Wspólny front liderów start-upów

Karol JedlińskiKarol Jedliński
opublikowano: 2014-03-24 00:00

Szef Polski Przedsiębiorczej chce, by korporacje dojrzały potencjał polskich naukowców.

Miesiąc temu izraelski fundusz Pitango wraz z Investinem zapowiedzieli ściągnięcie do Polski ponad 100 mln zł na inwestycje, głównie w projekty naukowe. Teraz na ten segment postawić chce też kilka znanych nazwisk z rynku start-upów. Tomasz Czechowicz z MCI, Marek Borzestowski z Giza Polish Ventures, Teresa Kamińska (szefowa Gdańskiego Parku Naukowo-Technologicznego), Piotr Kuszewski z BGK oraz Dariusz Żuk, prezes Polski Przedsiębiorczej, spotkają się dziś roboczo, dyskutując nad wspólnym frontem w sprawie start-upów, kiełkujących na uczelniach wyższych.

NIE TYLKO PIENIĄDZE:
 Dariusz Żuk, prezes Polski Przedsiębiorczej, uważa, że pieniądze w branży start-upów to nie wszystko. Namawia innych uczestników rynku do uszczelnienia ekosystemu inwestycji w młode firmy. [FOT. WM]
NIE TYLKO PIENIĄDZE: Dariusz Żuk, prezes Polski Przedsiębiorczej, uważa, że pieniądze w branży start-upów to nie wszystko. Namawia innych uczestników rynku do uszczelnienia ekosystemu inwestycji w młode firmy. [FOT. WM]
None
None

— Celem jest klaster złożony z liderów, wspierający komunikację między poszczególnymi podmiotami zajmującymi się startupami. Chcemy uszczelnić ekosystem, ale niekoniecznie kopiować np. izraelskie rozwiązania — mówi Dariusz Żuk.

Pompowanie systemu

Szef Polski Przedsiębiorczej, mówiąc o Izraelu, nawiązuje do gościa specjalnego dzisiejszej debaty — Yossi Smolera. To człowiek, który od lat zarządza izraelskimi inkubatorami technologicznymi. Yossi Smoler podkreśla, że same pieniądze pompowane w projekty technologiczne nie dadzą sukcesu. Potrzebny jest system. Ten izraelski owocuje od lat.

— W sumie nasz system został podlany 700 mln USD przez ponad dwie dekady — wyliczył niedawno Yossi Smoler.

— Nasza idea nie zakłada jednak kolejnej spółki, która będzie zdobywać finansowanie. System ma się zgrać w inny sposób. Każdy ma wspierać się w ramach swojej specjalizacji. Docelowo klaster ma być pomostem między start-upamia korporacjami — tłumaczy Dariusz Żuk. Korporacje w kontekście klastra pojawiają się nieprzypadkowo.

Pomysłów na polskich uczelniach nie brakuje, często nie jest także problemem ich finansowanie w małej skali. Problem zaczyna się, gdy naukowcy szukają wsparcia większego biznesu.

Idąc w dół

Jak zatem zapchać zleceniami rodzące się technologiczne perełki? Odpowiedź wydaje się prosta i intuicyjna, jednak jej realizacja może zająć długie lata.

— Trzeba pytać korporacji, czego potrzebują, i z taką informacją iść na dół, aż do zespołów naukowych. Obecnie często jest tak, że fundusz lub duża firma szuka projektów na uczelni, działających, sprawdzonych, z globalną ambicją. Nie znajduje ich i twierdzi, że w Polsce z takimi inwestycjami jest słabo. A jest słabo, ale pod kątem organizacji całego procesu — uważa Dariusz Żuk.

Zarówno Tomasz Czechowicz, jak i Marek Borzestowski uważają, że na rynku inwestycji w technologie potrzeba ściślejszej kooperacji. Jednak zastrzegają, że od posłuchania Yossi Smolera do ewentualnej decyzji o klastrze droga wcale nie taka bliska. — Zobaczymy, co będzie na spotkaniu — mówi tylko Tomasz Czechowicz.

Możesz zainteresować się również: