Wspólna waluta pod ostrzałem

Kamil Koprowicz
opublikowano: 26-06-2012, 00:00

W sześć tygodni przecena euro do dolara może sięgnąć nawet 6 proc. – prognozują analitycy

Coraz większa niepewność na rynkach i brak pozytywnych informacji będzie powodował ucieczkę inwestorów do dolara — mówią analitycy.

W tym kwartale kurs pary EUR/USD spadł o 7 proc. Spadek kursu euro do dolara to z reguły zła wiadomość dla walut z rynków wschodzących, w tym złotego. W momentach niepewności na rynkach inwestorzy szukają bezpiecznych aktywów, euro traci względem dolara, a kurs złotego spada. Niestety, według analityków, w najbliższych tygodniach czeka nas właśnie taki rozwój wypadków.

Kluczowa bariera

Nawet najwięksi optymiści oczekują spadku euro poniżej tegorocznego minimum (1,23 USD).

— Myślę, że nadal będziemy mieli do czynienia ze wzrostem kursu dolara względem euro. Jeżeli tegoroczne minimum 1,23 zostanie przełamane, oczekuje spadku notowań pary EUR/USD do 1,20 na koniec lipca — mówi Andrzej Tomczyk, analityk Admiral Markets.

Ekspert zwraca uwagę na powiązanie notowań euro do dolara z rynkiem surowców. — Notowania złota osiągnęły tegoroczne minima, ropa cały czas tanieje, a kurs srebra znajduje się na najniższym poziomie od stycznia 2011 r. Perspektywy dla euro nie wyglądają dobrze, chyba że dojdzie do podjęcia walki przez obóz byków w okolicach 1,23 USD — dodaje Andrzej Tomczyk.

Nisko i jeszcze niżej

Silniejszej przeceny europejskiej waluty oczekuje Rafał Bogusławski, analityk DM BZ WBK.

— Analiza techniczna podpowiada scenariusz powrotu euro w kierunku 1,20 USD. Kurs będzie stopniowo schodził do tegorocznych minimów w okolicach 1,23. Ten poziom powinien być łatwo złamany, co spowoduje testowanie granicy 1,19 — mówi Rafał Bogusławski.

Zdaniem analityka, do inwestorów dociera za mało pozytywnych informacji, które mogłyby zmniejszyć niechęć do ryzyka.

— Oczekuję, że kurs euro wobec dolara na koniec lipca spadnie do 1,17 USD. Notowaniom wspólnej waluty będzie szkodziła nerwowa atmosfera na rynkach, szczególnie jeżeli otrzymamy kolejne niepokojące informacje, np. na temat hiszpańskiego długu lub sytuacji w Grecji — dodaje Rafał Bogusławski.

Podobnego zdania jest Konrad Ryczko z DM BOŚ. Według analityka, nowe minima euro są niemal pewne, skala spadków wspólnej waluty będzie uzależniona od wiadomości z Europy i USA.

— Myślę, że kurs euro na koniec lipca pozostanie w obszarze 1,18-1,20 USD. Skala spadków będzie zależała głównie od sugestii Fedu dotyczących dalszego luzowania ilościowego. Przedłużenie operacji twist nie wystarczyło do tego, żeby na rynku zagościły zwyżki — dodaje Konrad Ryczko. Większym optymistą jest Andrzej Kiedrowicz z Easy Forex.

— Nie spodziewałbym się aż tak gwałtownych ruchów, które miałyby przełamać poziom 1,20 USD za euro, choć gracze z pewnością będą chcieli naruszyć tę granicę — mówi Andrzej Kiedrowicz.

Innego kierunku pary EUR/USD spodziewają się eksperci ankietowani przez Bloomberg. Ich zdaniem, kurs EUR/USD na koniec kwartału utrzyma się w okolicach1,25 USD. Podobnych notowań oczekują do końca roku.

Powodów do spadków nie brakuje

Inwestorom nie brakuje argumentów do wyprzedaży wspólnej waluty. Emocje związane z wyborami w Grecji ciążyły na rynkach przez kilka tygodni. Ich wynik przyniósł ulgę jedynie na kilka sesji. Uwaga inwestorów skupiła się wokół amerykańskiego banku centralnego. Rynek miał nadzieje na zapowiedzi dalszego luzowania ilościowego.

Fed zadecydował o przedłużeniu operacji Twist, co odebrano jako rozczarowanie, bo liczono na trzecią rundę tzw. QE3. Atmosferę podgrzewają problemy sektora finansowego Hiszpanii. Wczoraj rząd tego kraju wystąpił z oficjalną propozycją do Unii Europejskiej o wsparcie banków. Kolejnym straszakiem na rynku pozostają słabe dane ekonomiczne z Europy i USA.

— Perspektywy Europy są nadal niepewne, intensywny stres finansowy będzie się prawdopodobnie utrzymywać, co będzie zwiększać niechęć do ryzyka i zapotrzebowanie na bezpieczne lokaty w drugiej połowie 2012 r. — mówi Andrzej Kiedrowicz z Easy Forex.

— Do zmiany trendu w notowaniach EUR/USD potrzebne są konkretne decyzje europejskich decydentów. Na tym etapie same zapowiedzi nie wystarczą — dodaje Andrzej Tomczyk. Szansą na nowe rozwiązania kryzysu zadłużenia w strefie euro będzie dwudniowy szczyt przywódców UE, który rozpocznie się w czwartek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Koprowicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu