Wtorek na Wall Street zaczął się nerwowo

WST
opublikowano: 2008-06-24 15:40

Początek wtorkowych notowań na amerykańskich giełdach rozgrywany jest pod dyktando strony podażowej. Złe nastroje wśród inwestorów to zarówno „zasługa” pesymistycznych danych makro, jak i równie „czarnych” prognoz UPS.

Przed sesją poznaliśmy indeks cen nieruchomości w kwietniu. Wg raportu S&P/Case-Shiller w 20 największych miastach USA spadły one o rekordową wartość 15,3 proc. w ujęciu rocznym. Prognoza analityków mówiła o spadku rzędu 16 proc.

Po godzinie 16-tej polskiego czasu zaprezentowany zostanie z kolei wskaźnik zaufania amerykańskich konsumentów za czerwiec. Oczekiwany jest spadek do 56-57 pkt (najniższy poziom  od 15 lat) z 57,2 w poprzednim miesiącu.

Inwestorów przestraszyła weryfikacja prognozy przez UPS, największą na świecie firmę spedycyjno-logistyczną. Zdecydowała się ona, z uwagi na spowolnienie dynamiki wzrostu gospodarczego i rosnące koszty paliw, obniżyć projekcję wyniku finansowego za drugi kwartał. Zysk na akcję ma wynieść 83-88 centów wobec wcześniejszych założeń na poziomie 0,97-1,04 USD.

Sytuacje na Wall Street dodatkowo komplikuje kolejna aprecjacja ropy, co na pewno nie pozostanie bez wpływu na wyceny spółek uzależnionych od „czarnego” złota i jego przetworów.

Zwiększona podaż może stać się w kolejnych godzinach udziałem papierów koncernów motoryzacyjnych. Japoński rywal, Toyota Motor poinformował o poważnych problemach z realizacją tegorocznego celu sprzedaży na amerykańskim rynku. To obrazuje nienajlepszą sytuację w tym segmencie.

Spadają kursy większości banków. Wymusił to raport Merrill Lynch. Analitycy obniżyli szacunki tegorocznych zysków dla JP Morgan oraz Citigroup.