Wygodne dla ciał, dla dusz miłe też

Piotr Medyński
24-11-2005, 00:00

Recepta na sukces? Kierujemy się własnym gustem. Oferujemy meble, które mamy w naszych domach — uśmiecha się współzałożycielka firmy.

Złote refleksy tkanin i meble na mahoniową nutę. Do tego szczypta karminu wyzierająca z ciężkich ram obrazów i mgiełka światła opadająca na wzorzyste kobierce. Spowija je delikatny zapach jaśminu, róży i cedru. A między sprzętami dostojnym krokiem przechadza się duch Orientu. Taki przepis na wnętrze domu podaje wrocławska firma Almi Decor.

Na podbój świata

Zachwyca coraz większą grupę klientów. Zbigniew Mrozek i Maria Koszutska, właściciele, mają śmiały plan. Niekonwencjonalne, wytwarzane w niewielkich manufakturach meble, tkaniny i ozdoby do upiększania domu można kupić nie tylko w 24 sklepach w kraju, ale także niedługo za granicą. Nazwę kraju, w którym otworzą pierwszy salon zagraniczny, właściciele Almi Decor trzymają w tajemnicy.

— To nasza odpowiedź na pytania klientów z całego świata. Szukają naszych sklepów w Stanach Zjednoczonych, Australii, Kanadzie, Francji czy Niemczech. Dość długo się zastanawialiśmy, czy zrobić taki krok. Uznaliśmy, że warto — opowiada Zbigniew Mrozek, prezes firmy.

Almi Decor zacznie się więc zmagać z konkurencją na nowych rynkach i wymagającymi klientami. Liczy jednak, że pomoże jej doświadczenie we współpracy z partnerami zagranicznymi. W orientalne i kolonialne w stylu sprzęty wyposażyła m.in. jeden z hoteli na starówce niemieckiego Heidelbergu. Wnętrza bardzo się podobają.

— Zrobiliśmy wrażenie także na szefie sieci hoteli Radisson SAS. Wpadł do naszego krakowskiego sklepu na zakupy. Zaskoczyło go, że tak oryginalne meble sprzedaje polska firma — wspomina Mrozek.

Firma rodzinna

Mało kto wie, że egzotycznie brzmiąca nazwa Almi Decor w połowie powstała ze złożenia pierwszych liter imion synów Mrozka — Aleksandra i Miłosza. Obaj pójdą pewnie w ślady córki Marii Koszutskiej — już szykują się do pomocy w firmie. Uczą się za granicą, a Aleksander od kilku lat studiuje chiński.

— Jesteśmy firmą rodzinną. Chcemy, by pracownicy mieli do niej taki sam stosunek. Przecież wspólnie pracujemy na sukces — zapewniają Koszutska i Mrozek.

Choć niemal w jednym czasie studiowali na Akademii Rolniczej we Wrocławiu, poznali się później i postanowili razem otworzyć sklep.

— Potrzebowałem solidnego wspólnika, kogoś, kto tryska pomysłami. Znajomy polecił mi Marię Koszutską — opowiada Zbigniew Mrozek.

Współpraca wypaliła.

— Zainwestowaliśmy w firmę pieniądze zarobione jeszcze w latach osiemdziesiątych na handlu suszonymi kwiatami w Norwegii. Dostarczaliśmy je do tamtejszych kwiaciarni, a do kraju sprowadzaliśmy bożonarodzeniowe ozdoby. Spodobały się. Wtedy rynek był wygłodniały, sprzedawało się wszystko — mówi Zbigniew Mrozek.

Mrozek miał przejąć po ojcu piekarnię. Był nawet na stażu w Norwegii, pisał artykuły do prasy branżowej. Jednak perspektywa pieczenia chleba go nie zachwycała. Razem z Koszutską postawili na sezonowe dekoracje sprzedawane w sieciach hipermarketów. Dobra passa trwała do 1998 r. Przyszedł kryzys w Rosji, odpadła część zamówień. Trzeba było zastanowić się, co dalej. Postanowili zrezygnować z pośredników, pracować na własną renomę i nazwę. Wtedy spółka Almi zamieniła się w Almi Decor.

Meble z duszą

Pierwszy własny sklep otworzyli w rodzinnym Wrocławiu, w Centrum Korona. Dziś już nie działa, ale od tego czasu powstało w Polsce ponad 20 salonów.

— Nie zawsze odnosiliśmy sukcesy. Zawodził franczyzobiorca albo punkt sprzedaży był źle wybrany. Teraz wszystkiego pilnujemy — mówi wiceprezes Maria Koszutska.

Firma znana jest z niekonwencjonalnego sposobu sprzedaży. Wszystkie przedmioty wystawione są w specjalnie zaaranżowanych pomieszczeniach. W niedawno otwartym salonie we Wrocławiu urządzono nawet pokój dla dziecka i łazienkę.

— Dopiero gdy klient zobaczy wnętrze, wie, czego mu brakuje, co powinien kupić — twierdzi Maria Koszutska.

Meble, tkaniny i dodatki projektuje się we Wrocławiu, a ich wykonaniem zajmują się rzemieślnicy. Ręcznie składane, szlifowane, patynowane i lakierowane wyroby z drewna powstają nie tylko w Polsce, ale także w krajach Dalekiego Wschodu.

— Czasem kupujemy stare meble, by korzystać z pomysłów dawnych mistrzów. Czasem odtwarzamy tylko jeden element, innym razem odwzorowujemy całość. Oferujemy meble z duszą, które tworzą harmonijne wnętrze. Kierujemy się własnym gustem. Dlatego mamy je także w naszych domach — uśmiecha się Maria Koszutska.

Ale w Almi Decor myślą też o zamówieniach od dużych firm. Uruchomili więc osobną usługę. Almi Design tworzy wnętrza restauracji, hoteli i pensjonatów.

Wrocławska firma nie zamierza rezygnować z rozwoju w kraju. Przygotowuje dwa samodzielne wielkopowierzchniowe sklepy. Jeden wejdzie w skład Silesia City Center w Katowicach, drugi — jeszcze na etapie negocjacji — to część centrum handlowego w Łodzi.

— Na przygotowanie dużo mniejszego salonu w warszawskim Arcadia Center wydaliśmy wielokrotnie więcej, niż kosztował nasz pierwszy sklep. W tę sumę nie wliczamy wartości sprzedawanego towaru — wyjaśnia Maria Koszutska.

Na sprzedaży artykułów wyposażenia wnętrz się jednak nie skończy. Firma otwiera także restauracje pod własnym logo i myśli o uruchomieniu hotelu. Być może jeden stanie w Bielanach Wrocławskich, w sąsiedztwie których za dwa lata ruszy nowy zakład koncernu LG Electronics.

Almi Decor stara się prowadzić inwestycje z własnych nadwyżek finansowych, choć korzysta też z kredytów bankowych, by sprawniej się rozwijać.

— Co roku przyjmujemy około 60 nowych pracowników. Szukamy projektantów i stylistów. Ci ludzie potrafią nasze wyobrażenie o pięknym wnętrzu przekształcić w rzeczywistość — zapewnia Zbigniew Mrozek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Medyński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / Wygodne dla ciał, dla dusz miłe też