Wydłużenie zasięgu to wzrost sprzedaży

opublikowano: 21-02-2013, 00:00

Rynek samochodów elektrycznych znacznie przyspieszy. Ale musi być wspomagany silnikami spalinowymi. Bez większego zasięgu nie będzie sukcesu.

Co odstrasza klientów od wyboru samochodu elektrycznego? Przede wszystkim technologiczne trudności z zapewnieniem wystarczająco długiego zasięgu pojazdu na jednym ładowaniu. Niedogodnością jest także długi czas ładowania, które może trwać od 30 minut do nawet 10 godzin. Według analityków Frost&Sullivan, te dwa problemy powodują małą sprzedaż aut na prąd. Stymulują też jednak rozwój technologii, które mają zwiększyć zasięg elektrycznych samochodów.

Koncerny motoryzacyjne nieustannie szukają rozwiązania, które będzie jednocześnie ekologiczne, ekonomiczne i jak najmniej uciążliwe w eksploatacji. Specjaliści z Frost&Sullivanuważają, że takie możliwości daje technologia zwiększania zasięgu. Na razie dostępny jest dopiero jeden model pojazdu elektrycznego o zwiększonym zasięgu, ale do 2018 r. planuje się wprowadzenie ponad 14 takich modeli.

Z nowego raportu Frost & Sullivan pt. „Strategiczna analiza globalnego rynku technologii zwiększania zasięgu” wynika, że do 2018 r. rynek technologii samochodów o zwiększonym zasięgu będzie liczył 329 277 pojazdów. Będą wyposażone w różne rozwiązania (silniki spalinowe spalania wewnętrznego, ogniwa paliwowe i mikroturbiny gazowe). Przewiduje się też, że silniki spalinowe będą najczęściej wykorzystywaną technologiązwiększania zasięgu, a ich szacowany udział w światowym rynku do 2018 r. wyniesie 77 proc.

„Technologie zwiększania zasięgu pozwalają przezwyciężyć poważne obawy związane z niemożliwością zapewnienia wystarczająco długiego zasięgu pojazdu po pojedynczym naładowaniu oraz długim czasem ładowania, gdyż generują energię elektryczną w pojeździe dzięki wykorzystaniu różnych technologii, takich jak silniki spalinowe spalania wewnętrznego, ogniwa paliwowe czy mikroturbiny gazowe. Wpływa to na rozwój tendencji związanej z wykorzystywaniem pojazdów hybrydowych typu plug-in (ładowanych z domowego gniazdka) i pojazdów elektrycznych o zwiększonym zasięgu” — czytamy w raporcie Frost & Sullivan. Pojazd elektryczny o zwiększonym zasięgu zużywa bardzoniewiele paliwa, jako że podstawową funkcją silnika spalinowego spalania wewnętrznego, ogniwa paliwowego czy mikroturbiny gazowej jest ładowanie akumulatora, a nie napędzanie auta. Dzięki temu można uzyskać dodatkowy zasięg przy minimalnych kosztach.

„Zastosowanie technologii zwiększania zasięgu w pojazdach elektrycznych przyczyni się do ponad 50-procentowej redukcji emisji i znaczącej oszczędności paliwa” — przekonują autorzy raportu. Rynek technologii zwiększania zasięgu ma się podobno szybko rozwijać, gdyż najważniejsi producenci planują wprowadzenie nowych modeli w ciągu kolejnych trzech lat. Co więcej, oczekuje się wprowadzenia do 2015 r. na rynek pojazdów z ogniwami paliwowymi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu