Wczoraj, mimo spadku, WIG20 utrzymał obrany przez siebie kierunek. Jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało, można podziwiać siłę indeksu największych spółek w mijającym tygodniu. Widać to dobrze z perspektywy nurkującego w tym czasie o ponad 4 proc. DAX-a., czy tracącego 2,5 proc. S&P500, z determinacją broniącego się przed spadkiem poniżej 1300 punktów.
W czwartek na początku sesji amerykańscy inwestorzy nie mogli zdecydować
się, co robić z akcjami, więc indeksy nie oddalały się od okolic środowego
zamknięcia. Później nadeszły chwile trudne dla byków. S&P500 spadł poniżej
wspomnianego poziomu, tracąc 1 proc. Około 20.00 gwałtownie zmienił
kierunek i po dwóch godzinach wyszedł nieznacznie nad kreskę. Ostatecznie
stracił 0,1 proc. Przyczyną tego zwrotu była pogłoska o tym, że Kadafi został
zastrzelony. Po jej pojawieniu się notowania ropy w Nowym Jorku spadły z 99,5 do
95,5 dolara. Kilka godzin wcześniej przekroczyły poziom 103 dolarów.
Jeśli
ktoś miał wątpliwości komu najbardziej szkodzi drożejąca ropa i libijska
rewolucja, mógł się ich szybko pozbyć, obserwując listę najmocniej przecenianych
amerykańskich firm. Jeśli spadek kursu przekraczał 2 proc., było niemal pewne,
że to przedstawiciel branży naftowej lub motoryzacyjnej. Nieliczne wyjątki od
tej zasady to sieci handlowe, Coca-Cola, tracąca przez moment 4 proc. i Newmont
Mining, drugi na świecie producent złota, którego akcje nie wiedzieć czemu
zniżkowały o ponad 7 proc. Na rynku surowcowym możliwe jest każde szaleństwo. Do
mocno przecenianej od kilku dni bawełny (w ciągu czterech dni o 15 proc.),
wczoraj dołączyły cukier, taniejący o 7 proc. i srebro, spadające o 4 proc.
Nasi inwestorzy byli zdezorientowani, nie wiedząc jak traktować spółki
surowcowe. Po początkowej przecenie akcji KGHM o ponad 2,5 proc., pod koniec
dnia handlowali nimi po cenach już tylko o 0,3 proc. niższych niż na środowym
zamknięciu. Rozterki były jeszcze bardziej widoczne w przypadku Lotosu i PKN
Orlen, które najpierw traciły po około 1 proc., później rosły o 1,5 proc., by na
koniec powrócić do poziomu z porannej zniżki.
W piątkowy poranek rosły ceny niemal wszystkich surowców, łącznie z
miedzią, choć zmiany nie były wielkie. W górę szły też kontrakty na amerykańskie
akcje, ale ten czynnik ostatnio nie daje wiarygodnych wskazówek. W Azji
przeważały zwyżki, za wyjątkiem zyskującego ponad 2 proc. Hong Kongu niezbyt
imponujące. Nikkei wzrósł o 0,7 proc. W Tokio inwestorzy cieszyli się, że spadek
cen towarów był nieco mniejszy niż się spodziewano. Shanghai B-Share zyskał 0,2
proc., a Shanghai Composite nie zmienił swej wartości.
Przebieg dzisiejszej sesji jest nieprzewidywalny. Jeśli z Libii nie
napłyną nowe dramatyczne wieści, można się spodziewać stabilizacji z lekką
tendencją wzrostową. Każda informacja wskazująca na poprawę sytuacji na rynku
ropy, na przykład konkretne deklaracje producentów o zwiększeniu dostaw lub
przełom w Libii, jest w stanie wywołać silne zwyżki notowań.
KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ
Roman Przasnyski, Open Finance