Notowania ropy biją kolejne rekordy. Cena baryłki tego surowca osiągnęła niewidziane dotąd poziomy. Już w czwartek w handlu elektronicznym płacono aż 78 USD za baryłkę. O ile do niedawna zwyżkę tonowało widmo spowolnienia wzrostu światowej gospodarki na skutek kontynuacji cyklu podwyżek stóp procentowych w USA, o tyle teraz kurs napędza geopolityka. Inwestorów zaniepokoiły już zamachy bombowe w Indiach i demonstracyjne próby rakietowe w Korei Północnej. Ale największe obawy światowej opinii publicznej budzi sytuacja na Bliskim Wschodzie i w Nigerii. Narastające w tych regionach napięcia mogą doprowadzić do silnego załamania dostaw najważniejszego z punktu widzenia zachodnich gospodarek surowca.
Obok narastającego konfliktu świata zachodniego z Iranem w sprawie programu atomowego, prawdopodobieństwa wybuchu wojny domowej w Iraku, dziś jesteśmy świadkami przeobrażania się konfliktu w Strefie Gazy w wojnę Izraela z Libanem, po tym jak Hezbollah porwał dwóch izraelskich żołnierzy. Podczas gdy Biały Dom oskarża Iran i Syrię o udział w tym porwaniu, Iran straszy Izrael, że jakkolwiek interwencja zbrojna przeciw Syrii odebrana zostanie jako atak przeciwko całemu światu islamskiemu. W tym świetle dalsze wzrosty ceny ropy wydają się przesądzone, a poziom 80 USD za baryłkę może być osiągnięty już w najbliższych dniach.
W kontraktach na dostawę surowca we wrześniu cena ropy już teraz przekroczyła 79 USD za baryłkę. Część analityków, tradycyjnie już, straszy nawet ceną powyżej 100 USD. Na sytuację na rynku ropy negatywnie wpływa dodatkowo fakt, że znajdujemy się w szczycie sezonu urlopowego, oznaczającego zwiększone zużycie paliw. Największy konsument energii — Stany Zjednoczone — poinformował w cotygodniowym komunikacie o spadku zapasów ropy. Był on trzykrotnie wyższy od oczekiwanego przez analityków i największy w tym roku. Pamiętajmy też, że właśnie mamy środek sezonu huraganów. Na razie żaden kataklizm nie przyczynił się do zaburzenia dostaw ropy z regionu Zatoki Meksykańskiej. Ale o skutkach nowej Katriny dla światowych cen ropy rozpisywać się wiele nie trzeba.
Silne zwyżki cen ropy na rynkach światowych mogą, lecz nie muszą przełożyć się na wzrost notowań kursów spółek energetycznych na GPW. Należy pamiętać, że PKN Orlen nie dysponuje własnymi złożami ropy. Droższy surowiec przełoży się więc przede wszystkim na wzrost kosztów obu spółek rafineryjnych. Chyba że wzrost cen z nawiązką zostanie przerzucony na konsumenta, czyli na nas wszystkich. Czy tak się stanie, przekonany się w najbliższych dniach. Jesteśmy w trakcie sezonu urlopowego, wzrost cen ropy może być szybko odczuwalny przez planujących wakacyjny wypoczynek. Nie chodzi tu tylko o ceny na stacjach benzynowych. Trzeba się też liczyć ze wzrostem cen usług lotniczych i spedycyjnych.
Tomasz Rzeski, Xelion. Doradcy Finansowi