Według obiegowej opinii kryzys dla windykatorów to czas żniw. Na pewno wzrośnie liczba zleceń, ale zmaleje skuteczność odzyskiwania długów.
Mówi się, że windykatorzy nudzą się w czasach gospodarczej hossy, za to nie sypiają w czasach recesji. Dlatego sektor windykacyjny jest jedną z nielicznych branż, które gospodarczą zadyszkę witają z ulgą. O ile w 2007 r. i w połowie ubiegłego roku na rynku nie pojawiły się nowe firmy windykacyjne, za to wiele upadło, o tyle pod koniec 2008 r. trend się zmienił — konkurencja w branży zaczęła rosnąć.
— Pierwszy kwartał 2009 roku był okresem, w którym firmy windykacyjne przyjęły na zlecenie największą liczbę spraw przekazywanych przez wierzycieli w trzymiesięcznym okresie w historii windykacji masowej w Polsce, a to najprawdopodobniej początek tendencji, która jeszcze rozwinie się w roku bieżącym. Ze wstępnych analiz wynika, że firmy windykacyjne przyjęły w pierwszych trzech miesiącach 2009 roku portfele wierzytelności przekraczające 2 mln spraw o wartości ponad 2 mld zł — zauważa Tomasz Strama, dyrektor ds. klientów strategicznych w firmie Kruk.
Zleceń przybywa
— Coraz więcej przedsiębiorstw dostrzega potrzebę wczesnego reagowania na pojawiające się problemy płatnicze z kontrahentami. Firmy windykacyjne otrzymują zdecydowanie więcej niż dotychczas zapytań dotyczących nawiązania współpracy — twierdzi Jakub Ganske, dyrektor operacyjny Presco.
Zwłaszcza początek kryzysu to dobry czas dla branży. Wtedy na rynku są jeszcze pieniądze.
— Największy wzrost zainteresowania usługami branży windykacyjnej dał się zauważyć w IV kwartale 2008 r. Przedsiębiorcy chcieli zdążyć przed nadejściem głównej fali kryzysu, kiedy zapewne nie będzie można odzyskać większych środków. Uznali, że dobrze działać, póki pieniądze są jeszcze na rynku — mówi Waldemar Sokołowski, dyrektor w Kaczmarski Inkasso.
Rośnie popyt na konkretne usługi — jak monitoring czy miękka windykacja.
— Wyraźnie wzrosło zapotrzebowanie na usługi związane z zarządzaniem wierzytelnościami, zwłaszcza na wczesny monitoring i miękką windykację — dodaje Jarosław Długi, dyrektor sprzedaży w APS Poland .
Jednak nie wszyscy podzielają kryzysową euforię. Niektórzy uważają, że w czasie recesji wyniki branży podbija głównie sektor konsumencki.
— Na polu windykacji biznesowej lepsza sytuacja jest w czasie dobrej koniunktury. Odzyskiwanie należności jest wtedy krótsze, a uwzględniwszy niższe koszty działalności — wyższy jest także przychód — uważa Maciej Harczuk, dyrektor działu windykacji w Euler Hermes.
Zwraca uwagę, że co praw- da na rynku jest więcej firm, które popadły w tarapaty finansowe i nie regulują swoich zobowiązań, ale spadła jednocześnie liczba i wartość transakcji. To powoduje, że pomimo większego odsetka "trudnych długów" sam przyrost liczby i wartości zleceń nie jest tak spektakularny, jak mógłby oczekiwać postronny obserwator. Mówienie zatem o żniwach czy hossie jest błędem, przynajmniej w odniesieniu do odzyskiwania należności z sektora przedsiębiorstw. Nie można jednak wykluczyć innej sytuacji na rynku windykacji konsumenckiej. Tam rzeczywiście przyrost zleceń będzie znaczny.
Ilość czy jakość
O ile pod względem liczby zleceń kryzys rzeczywiście może być dla większości firm windykacyjnych porą żniw, o tyle dla skuteczności odzyskiwania długów nadchodzi czas przymrozków.
— Kryzys dotknął, w mniejszym lub większym stopniu, wszystkie firmy, dlatego egzekwowanie należności stało się utrudnione. Przedsiębiorcy coraz częściej spotykają się z odmową zapłaty i nie zawsze potrafią poradzić sobie z tym problemem. Prawdopodobieństwo odzyskania wierzytelności w dobie kryzysu, nawet przez profesjonalistę, jest dużo niższe niż w czasach prosperity — mówi Paweł Trybuchowski, prezes Kancelarii Corpus Iuris.
Cóż więc mają począć wierzyciele w czasie kryzysu? Rada jest prosta: nie czekać i nie mieć złudzeń, że dłużnik odda, bo "zawsze oddawał". Lepiej przekazać sprawy w ręce specjalistów. Oni nie żyją złudzeniami.
62,7
mld zł
całkowite zadłużenie Polaków obecnie.
[Źródło: obliczenia KRD]
31,6
mld zł
Zagrożone należności banków wraz z odsetkami od gospodarstw domowych, przedsiębiorstw i instytucji niekomercyjnych działających na rzecz gospodarstw domowych (stan na grudzień 2008 r.)
20,3
mld zł
Zaległe zobowiązania wobec fiskusa (w tys. zł, stan na 30.09.2008 r., cała Polska).
[Źródło: Ministerstwo Finansów]
8,7
mld zł
Zobowiązania wobec gmin (należności wymagalne jednostek samorządu terytorialnego, cała Polska).
[Źródło: obliczenia KRD]
Jacek Konikowski