Wskaźniki koniunktury są świadectwem pesymizmu

Jacek Zalewski
opublikowano: 2001-08-08 00:00

Wskaźniki koniunktury są świadectwem pesymizmu

Główny Urząd Statystyczny od lat prowadzi comiesięczne badanie ogólnego klimatu koniunktury. Jest ono bardzo pożytecznym sprawdzianem, jak kondycję gospodarki oceniają najbardziej zainteresowani, czyli sami przedsiębiorcy. Szkoda tylko, że szybko publikowane wyniki wstępne skażone są wadą niedokładności. Po ich zweryfikowaniu — co trwa kilka tygodni — okazuje się, że wskaźniki były w poprzednim miesiącu nieco inne. Jednak zasygnalizowane trendy się nie zmieniają. Zjawiskiem ponadczasowym jest większy optymizm wynikający z wyników wstępnych w stosunku do zweryfikowanych.

Badanie w roku 2001 prowadzone jest na następujących próbach:

- przetwórstwo przemysłowe (ogólna sytuacja gospodarcza przedsiębiorstw) — 3500 firm, co stanowi 21 proc. ogółu;

- budownictwo (portfel zamówień na roboty) — 3300 (czyli 39 proc. ogółu);

- handel detaliczny (ogólna sytuacja ekonomiczna placówek) — 5000 (3 proc. całej branży).

Warto podkreślić, że test koniunktury w Polsce zharmonizowany jest z podobnymi przedsięwzięciami w krajach OECD. Horyzont czasowy większości pytań do szefów firm wynosi najczęściej trzy miesiące, z wyjątkiem niektórych tematów (m.in. pytań o produkcję sprzedaną i ceny) , sięgających tylko jednego miesiąca. Wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury powstaje jako średnia arytmetyczna ważonych sald (rożnic między procentem odpowiedzi pozytywnych i negatywnych), odnoszących się do pytań o aktualną oraz przewidywaną sytuację przedsiębiorstwa.

Wstępna statystyka lipca 2001 r. nie odbiega specjalnie od zanotowanej w czerwcu — zarówno wstępnie, jak i po weryfikacji. W przemyśle i handlu na trwałe już zapanował pesymizm, natomiast saldo ocen w budownictwie znajdowało się na plusie — co wynika z naturalnego, sezonowego ożywienia w tej branży. Ogólny klimat jest odzwierciedleniem ocen przyszłej sytuacji (zarówno branży, jak i całej gospodarki), ograniczania popytu (krajowego i zagranicznego), wreszcie — bieżącej sytuacji finansowej firm. Zjawiskiem uniwersalnym, występującym w większości przedsiębiorstw, stały się kłopoty z terminowym regulowaniem własnych zobowiązań oraz ściąganiem należności od kontrahentów.

W przetwórstwie przemysłowym wskaźnik ukształtował się w lipcu na poziomie wyższym niż w czerwcu, ale nadal był pesymistyczny — wstępnie został wyliczony na minus 9. Wśród badanych przedsiębiorstw 18 proc. sygnalizowało poprawę koniunktury, 27 proc. jej pogorszenie, natomiast najwięcej (55 proc.) uznało, że ich sytuacja nie uległa zmianie. Sektor publiczny oceniał swoją ogólną sytuację gospodarczą bardziej pesymistycznie niż prywatny. Odczuwalne było ograniczenie popytu krajowego, natomiast nieco większe nadzieje wiązano z popytem zagranicznym.

Lipcowy wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury w budownictwie był lepszy od czerwcowego i wynosił plus 13 (po zweryfikowaniu na pewno trochę się obniży) . Ciekawe, że w tej branży sektor publiczny postrzega najbliższą przyszłość — czyli możliwość uzyskania zamówień na roboty oraz sytuację finansową przedsiębiorstwa — znacznie bardziej optymistycznie niż prywatny. Bariery utrudniające w lipcu firmom prowadzenie działalności budowlano-montażowej związane były przede wszystkim z warunkami atmosferycznymi — czyli z opadami, burzami i wreszcie powodzią.

Wyjątkowo zła koniunktura utrwaliła się od początku roku w handlu detalicznym, w którym próba statystyczna jest największa. W lipcu zanotowano wstępnie minus 14 pkt, a po weryfikacji będzie jeszcze niżej. Tradycyjnie zróżnicowana pozostawała sytuacja w poszczególnych klasach wielkości. Nawet podmioty zatrudniające 250 i więcej osób (czyli hipermarkety) oceniały swoją sytuację pesymistycznie, na minus 6. Zdecydowanie gorzej było w grupach placówek zatrudniających 1-9, 10-49 i 50-249 osób.

Nie jest dobrze: Ludowa mądrość głosi, że nawet byle jaki handel jest lżejszy i bardziej zyskowny niż praca. Ze wskaźników ogólnego klimatu koniunktury wynika coś innego.