Wrocław nawarzy własnego piwa

opublikowano: 20-08-2014, 00:00

Browar Stu Mostów — jedyny lokalny browar we Wrocławiu ma ambicje odbudowania dawnej tradycji rzemieślniczego warzenia piwa. W duchu slow food

Choć w stolicy Dolnego Śląska jeszcze w latach 20. XX w. działało kilkanaście browarów, a czasy PRL przetrwały trzy — do dziś nie ostał się ani jeden. Tymczasem wcale nieodległa od Wrocławia Praga ma własnych browarów kilkanaście, a moda na piwo od małych browarów rzemieślniczych na dobre zagościła już w całej Polsce.

Zobacz więcej

WROCŁAW KIBICUJE: Piwowarzy, wcześniej związani z dawnymi browarami miasta, zostali zaproszeni przez właścicieli Browaru Stu Mostów na zjazd w murach powstającej warzelni. Są zachwyceni pomysłem odbudowy dawnej tradycji. [FOT. MATERIAŁY PRASOWE]

Zobacz także

Za trendem postanowili podążać zakochani we Wrocławiu Arletta i Grzegorz Ziemian. Wydzierżawili i dostosowali budynek dawnego kina Wodomierz, zaprosili do współpracy najlepszych piwowarów i montują linię produkcyjną Browaru Stu Mostów. Pierwsze warzenie rozpocznie się wkrótce, by oficjalnie ruszyć z rozlewaniem piwa już tej jesieni.

— Za pomysłem stała chęć robienia w życiu jednej rzeczy, ale najlepiej, jak można, bo tego właśnie pragną ludzie na całym świecie. Stąd ta piwna rewolta, którą widzieliśmy we Włoszech, Indiach i we Wrocławiu, który wybraliśmy na swoje miejsce do życia — mówią właściciele nowego browaru.

Ich zdaniem, w fenomenie lokalnych piw nie chodzi wcale o pasteryzację czy modę na nowe smaki, ale o rosnącą świadomość smakową Polaków, którzy nie chcą już popijać przy meczu bylejakiego piwa, lecz smakować trunek, za którym stoi jakaś historia.

— Ludzie są coraz bardziej świadomi, chcą autentyzmu, radości z prostoty, prawdziwych ludzi po drugiej stronie. Stąd chęć zwolnienia, zainteresowanie jakością żywności i renesans piwa produkowanego z taką filozofią — mówi Grzegorz Ziemian.

Ich pomysłowi kibicują nie tylko wrocławianie, dopytując o otwarcie, ale również szefowie i pracownicy dawnych wrocławskich browarów, w tym Piastowskiego i Mieszczańskiego, połączonych na początku XXI w. w jedną spółkę i produkujących złoty trunek do 2004 r. — Wrocław powinien mieć swoje piwo, a tu powstaje browar, nie fabryka, więc myślę, że właściciele odniosą sukces — mówił podczas zorganizowanego w Stu Mostach zjazdu byłych wrocławskich piwowarów Fryderyk Krukowski, wieloletni prezes Piasta.

— Mam nadzieję, że za nimi pójdą następni, bo ludzi odważnych nie brakuje, a chętnych do picia piwa też — dodawał Leszek Stala, dyrektor zamkniętego w 1995 r. wrocławskiego Browaru Zakrzów.

Browar chce warzyć tradycyjną, czasochłonną metodą 6 autorskich gatunków piwa, głównie górnej fermentacji, bez pasteryzacji i filtracji. Będzie je można próbować przede wszystkim na miejscu, w powstającej dopiero pijalni, oraz na terenie Wrocławia i województw dolnośląskiego i opolskiego.

— Prowadzimy wstępne rozmowy z potencjalnymi dystrybutorami. W dalszej perspektywie myślimy o sprzedaży w większych miastach Polski, ale z planami się nie spieszymy. Zależy nam na doborze partnerów, którzy znają się na piwie i wiedzą, jak się z nim obchodzić — przekonują właściciele. W 2015 r. liczą na sprzedaż na poziomie 200 tys. litrów, ale celują w 400-500 tys. rocznie w ciągu najbliższych kilku lat.

97

Tyle litrów piwa per capita spożywają rocznie Polacy.

10-15 proc.

Taką część rynku mogą, zdaniem ekspertów, przejąć piwa z rzemieślniczych browarów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Druś

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Wrocław nawarzy własnego piwa