kursie KGHM, spółki o najwyższym udziale w indeksie WIG20. Uważam, że to chwilowa korekta. Im mocniejsze będą spadki, tym zdrowiej dla rynku, który zasłużył na odpoczynek po długotrwałych wzrostach — mówi Paweł Puchalski, analityk DM BZ WBK.

Zdaniem Mirosława Saja, korekta może zaprowadzić WIG20 nawet poniżej 3 tys. pkt.

— Kluczowe w najbliższych dniach okaże się zachowanie rodzimych funduszy. To one decydują o sytuacji na rynku i na razie spokojnie przypatrywały się korekcie. Nie narzekają na brak gotówki, więc niższe ceny mogą skusić je do ponownego napełniania portfeli i obrony rynku. Fundamenty gospodarki są dobre, więc o końcu hossy nie ma mowy — ocenia makler DM BISE.

Rozwój polskiej gospodarki uzasadnia wzrosty na giełdzie, ale nie będzie ich napędzał.

— Naprawdę trudno znaleźć nowy czynnik, który byłby paliwem dla wzrostów jak dotychczas surowce. To słabość tej hossy — ocenia makler BM BPH.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sebastian Gawłowski, Maciej Zbiejcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu