Tuż po godzinie 14:30. zlecenia sprzedaży największy polskich spółek notowanych na GPW zrobiły swoje. W jednej chwili WIG20 został zepchnięty do europejskiego ogona i błyskawicznie zjechał poniżej 1,9 tys. pkt.
Wśród blue chipów straty powiększył sektor bankowy, z dwoma największymi krajowymi instytucjami finansowymi na czele. WIG20 mocniej w dół pociągnęły Pekao, który tracił 2,5 proc., a także PKO BP, oddający blisko 2 proc. Znacznie osłabł zyskujący dotychczas ponad 4 proc. KGHM. Na kwadrans przed godz. 15. lubiński konglomerat zyskiwał zaledwie 1,4 proc. Niewykluczone, że również zejdzie do czerwonej strefy rynku, gdyż po porannej zwyżce na rynku miedzi nie ma już śladu. Na giełdzie metali w Londynie za jedną tonę tego surowca ponownie trzeba zapłacić mniej niż 3,3 tys. USD.
Straty powiększyły też maluchy i średniaki, które w pierwszej fazie sesji radziły sobie dużo lepiej niż ich najwięksi koledzy. Mimo spadkowej sesji na zielono błyszczy Rafako. Prezes producenta kotłów ogłosił na łamach dzisiejszego „Parkietu”, że w wyniku procesu sądowego firma ma szansę dostać udziały w ukraińskiej stoczni i sporą gotówkę o łącznej wartości ok. 35 mln zł. O godz. 14:50. Rafako drożało o 13 proc.
O godz. 14:50. WIG20 spadał o 1,4 proc., mWIG40 tracił 0,8 proc., a sWIG80
oddawał 0,5 proc. Obroty na całym rynku są dość wysokie, wynoszą ponad 800 mln
zł, i do końca sesji na GPW na pewno przekroczą 1 mld zł.