WKK OCENIŁ PRACĘ ZARZĄDU POZNANIA
Miasto przegrywa rywalizację o inwestorów z ościennymi gminami
Biznesmeni zrzeszeni w Wielkopolskim Klubie Kapitału uważają, że rok 2000 będzie kolejnym straconym rokiem dla rozwoju Poznania. Ich zdaniem, winę za to ponosi mało aktywny zarząd miasta. Z krytyką WKK nie zgadza się Michał Parysek, członek zarządu Poznania.
Według WKK, zrzeszającego przedstawicieli ponad 100 wielkopolskich firm, Poznań przegrywa w konkurencji o pozyskanie polskich i zagranicznych inwestorów nie tylko z innymi miastami wojewódzkimi, ale również z okolicznymi gminami, jak Tarnowo Podgórne czy Komorniki.
Nieprzyjazne miasto
Zdaniem Andrzeja Łyko, członka zarządu WKK i jednocześnie prezesa Sulzer Chemtech Polska, Poznań stał się miastem nieprzyjaznym dla inwestorów.
— Zarząd miasta nie podejmuje działań proinwestycyjnych. Zamiast przyciąganiem inwestycji, radni interesują się jedynie działaniami na rzecz wąskich grup swojego elektoratu — mówi Andrzej Łyko.
Z krytyką WKK nie zgadza się Michał Parysek, członek zarządu Poznania (także należący do WKK).
— Uważam, że większość tak zwanych inwestorów faktycznie przychodzi do urzędu miasta, by robić wywiad gospodarczy. Sprawdzam to w prosty sposób. Proponuję, by chętny do zainwestowania najpierw wystąpił do urzędu miasta z wnioskiem o warunki zabudowy technicznej. Jeżeli ktoś ma poważne zamiary, przygotowuje taki dokument, bo jest to pierwszy krok do rozpoczęcia inwestycji. Niestety większość nie zgłasza takiego wniosku — dodaje Michał Parysek.
Według WKK, przedsiębiorcy wynoszą się z Poznania. Efekty tego widać codziennie rano na ulicach wylotowych z miasta, szczególnie w kierunku na Tarnowo Podgórne i Komorniki.
— Więcej osób jedzie do pracy poza Poznań niż kieruje się do stolicy Wielkopolski. W całym cywilizowanym świecie jest odwrotnie. Poznań przegrywa konkurencję o inwestorów z ościennymi gminami — twierdzi Henryk Judkowiak, dyrektor WKK.
— Chciałbym poznać konkretne przykłady przegranych przez Poznań rywalizacji o inwestorów. Poznań ma inny charakter niż Tarnowo Podgórne czy Komorniki. Tam każda inwestycja jest bardziej widoczna niż w dużym mieście. Nie wiem, czy poznaniacy woleliby mieć tak zabudowane ulice jak okolice trasy A-2 w Tarnowie — odpiera zarzuty Michał Parysek.
Zła ocena
Zdaniem Romualda Szperlińskiego, prezesa WKK, krytyka klubu jest skutkiem oceny sytuacji Poznania jako organizmu miejskiego, w którym nie ma pieniędzy na rozbudowę ulic i parkingów.
— Komunikacyjnie miasto dławi się. Wiele firm bardzo chce zainwestować w stolicy Wielkopolski, ale władze miejskie skutecznie odstraszają ich, na przykład przewlekłą procedurą biurokratyczną. Niedawno wybudowałem fabrykę. Najpierw planowałem zrobić to w Poznaniu, ale procedury trwałyby prawie rok. Pojechałem do Tarnowa Podgórnego. Tam wszystkie konieczne formalności załatwiłem w ciągu dwóch tygodni — mówi Romuald Szperliński.
Jego zdaniem, w przyszłości do zarządu miasta powinny być wybierane osoby obdarzone predyspozycjami do zarządzania organizmem miejskim, ze zdolnościami menedżerskimi.
Michał Parysek twierdzi, iż wiele razy władze miejskie spotykały się z przedstawicielami WKK.
Współpraca pożądana
— Ustaliliśmy, że klub będzie organizacją wspierającą pracę wydziałów urzędu, które zajmują się inwestycjami w mieście. Dwa tygodnie temu był prezentowany i publicznie omawiany wieloletni plan inwestycyjny dla Poznania. Na spotkanie i dyskusję zostało zaproszonych między innymi dwóch członków zarządu WKK, nie zjawił się nikt. Tydzień temu ponowiliśmy zaproszenie — mówi Michał Parysek.