Windykacja w kryzysie - liczy się szybkość

Jacek Konikowski
opublikowano: 21-05-2009, 00:00

Według obiegowej opinii kryzys dla windykatorów to czas żniw. Na pewno wzrośnie liczba zleceń, ale zmaleje skuteczność odzyskiwania długów.

Według obiegowej opinii kryzys dla windykatorów to czas żniw. Na pewno wzrośnie liczba zleceń, ale zmaleje skuteczność odzyskiwania długów.

Mówi się, że windykatorzy nudzą się w czasach gospodarczej hossy, za to nie sypiają w czasach recesji. Dlatego sektor windykacyjny jest jedną z nielicznych branż, które gospodarczą zadyszkę witają z ulgą. O ile w 2007 r. i w połowie ubiegłego roku na rynku nie pojawiły się nowe firmy windykacyjne, za to wiele upadło, o tyle pod koniec 2008 r. trend się zmienił — konkurencja w branży zaczęła rosnąć.

— Pierwszy kwartał 2009 roku był okresem, w którym firmy windykacyjne przyjęły na zlecenie największą liczbę spraw przekazywanych przez wierzycieli w trzymiesięcznym okresie w historii windykacji masowej w Polsce, a to najprawdopodobniej początek tendencji, która jeszcze rozwinie się w roku bieżącym. Ze wstępnych analiz wynika, że firmy windykacyjne przyjęły w pierwszych trzech miesiącach 2009 roku portfele wierzytelności przekraczające 2 mln spraw o wartości ponad 2 mld zł — zauważa Tomasz Strama, dyrektor ds. klientów strategicznych w firmie Kruk.

Zleceń przybywa

— Coraz więcej przedsiębiorstw dostrzega potrzebę wczesnego reagowania na pojawiające się problemy płatnicze z kontrahentami. Firmy windykacyjne otrzymują zdecydowanie więcej niż dotychczas zapytań dotyczących nawiązania współpracy — twierdzi Jakub Ganske, dyrektor operacyjny Presco.

Zwłaszcza początek kryzysu to dobry czas dla branży. Wtedy na rynku są jeszcze pieniądze.

— Największy wzrost zainteresowania usługami branży windykacyjnej dał się zauważyć w IV kwartale 2008 r. Przedsiębiorcy chcieli zdążyć przed nadejściem głównej fali kryzysu, kiedy zapewne nie będzie można odzyskać większych środków. Uznali, że dobrze działać, póki pieniądze są jeszcze na rynku — mówi Waldemar Sokołowski, dyrektor w Kaczmarski Inkasso.

Rośnie popyt na konkretne usługi — jak monitoring czy miękka windykacja.

— Wyraźnie wzrosło zapotrzebowanie na usługi związane z zarządzaniem wierzytelnościami, zwłaszcza na wczesny monitoring i miękką windykację — dodaje Jarosław Długi, dyrektor sprzedaży w APS Poland .

Jednak nie wszyscy podzielają kryzysową euforię. Niektórzy uważają, że w czasie recesji wyniki branży podbija głównie sektor konsumencki.

— Na polu windykacji biznesowej lepsza sytuacja jest w czasie dobrej koniunktury. Odzyskiwanie należności jest wtedy krótsze, a uwzględniwszy niższe koszty działalności — wyższy jest także przychód — uważa Maciej Harczuk, dyrektor działu windykacji w Euler Hermes.

Zwraca uwagę, że co praw- da na rynku jest więcej firm, które popadły w tarapaty finansowe i nie regulują swoich zobowiązań, ale spadła jednocześnie liczba i wartość transakcji. To powoduje, że pomimo większego odsetka "trudnych długów" sam przyrost liczby i wartości zleceń nie jest tak spektakularny, jak mógłby oczekiwać postronny obserwator. Mówienie zatem o żniwach czy hossie jest błędem, przynajmniej w odniesieniu do odzyskiwania należności z sektora przedsiębiorstw. Nie można jednak wykluczyć innej sytuacji na rynku windykacji konsumenckiej. Tam rzeczywiście przyrost zleceń będzie znaczny.

Ilość czy jakość

O ile pod względem liczby zleceń kryzys rzeczywiście może być dla większości firm windykacyjnych porą żniw, o tyle dla skuteczności odzyskiwania długów nadchodzi czas przymrozków.

— Kryzys dotknął, w mniejszym lub większym stopniu, wszystkie firmy, dlatego egzekwowanie należności stało się utrudnione. Przedsiębiorcy coraz częściej spotykają się z odmową zapłaty i nie zawsze potrafią poradzić sobie z tym problemem. Prawdopodobieństwo odzyskania wierzytelności w dobie kryzysu, nawet przez profesjonalistę, jest dużo niższe niż w czasach prosperity — mówi Paweł Trybuchowski, prezes Kancelarii Corpus Iuris.

Cóż więc mają począć wierzyciele w czasie kryzysu? Rada jest prosta: nie czekać i nie mieć złudzeń, że dłużnik odda, bo "zawsze oddawał". Lepiej przekazać sprawy w ręce specjalistów. Oni nie żyją złudzeniami.

62,7

mld zł

całkowite zadłużenie Polaków obecnie.

[Źródło: obliczenia KRD]

31,6

mld zł

Zagrożone należności banków wraz z odsetkami od gospodarstw domowych, przedsiębiorstw i instytucji niekomercyjnych działających na rzecz gospodarstw domowych (stan na grudzień 2008 r.)

20,3

mld zł

Zaległe zobowiązania wobec fiskusa (w tys. zł, stan na 30.09.2008 r., cała Polska).

[Źródło: Ministerstwo Finansów]

8,7

mld zł

Zobowiązania wobec gmin (należności wymagalne jednostek samorządu terytorialnego, cała Polska).

[Źródło: obliczenia KRD]

Jacek Konikowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Konikowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu