Wyciśnij z internetu to, co najlepsze

opublikowano: 15-12-2019, 22:00

Zarządzanie po polsku Miriady danych niektóre firmy wykorzystują, by się przebranżowić, inne, by się obronić, jeszcze inne — by zaatakować. We wszystkich analityka zmieniła profil pracowników.

Olga Tokarczuk w mowie noblowskiej wspomniała o rozczarowaniu, jakim okazał się powszechny dostęp do danych w internecie: zamiast zmienić świat na lepsze — wykorzystywane są, jak np. w aferze Cambridge Analytica, w niecnych celach.

Shell Business Operations, zarządzany w Polsce przez Agnieszkę
Pocztowską, w tym roku stworzył dział, który przy wykorzystaniu zgromadzonych w
Krakowie danych będzie rekomendować koncernowi rozwiązania. Zatrudnia
analityków i inżynierów.
Zobacz więcej

GOTOWI DO ZMIANY:

Shell Business Operations, zarządzany w Polsce przez Agnieszkę Pocztowską, w tym roku stworzył dział, który przy wykorzystaniu zgromadzonych w Krakowie danych będzie rekomendować koncernowi rozwiązania. Zatrudnia analityków i inżynierów. Fot. Marek Wiśniewski

— Analityka pozwala zmieniać świat. W erze agrarnej kto miał ziemię, ten był panem. Jeszcze do niedawna rządził kapitał. Dziś żyjemy w erze informacji, która może wygenerować kapitał, a ten można potem zamienić na ziemię. W USA mówi się, że szybszy wygrywa z większym — to dlatego start-upy są tak popularne, szybciej reagują na trendy, są zwinne — komentuje Paweł Wieczyński, prezes firmy DataWalk, dostawcy platformy do zbierania i analizowania informacji o sieciach powiązań.

Niektóre firmy dzięki analityce zmieniły model biznesowy i dostosowały lub dostosowują go do zmian w gospodarce.

Nowy core business

Entravision, hiszpańskojęzyczny koncern medialny, którego stacje telewizyjne i radiowe miały 52 mln latynoskich odbiorców w USA, kilka lat temu zaczął dostarczać zewnętrznym klientom dane dotyczące nie tylko oglądalności, ale także preferencji konsumenckich. TomTom, który 20 proc. pracowników zatrudnia w Polsce, niegdyś producent wyłącznie urządzeń do nawigacji samochodowej, dziś tylko niewielką część przychodów czerpie z tej działalności.

— Opieramy biznes na zbiorach big data, przetwarzając każdego dnia 20 mld pomiarów z ponad 500 mln źródeł. W przeszłości nasza działalność koncentrowała się na rozwoju przenośnych urządzeń nawigacyjnych, których sprzedaliśmy ponad 100 mln. Chociaż ten rynek się zmniejsza, to dzięki zbudowaniu szerokiej bazy klientów wciąż otrzymujemy od nich ogromną ilość informacji. Teraz nasza podstawowa działalność polega na dostarczaniu danych, oprogramowania i usług dla przemysłu motoryzacyjnego lub przedsiębiorstw takich jak Apple czy Uber. Stanowi to już 64 proc. przychodów. Nasza przemiana biznesowa z modelu B2C do B2B przyczyniła się do zmian w strukturze firmy i profilach pracowników, których zadania oparte są na tworzeniu, rozwijaniu, wdrażaniu i zarządzaniu danymi, narzędziami i usługami dla różnych segmentów klientów — mówi Barbara Belpaire, dyrektor generalny TomToma.

W centrum w Łodzi, w którym w 2008 r. pracowało 125 osób, wśród nich 25 proc. inżynierów, dziś pracuje prawie tysiąc, a 65 proc. to programiści. Więcej analityków ma krakowskie centrum usług Shella, w którym w tym roku powstał nowy dział — technical asset operations. Przetwarza dane, analizuje je i wykorzystuje do optymalizacji produkcji i wydobycia.

— Chcemy wykorzystać zgromadzone w Krakowie dane, żeby wyciągnąć z nich informacje przydatne dla koncernu. Nie chodzi o przepisywanie liczb, tylko rekomendowanie rozwiązań, które pomogą podjąć dobre decyzje. W dziale pracuje 40 osób, ale będzie więcej. Poszukujemy nie tylko analityków, ale także inżynierów — mówi Agnieszka Pocztowska, dyrektor generalny Shell Business Operations w Krakowie.

Biały wywiad, czarna sieć

Można, jak Shell w Krakowie, wykorzystywać do analityki informacje ze źródeł wewnątrz organizacji. Można też używać danych zewnętrznych.

— Źródeł przybywa. To przede wszystkim OSINT (open source intelligence), czyli ogólnodostępne w internecie dane: informacje z mediów społecznościowych, wpisy w KRS czy dane z dowolnych serwisów na wybrany temat, np. ceny konkurencji (tzw. data scrapping). Inne źródła zewnętrzne to np. Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, w którym dostępne są dane o wszystkich szkodach — ubezpieczyciele mogą sprawdzić, czy ich klient nie miał przypadkiem stłuczek i nie dostał odszkodowania od kilkunastu innych firm. Wywiadownie gospodarczezbierają informacje o firmach i płatnie udostępniają je zainteresowanym — mówi prezes DataWalk.

Są też źródła danych z ciemnej strony internetu.

— Do wykrywania przestępstw, do czego nasi klienci używają platformy DataWalk, często wykorzystywany jest dark web — mówi Paweł Wieczyński.

Jak przez dark web znaleźć przestępcę?

— Wyszukanie osób, które sprzedają nielegalne produkty, środki odurzające itp. jest możliwe dzięki podanej nazwie portfela, na który należy przesłać opłatę w kryptowalucie. Śledczy szukają miejsca, w którym jego właściciel popełnił błąd. Gdy któryś z transferów przechodzi przez giełdę kryptowalutową w kraju, w którym obowiązują przepisy KYC [ang. know your customer, czyli poznaj swojego klienta — red.) — a więc w USA i wszystkich krajach Europy — osobnik zostaje namierzony. Wystarczy, że kawałek bitcoina dotknie np. szwajcarskiej giełdy, by właściciel portfela musiał ujawnić dane, a śledczy mogą zażądać od organizatora giełdy ich podania. Inny sposób da się zastosować, jeśli użytkownik dark webu korzysta z urządzeń, które można powiązać z konkretnym IP — wyjaśnia Paweł Wieczyński.

Ciekawe informacje mogą w dark webie znaleźć np. firmy ubezpieczeniowe — da się tam wyszukać m.in. osoby oferujące kontrolowane stłuczki.

Cyfrowa przyszłość

Paweł Wieczyński podkreśla, że analityka danych przynosi korzyści wielu branżom, bazują na niej m.in. telemedycyna, rolnictwo i budownictwo. Zbigniew Kawalec, prezes QZ Solutions, firmy, która dwa lata temu przekwalifikowała się z usług IT na usługi dla rolnictwa precyzyjnego, podaje przykład: obrazy satelitarne.

— Dzięki ich analizie powstaje np. mapa nawożenia. Wynika z niej, ile nawozu stosować w konkretnych częściach pola. Przekłada się to na oszczędności i wyższe plony, co może zwiększyć zyski rolnika nawet o 20 proc. Problem w tym, że jeśli przez kilka tygodni pod rząd niebo jest zachmurzone, satelity nie robią zdjęć pola. Mogłyby je zastąpić drony, ale są zbyt drogie. W dodatku dane muszą trafić do traktora, który potrafi je wykorzystać — w Polsce takie możliwości ma maksymalnie 20 proc. Ten problem się jednak rozwiąże, bo przecież park maszynowy się wymienia. Są też sensory umieszczane w glebie, które informują o temperaturze, wilgotności czy wietrze. To jest ogrom danych i śmiem twierdzić, że człowiek nie poradziłby sobie z ich analizą. My proponujemy analizę wykonaną przez oprogramowanie. Na przykład skompilowanie danych z czujników w połączeniu z prognozą pogody może pozwolić na ocenę, czy rośnie ryzyko wystąpienia patogenu. Jeśli komputer to zasugeruje, agronom idzie w pole i decyduje, czy zrobić oprysk chemiczny. Wsad do decyzji powinien wynikać z danych, których dostarcza komputer — mówi Zbigniew Kawalec.

Fińska spółka Iceye, założona przez Rafała Modrzewskiego, wystrzeliła pod koniec 2018 r. mikrosatelitę (waży mniej niż 100 kg), który jako pierwszy dostarczył obraz o rozdzielczości przestrzennej poniżej jednego metra.

— Można sobie wyobrazić wykorzystanie tak precyzyjnych danych np. do prognozowania wyników finansowych sieci handlowych — jeśli na parkingach pod sklepami jest mniej samochodów niż zazwyczaj, kwartał może być słabszy. Jeśli pod fabryką są niewielkie hałdy z odpadami, produkcja jest mała. Jeśli słabo rośnie kukurydza, można założyć, że jej cena wzrośnie — wymienia potencjale zastosowania danych z satelity Paweł Wieczyński. Możliwości są miliardy. Większości jeszcze nie odkryliśmy. Nadchodzi czas analityków.

Zarządzanie po polsku

Redakcja „Pulsu Biznesu” po raz trzeci zmierzy się z tematem stylu zarządzania przedsiębiorstwem przez polskie menedżerki i menedżerów. Tegoroczna edycja będzie składała się z dwóch części: badania ankietowego wśród menedżmentu oraz rozwinięcia na łamach „PB” najważniejszych wyzwań stojących przed polskimi spółkami. Poza opisywaną dziś strategią pozyskiwania pracowników interesują nas m.in. zagadnienia:

— polityka różnorodności w przedsiębiorstwie

— skuteczna analityka danych oraz wdrożenie zmian wynikających z big data

— bezpieczeństwo cyfrowe.

Partnerem merytorycznym tegorocznej edycji „Zarządzania po polsku” jest EY, międzynarodowa firma świadcząca usługi doradcze i audytorskie. Zapraszamy do śledzenia projektu na łamach „Pulsu Biznesu” i na pb.pl/popolsku.

KOMENTARZ PARTNERA MERYTORYCZNEGO

Analityka danych filarem strategii

ADAM MALARSKI, senior manager EY, ekspert w dziedzinie strategii i transformacji biznesowej z wykorzystaniem nowoczesnych technologii

Dążenie do zdobywania informacje o klientach, rynkach i operacjach wewnętrznych nie jest niczym nowym. Przedsiębiorstwa od lat inwestują w dane i zaawansowane analizy, aby poprawić zrozumienie i przyspieszyć podejmowanie decyzji. Co się zmieniło? W erze powszechnych zakłóceń rynkowych liderzy nie używają zaawansowanych metod analitycznych, aby po prostu ulepszyć bieżące operacje. Strategiczne wykorzystanie danych pomaga przekształcać organizacje tak, by stały się bardziej konkurencyjne, zwiększały przychody i zyski, zmniejszały ryzyko i wdrażały nowe inicjatywy. Organizacje zorientowane na procesy, mniej dojrzałe w wykorzystywaniu zaawansowanych analiz, są obecnie „zakłócane” przez organizacje 2.0, wywodzące się z nowej ery, które wykorzystują dane jako strategiczny zasób i budują całe modele biznesowe na bazie spostrzeżeń, aby dostarczać wyjątkowe produkty i usługi.

Menedżerowie nowej ery, którzy znają wartość zaawansowanej analityki, czynią ją kluczowym elementem strategii biznesowej i używają jako kluczowego wyróżnika. Wbudowują analizy we wszystkie części przedsiębiorstw, poza tradycyjnymi jednostkami — takimi jak działy marketingu i sprzedaży. Coraz powszechniejsze jest przekonanie, że analityka może być stosowana we wszystkich obszarach działalności firmy. Wiele firm rozpoczęło inicjatywy analityczne w celu ulepszenia bieżących procesów, teraz jednak zmierzają w kierunku myślenia, co sprzedają, jak i komu oraz w jaki sposób odróżnić się od konkurencji.

W rezultacie liderzy rynkowi otwierają się na nowe technologie, aby wykorzystać możliwości stworzone przez eksplozję danych i wyrafinowane analizy. Globalne badania przeprowadzone przez EY pokazują, że 70 proc. topowych firm wykorzystuje zaawansowane analizy do przeglądu strategii biznesowej i zaktualizowania sposobu konkurowania na swoich rynkach. Jednocześnie 75 proc. firm prowadzi analizy w pełnym zakresie — dla całych przedsiębiorstw, poszczególnych działów czy linii biznesowych, w ustrukturyzowanych i dopasowanych do siebie ramach. Dzięki temu podejściu przedsiębiorstwa mogą wykorzystać sztuczną inteligencję i inne formy modelowania predykcyjnego w celu uzyskania wglądu w prawdopodobne wyniki i sposoby ich osiągnięcia. Dodatkowo, dzięki włączeniu analityki na wczesnym etapie rozwoju firmy, użytkownicy analiz mogą uzyskać lepsze wyniki, kształtując inicjatywy oparte na faktycznych spostrzeżeniach, a nie na intuicji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu