Od dwóch miesięcy obowiązują przepisy definiujące na nowo zasady rozliczania VAT przy nabywaniu i leasingu samochodów firmowych.
Zlikwidowano tzw. wzór Lisaka, który decydował o możliwości odliczenia całości bądź części podatku VAT przy zakupie samochodu na firmę, wprowadzając w to miejsce definicje pojazdów, których zakup umożliwia pełne odliczenie. Zwiększyła się także kwota podatku VAT — z 5 tys. zł na 6 tys. zł — który firma może odzyskać, kupując auto osobowe.
Ciężarówka i ciężarówka
Tryb wprowadzenia nowych przepisów w życie zapowiadał liczne komplikacje, których skutki dotknęły nie tylko przedsiębiorców zamierzających nabyć samochód, ale także tych, którzy samochody już posiadają. Zmiany do ustawy o VAT uchwalone 21 kwietnia 2005 r. weszły częściowo w życie 1 czerwca 2005 r., ale postanowienia definiujące, co ustawodawca rozumie przez auto dostawcze lub ciężarowe, zaczęły obowiązywać dopiero od 22 sierpnia 2005 r.
— Wszystko to jest mało zrozumiałe. Kilka lat temu kupiłem auto z kratką, żeby móc odliczyć VAT. Dla urzędu komunikacji do dziś jest to ciężarówka. Podobnie z przepisami o podatku dochodowym. Mój samochód ma ładowność powyżej 500 kg i z tego względu przy podatku dochodowym jest traktowany jak dostawczy. Rozumiem, że z punktu widzenia VAT auto przestało być traktowane jak ciężarowe. Czyli jest ciężarówką, ale nie do końca. Taki paradoks — komentuje Jacek Politowski, przedsiębiorca z Tomaszowa Mazowieckiego.
Nowe obowiązki
To jednak dopiero wierzchołek góry lodowej. Zmienione przepisy nałożyły na barki przedsiębiorców dodatkowe obowiązki, zmuszając ich de facto do przeprowadzenia wcześniejszych badań technicznych pojazdów, aniżeli mogłoby to wynikać z wpisu w dowodzie rejestracyjnym.
Załóżmy, że firma X kupiła w 2004 r. samochód typu pikap, od którego odliczyła cały VAT. Według zmienionych przepisów o VAT, auto spełnia warunki pojazdu dostawczego. Jednak, żeby móc nadal korzystać z dobrodziejstwa odliczania np. podatku VAT zawartego w paliwie, firma X musi do końca maja 2006 r. przeprowadzić badanie techniczne pojazdu, które potwierdzi, że w świetle nowych przepisów jest to ciężarówka. Nie ma tutaj żadnego znaczenia fakt, że badanie techniczne pojazdu w dowodzie rejestracyjnym jest przewidziane dopiero na 2007 r.
— Rzecz jasna to „tylko” okres przejściowy, który potrwa do końca maja 2006 r. Tylko czy za chwilę nowy parlament nie zafunduje przedsiębiorcom kolejnych zmian — zastanawia się poznański adwokat Tomasz Guzek.
Na rzecz mniejszych
Tymczasem przedsiębiorcy muszą odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Kierunek zmian wyznaczonych w ustawie o VAT jeszcze w 2004 r. zdaje się promować auta małe i tanie, przy których maksymalna kwota odliczenia podatku VAT, czyli 6 tys. zł, stanowiłaby pełne 22 proc. Innymi słowy: samochody, których cena nie przekracza 33 270 zł. Niewątpliwie znajdzie się rzesza przedsiębiorców usatysfakcjonowanych takim rozwiązaniem, ale trudno oczekiwać, żeby obowiązujące przepisy o VAT wprowadziły jakiś przełom w fatalnej sytuacji na rynku nowych samochodów.
— Za jakiś czas i tak będę musiał zmienić auto. Oczywiście lepiej byłoby odliczyć całą kwotę podatku VAT, ale nie sądzę, żeby było to możliwe. W moim przypadku samochód to nie tylko narzędzie pracy, ale też środek transportu, co całkowicie eliminuje pojazdy z jednym rzędem siedzeń — stwierdza Jacek Politowski.
Nieco inaczej do kwestii zakupu aut firmowych podchodzi Tomasz Guzek.
— Nasi pracownicy odwiedzają klientów mających siedziby poza Poznaniem. Do tego dochodzą wyjazdy na rozprawy, które odbywają się w miejscowościach położonych w innych częściach Polski. Bez dwóch zdań samochody mieć musimy. Natomiast ostatnie zmiany w przepisach spowodują w naszym przypadku na pewno jeden zasadniczy skutek: nie będziemy więcej kupować aut typu kombi, bo przy braku możliwości odliczenia podatku VAT nie widzimy żadnych korzyści z takich nabytków — tłumaczy mecenas Guzek.
Jak przekonuje, ze względu na prestiż kancelarii zakup aut z jednym rzędem siedzeń i kratką lub też aut klasy niższej, przy których możliwe jest pełne odliczenie VAT w ogóle nie wchodzi w rachubę.
Floty korporacyjne
— W międzynarodowych korporacjach mających oddziały w wielu krajach przepisy podatkowe stanowią jeden z wielu elementów branych pod uwagę przy zakupie lub np. leasingu aut dla firmy. Tak jest w przypadku spółek z Grupy Philips — wyjaśnia Mariusz Hołoga, country tax manager w Philips Polska.
Podejmując decyzje dotyczące zakupu bądź korzystania z samochodów służbowych, korporacja kieruje się różnymi czynnikami, a jednym z nich są przepisy polskiej ustawy o VAT. Z tego punktu widzenia — jak tłumaczy Mariusz Hołoga — ważniejsze jest ujednolicenie procedur. Dlatego też tego typu decyzje podejmowane są w odniesieniu do regionów, czyli grupy państw, np. z krajów Europy Środkowej, a nie do każdego kraju z osobna.
Niespodzianka na drodze
Mniejsza sprzedaż nowych pojazdów to niższe wpływy do budżetu. Wydaje się, że dla fiskusa metodą ratowania wpływów budżetowych z tytułu VAT jest m.in. „dokręcanie śruby” przedsiębiorcom. Niewątpliwie złagodzenie rygorów w podatku VAT odnośnie do samochodów używanych przez firmy mogłoby wpłynąć na odwrócenie negatywnego trendu sprzedaży nowych aut. Na razie jednak nic nie wskazuje na to, żeby obecny stan miał ulec zmianie. W całym zamieszaniu pojawiła się jeszcze jedna symptomatyczna zmiana, która weszła w życie przy okazji nowelizowania przepisów o VAT, a dotycząca samochodów firmowych — jeżeli w trakcie kontroli drogowej policja poweźmie uzasadnione podejrzenie, że samochód służbowy, którym się poruszamy, nie spełnia wymagań technicznych określonych w przepisach ustawy o VAT, to ma obowiązek zatrzymać dowód rejestracyjny i poinformować o tym fakcie dyrektora izby skarbowej. Nic dodać, nic ująć.