Wino: szampańska promocja

aktualizacja: 16-03-2017, 11:54

Gdy zapytamy przeciętnego Francuza, jakiego szampana najchętniej napił by się w sylwestra — najczęściej usłyszymy odpowiedź: Mercier. To efekt znakomitej promocji sprzed ponad stu lat.

Miano pochodzi od nazwiska twórcy świetnego domu szampańskiego Eugeniusza Merciera, biznesmena i XIX-wiecznego geniusza marketingu. W 1858 roku 20-letni młodzieniec, założył własną wytwórnię. Niebawem zrodził się w jego głowie szalony pomysł: sporządzenia gigantycznej, dębowej beczki, zdatnej pomieścić równowartość 200 tys. butelek szampana. Zamysł? Uzyskać jednolitą mieszankę win, z której powstanie szampan Merciera. Jakie winogrona i w jakich proporcjach używa się do wytwarzania tego szampana — to do dziś tajemnica.

Do konstruowania beczki Mercier zabrał się starannie. Pojechał na Węgry, by wybrać rosnące jeszcze dęby. Budowa beki trwała ponad 11 lat — na suszenie 250 drzew zeszły ponad trzy lata. Gdy współcześni krytykowali jego przedsięwzięcie, zawsze miał standardową odpowiedź: możecie się śmiać, ale zobaczycie, że któregoś dnia z Epernay popłynie rzeka szampana.

Beczkę ukończono w 1877 roku tuż przed Bożym Narodzeniem. Mercier zabrał się zaraz za jej wygląd zewnętrzny, najmując lokalnego rzeźbiarza. Dziwiono się: przecież miała stać w ciemnych piwnicznych czeluściach. Le Foudre, bo tym imieniem ochrzczono bekę, napełniono winami najwyższej klasy dopiero w 1883 roku.

Paryski rozgłos

Mercier miał też inny ukryty plan, związany z tą kolubryną. Postanowił, że beczka objawi się w 1889 roku w Paryżu na prestiżowej wystawie, upamiętniającej stulecie rewolucji francuskiej (plan był taki, by wówczas oddać do użytku ósmy cud świata — wieżę Eiffla).

Na osiem dni przed uroczystym otwarciem wystawy Le Foudre z hukiem rozpoczęła podróż do Paryża. Zainteresowanie peregrynacją było wielkie. Beka podróżowała na olbrzymim wozie o czterech gigantycznych kołach. Wóz ciągnęły 24 białe woły, wspomagane przy wzniesieniach przez 18 pociągowych koni.

Nie wszystko szło jak z płatka, a termin otwarcia zbliżał się z godziny na godzinę. Entuzjazm specjalnie w tym celu dobranych 12 świetnych woźniców nie był w stanie pokonać wielu przyczyn natury technicznej, o których na bieżąco donosiła — śledząca posuwanie się kolumny — prasa. Pisano, że na trasie pochodu należało wzmacniać konstrukcje niektórych mostów albo poszerzać drogę — konwój po prostu się nie mieścił. Mercier dwoił się i troił, na pniu wykupywał stojące na przeszkodzie domy, które natychmiast rozbierano.

Gdy konwój dotarł w końcu do granic Paryża, okazało się, że główna brama wjazdowa jest za wąska. Ale dzięki wstawiennictwu ministra wojny bramę po prostu zburzono. Beka triumfalnie wjechała na wystawę w ostatniej chwili przed oficjalnym otwarciem. Inwestycje związane z ekstrawagancką podróżą Le Foudre były wielkie, ale także niebotyczne było zainteresowanie prasy i gości wystawy. Lawinowy wzrost sprzedaży szampana szybko kompensował Mercierowi koszta. Wyśmiewana przez niedowiarków rzeka trunku rzeczywiście zaczęła płynąć!

Czeluście piwnic

Wzrost popytu na szampana wymusił na producencie konieczność wybudowania własnych piwnic. I do tego projektu przystąpił Mercier z rozmachem. Architektowi polecił, by długość piwnic planował nie w metrach, ale w kilometrach! Ostatecznie wydrążone 30 m pod powierzchnią ziemi tunele piwniczne przekroczyły 18 km. Mercier zaplanował je tak chytrze, by wylot wychodził w pobliżu linii kolejowej łączącej Paryż ze Strasburgiem.

Francuska kolej potrzebowała mnóstwa kredy. Mercier zaproponował wymianę. Kolej za darmo otrzyma to, czego szuka — pod warunkiem, że sama powywozi kredę z drążonych piwnic; w zamian wynegocjował nieodpłatne rozwożenie po Francji szampanów w przejeżdżających na trasie pociągach. Przy wejściu do piwnic wybudował punkt technicznej obsługi parowozów, w którym przejeżdżające pociągi nieodpłatnie zaopatrywały się w wodę. Zadbał, by w trakcie postojów pasażerów zapraszano do zwiedzania piwnic i degustacji szampana Merciera. Zainteresowanie przejazdami na trasie Paryż — Strasburg wyraźnie wzrosło!

Balonowo

Zachęcony sukcesami wystawy paryskiej, Mercier postanowił na kolejnej — w 1900 roku — jeszcze raz z hukiem wypromować szampana. Wydzierżawił olbrzymi balon (wraz z pilotem), odpowiednio go przyozdobił i zakotwiczył na linach przy Polach Marsowych.

Balon mógł wznieść się do góry tak wysoko, jak pozwalała mu długość liny. Mercier zadbał, by kosz zawsze wypełniała obfitość butelek szampana. Pomyśleć, że goście, zwiedzający urządzoną na przełomie XIX i XX wieku wystawę, mieli możliwość z wysokości 300 m delektować się za darmo widokiem Paryża — z kieliszkiem wybornego szampana w ręku... Nic dziwnego, że w kolejce do balonu kłębiły się tłumy. 20 tysięcy zwiedzających uczestniczyło w tych podniebnych degustacjach, w których Eugeniusz Mercier oczywiście pełnił honory gospodarza.

Sensacyjne zniknięcie

Zdarzyło się jednak coś, czego Mercier nie przewidział... Nagły podmuch wiatru zerwał linę i 9 pasażerów w szampańskich nastrojach (wraz kelnerem i pilotem) nagle poszybowało w nieznane. Na oczach wszystkich zszokowanych widzów balon coraz nabierał wysokości; w końcu zniknął z pola widzenia! Prasa rozszalała się w domysłach nad losem nieszczęśników.

Jakież było zdziwienie, gdy po 16 godzinach emocjonującej podróży balon łagodnie wylądował w lesie w odległej Alzacji. Nikomu z pasażerów nic się nie stało. Po wylądowaniu spotkały ich za to kłopoty przyziemnej natury (Alzacja należała wtedy do Niemiec). Niemiecka policja chciała pasażerów aresztować za nielegalne przekroczenie granicy. Gdy udało się w końcu przekonać stróży prawa o niesłuszności oskarżeń, policjanci zdecydowali o rewizji kosza balonu. Triumfalnie wydobyto skrzynkę niedopitego szampana! Dla strażników prawa wszystko było jasne: nakryli gang przemytników szampana! Po wielogodzinnych przesłuchaniach pasażerowie z pokorą przyjęli nałożoną karę pieniężną. Mogli w końcu wracać teraz do Francji i kontynuować zwiedzanie wystawy.

No i raczyć się szampanem Merciera!

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Stanisław J. Majcherczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Po godzinach / Wino: szampańska promocja