Inwestujący nad Wisłą kończyli ostatni tydzień listopada w dość dobrych humorach. Ci, którzy załapali się na dynamiczne odbicie WIG20 mogli nieźle zarobić. Indeks 20. największych spółek notowanych nad Wisłą zyskał w poprzednim tygodniu prawie 10 proc. Wśród nich nie zabrakło ani rozpędzonych lokomotyw wzrostów, ani niestety zostających w tyle maruderów.
Wręcz fenomenalną kondycją odznaczył się przedstawiciel deweloperów - GTC. Kupno akcji tej spółki na początku tygodnia przyniosłoby prawie 45 proc. zysk już po pięciu sesjach. Z drugiej jednak strony, można było zupełnie nie trafić z inwestycją. Po przeciwnym biegunie znalazł się Lotos, który stracił blisko 10 proc. Pomijając zachowania wielu spółek można śmiało powiedzieć, że zeszły tydzień to przede wszystkim odreagowanie otarcia się o dno bessy.
Inwestorzy kupowali akcje w nadziei, że WIG20 w końcu przełamie złą passę i ponownie zacznie trwale zyskiwać na wartości. Najwięksi optymiści oczywiście już zacierają ręce, ale na fakty przyjdzie jeszcze trochę poczekać. Być może już w tym tygodniu WIG20 zaatakuje 1,9 tys. pkt. Jest to ważny punkt oporu, którego pokonanie mogłoby świadczyć o przełamaniu nawet samej bessy. Jednakże droga ku zmianie trendu jest dość daleka, gdyż krajowe blue chipy musiałby od piątkowego zamknięcia zyskać blisko 9 proc. Oczywiście patrząc na zeszłotygodniowe wzrosty jest to jak najbardziej możliwe. Jednak z drugiej strony nie ma co liczyć na niczym nieprzerwane wzrosty, kiedy na światowych rynkach nadal jest bardzo nerwowo.
Już dzisiejsze sesje w Azji pokazały, że przestoje w tamtejszych gospodarkach szybko nie miną. Podczas pierwszego dnia grudniowych notowań mocno taniały spółki wydobywcze, gdyż znów w dół szły surowce. Równie słabo radzili sobie japońscy producenci aut, którzy zanotowali w listopadzie najgorszą sprzedaż od ok. 35 lat. Prawdopodobnie fala pesymizmu, która przelała się przez dalekowschodnie parkiety dotrze również nad Wisłą. Widać jednak światełko w tunelu.
Inwestorzy dowiedzieli się przez weekend o rządowym planie przeciwstawienia się skutkom globalnego kryzysu gospodarczego. Administracja Donalda Tuska wygospodarowała na ten cel ponad 90 mld zł. Wlewa to oczywiście dozę spokoju na wciąż bardzo rozchwiany rynek, ale dużo ważniejszą informacją była prognoza wzrostu gospodarczego dla Polski w 2009 r. Ministerstwo finansów skorygowało przyszłoroczny PKB do 3,7 proc. z 4,2 proc. Co ważniejsze, jest on zdecydowanie lepszy, niż jeszcze niedawne publikacje wielu instytucji finansowych, które zakładały wzrost gospodarczy nawet bliski zera.
Tydzień rozpoczął się od jeszcze jednej optymistycznej informacji. Prezydent Kaczyński podpisał umowę o współpracy handlowej i gospodarczej z … Mongolią. Może da to naszej ekonomi dodatkowego „kopa”?
Oczywiście można jeszcze sądzić, że WIG20 podąży śladem piątkowych notowań na
Wall Street. Choć ostatni dzień poprzedniego tygodnia zaczął się niezbyt udanie
dla inwestujących za Atlantykiem, to finisz był zdecydowanie lepszy. Czołowe
amerykańskie indeksy dalej kontynuowały wzrosty.