Wróg na biurku i w twojej dłoni

Smartfony i komputery miały ułatwić nam pracę. Tymczasem uzależniły nas od siebie, ogłupiły i zmniejszyły produktywność

Odłączenie się od sieci — taki zwyczaj wraz z mężem praktykuje Tiffany Shlain, która jako filmowiec ukazuje wpływ cyfrowych nowinek na człowieka. Choć nie są religijni, jako Żydzi zawsze obchodzili szabat — siódmy dzień tygodnia przeznaczony na odpoczynek. W piątek wieczorem w rytualny sposób zapalają świece i wyłączają wszystkie telefony, komputery i telewizor. Z urządzeń tych nie korzystają aż do sobotniego zachodu słońca. Dzięki temu — mówią — wprowadzają umysł w inny tryb, są w pełni obecni i wzmacniają małżeńską więź. Tiffany Shlain docenia potęgę internetu, ale mówiąc o tym medium, przytacza cytat z Sofoklesa: „Nic wielkiego nie wkracza do życia śmiertelników, nie wnosząc ze sobą przekleństwa”. W przypadku typowego internauty tym przekleństwem jest rozproszenie, a w przypadku menedżera, specjalisty, pracownika — także całkowita dostępność. W każdej chwili, nawet w weekend, święta i na urlopie, szef, podwładny i klient może zakłócić jego spokój. Dlatego może warto, wzorem państwa Shlain, wprowadzić w swoich rodzinach technologiczny szabat? Dobrym pretekstem jest dzień bez telefonu komórkowego, przypadający na 15 lipca.

Zobacz więcej

NA ZDROWIE: Jeśli trwogę wywołuje w nas martwy ekran komputera i smartfonu, powinniśmy nauczyć się na nowo żyć i pracować w trybie offline. Choćby wymagało to pomocy terapeuty — mówi Grzegorz Wierchowiec, właściciel firmy strategiczno- -badawczej i twórca innowacyjnych start-upów. Fot. Marek Wiśniewski

Przeciążenie informacyjne

W 2015 r. średnia liczba e-maili służbowych, wysyłanych i odbieranych codziennie przez jednego użytkownika, wyniosła 122 (do roku 2019 ma osiągnąć 126). Prawie połowa ankietowanych w Polsce (46 proc.) dostawała w 2016 r. więcej niż 40 wiadomości dziennie, w tym 11 proc. ankietowanych ponad sto. Na uporanie się z korespondencją elektroniczną poświęcamy jedną trzecią tygodnia roboczego — wynika z badania McKinsey Global Institute. Dodatkowo na zebraniach spędzamy średnio 15 godzin tygodniowo. Te prawie dwa dni zwykle musimy odrobić. Nic dziwnego, że wychodzimy z biura po czasie lub zabieramy część obowiązków do domu.

— Lawinowy wzrost treści, którymi jesteśmy bombardowani, nie pozostaje bez wpływu na nasze zdrowie, samopoczucie i wydajność. Kilka lat temu zjawisko zdiagnozowano i nazwano syndromem zmęczenia informacją. Cechuje się ono podwyższonym ciśnieniem krwi, osłabieniem widzenia, problemami układu pokarmowego, a także frustracją, osłabieniem zdolności do podejmowania decyzji, wzrostem agresji, kłopotami z koncentracją i snem — tłumaczy Małgorzata Czernecka, psycholog, ekspert ds. efektywności i szefowa Human Power. Bez zaplanowania dnia, a dokładnie — bez określenia trzech priorytetów, nie ma mowy o produktywności — uświadamia specjalistka.

Szkopuł w tym, że tak dzień pracy rozpoczyna niespełna połowa uczestników sondażu przeprowadzonego przez jej firmę pod patronatem Uniwersytetu Łódzkiego. Co trzeci respondent przyznaje, że nie ma wpływu na liczbę zadań. Mniej więcej tyle samo twierdzi, że z powodu braku czasu nie może sobie pozwolić na luksus myślenia koncepcyjnego, które owocuje nowymi pomysłami i rozwiązaniami. Na domiar złego uzależniamy się od komunikacji cyfrowej — co drugi zatrudniony w czasie wolnym sprawdza firmową pocztę. W tej grupie dominuje kadra kierownicza.

— Wykonywanie kilku czynności równocześnie, nieustanna obecność pod e-mailem i telefonem, brak odpoczynku prowadzą do szybkiego spadku efektywności i dokładności — wskazuje prezes Małgorzata Czernecka. We Francji szefów obowiązuje całkowity zakaz telefonowania i wysyłania esemesów do pracowników po ich oficjalnych godzinach pracy. Adam Bodziak, specjalista PR, uważa, że podobny przepis przydałby się w Polsce. Jego zdaniem, problem jest jednak głębszy. Powołuje się na badania, według których zatrudnieni sami sięgają po swoje smartfony, gdy przez dłuższy czas nikt się z nimi nie kontaktuje.

— Z jednej strony stres wywołują przychodzące co chwilę e-maile i esemesy, z drugiej prawdziwą nerwowość połączoną z lękiem wywołuje ich brak. Czujemy się wtedy wyłączeni ze społecznego i zawodowego obiegu — wyjaśnia Adam Bodziak.

Nuda początkiem twórczości

Czas na przystanku, w kolejce do kasy, w poczekalni u dentysty wykorzystywaliśmy kiedyś na rozmowy, przejrzenie gazety, refleksję. A nawet jeśli w tych momentach nudziliśmy się jak mopsy, wychodziło to nam na dobre. Potrzebujemy przecież okresów przestoju, z dala do nieprzerwanego strumienia bodźców. Teraz nudę natychmiast zabijamy za pomocą swoich smartfonów, internetowych komunikatorów i gier online. A szkoda, bo gdy głowa nie ma nic do roboty, zaczynamy fantazjować, marzyć, myśleć o niebieskich migdałach. Niepostrzeżenie wpadamy na nietuzinkowe pomysły, koncepcje, idee. Po drugiej stronie nudy znajduje się najbardziej ekscytujące doświadczenie, które czyni z nas twórców, wynalazców, innowatorów.

— Podczas monotonnych, powtarzalnych czynności lub w trakcie relaksu, zabawy, odpoczynku nasz umysł jest swobodny, wyciszony i świeży. To nie znaczy, że nic się w nim nie dzieje. Przeciwnie: wre w nim praca, tyle że spontaniczna i bezwysiłkowa. Z pozoru niezwiązane z sobą atomy informacji jak puzzle zaczynają się układać w sensowną całość — wskazuje Grzegorz Wierchowiec, właściciel firmy strategiczno- -badawczej i twórca innowacyjnych start- -upów. Przez nadmierne korzystanie z aplikacji mobilnych i społecznościowych — dodaje — pracownik nie ma prawie żadnych przerw, a cały dzień jest wypełniony kolejnymi zakłóceniami, które poważnie utrudniają zarówno skupienie przy pracy, jak i relaks. To samo mówi Janko Grassere, holenderski ekspert od nowych technologii w służbie zdrowia, który zaleca mentalne lenistwo. Robiąc badania za pomocą metody obrazowania mózgu, uczony odkrył, że w stanie spoczynku organ ten zużywa tylko 5 proc. energii mniej niż w okresach wzmożonej aktywności. Podkreśla, że rzekomo wyłączony umysł mobilizuje się do przeorganizowania wcześniej zdobytych informacji. Czy to nie wystarczający powód, by w domu i w pracy praktykować cyfrowy szabat?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Wróg na biurku i w twojej dłoni