Wiskord zwolni 195 osób
Wiskord, szczeciński producent jedwabiu wiskozowego, musi zredukować zatrudnienie o ponad 20 proc. Z 795 pracowników odejdzie 195. Jedyną szansą firmy jest pozyskanie nowego inwestora.
Na jednej ze stron internetowych zarząd szczecińskiego Wiskordu ogłosił, że firma potrzebuje: inwestora, kapitału, partnerów, dostępu do rynku i odbiorców produktów. Sytuacja firmy jest bardzo trudna. Zarząd spółki musi przeprowadzić redukcję zatrudnienia. Obecnie w Wiskordzie pracuje 795 osób. W najbliższym czasie ma odejść 195.
Partnerzy padają
— Zła sytuacja firmy jest ściśle związana z kłopotami branży tekstylnej. Bez systemowych uregulowań, a zwłaszcza polityki celnej i podatkowej, zagraniczna konkurencja zniszczy krajowych producentów — ocenia Andrzej Szklarczyk, prezes Wiskordu.
Wiskord jest jedynym w kraju producentem jedwabiu wiskozowego, z którego produkowane są materiały podszewkowe. Jednak firma kolejno traci — nie ze swojej winy — partnerów strategicznych. W październiku upadłość ogłosił Nowar, jeden z producentów podszewek. Podobny los prawdopodobnie czeka gorzowską Silwanę.
— Z krajowych partnerów został nam już tylko Dolwis, zakład należący do grupy kapitałowej Próchnika — mówi Andrzej Szklarczyk.
Połowę produkcji Wiskord sprzedawał na rynku krajowym, resztę wysyłał na eksport. Jak twierdzi Andrzej Szklarczyk, przychody z zagranicznej sprzedaży pozwalają w tej chwili „jedynie utrzymać płynność finansową”.
Majątek i hipoteka
Spółka posiada jeszcze spory majątek w postaci nieruchomości i terenów. Jednak — jak przyznaje prezes Szklarczyk — część budynków ma zajętą hipotekę. Zarząd spółki szuka alternatywnych rozwiązań. Chce utworzyć na terenach zakładu centrum selekcji odpadów przemysłowych i komunalnych.
Zarząd Wiskordu ma nadzieję, że uda mu się pozyskać inwestora. Prowadzone są już wstępne rozmowy z jedną z zagranicznych firm. Głównymi akcjonariuszami spółki są Centrum Tkanin z Łodzi oraz Polska Korporacja Inwestycyjna z Grudziądza, które odkupiły w 1999 r. walory Wiskordu od NFI.