Wyjazdy last minute tracą popularność
Polacy rezerwują wycieczki z większym wyprzedzeniem
NOWA MODA: Polacy wykupują wycieczki z dużo większym wyprzedzeniem niż w poprzednich latach, zdecydowana większość robi to na ponad dwa miesiące przed wyjazdem — opowiada Krzysztof Piątek, dyrektor generalny biura podróży Neckermann w Polsce. fot. Borys Skrzyński
Przedstawiciele większości biur podróży podkreślają, że przed podpisaniem umowy na udział w imprezie typu last minute trzeba dokładnie ją przeczytać. Warto sprawdzić, czy dostępna po okazyjnej cenie oferta była dostępna również w katalogu. Zmniejsza to ryzyko przykrego rozczarowania.
Ogromna ilość ofert typu last minute na rynku przestała już dziwić polskich turystów. W gazetach można znaleźć ofertę dwutygodniowej wycieczki na Majorkę za 800 zł i większość turystów już wie, że po przyjściu do biura okaże się że wycieczki tej już nie ma, ale pracownik biura zaproponuje wiele innych ciekawych ofert last minute. Ten sposób ściągnięcia klienta do biura jest już tak popularny, że nikt nie stara się nawet protestować.Większość przedstawicieli biur podróży uważa, że można w Polsce bezpiecznie korzystać z takich ofert, jednocześnie jednak podkreśla, że biorą odpowiedzialność tylko za oferowane przez siebie wyjazdy.
— Wiele ogłoszeń zawiera bardzo skąpe informacje o oferowanym produkcie i właściwie informuje tylko o możliwym rekordowo niskim poziomie cen na wyjazd w określonym kierunku — zauważa Anna Zemke z biura podróży TUI Polska.
— Przed pójściem do biura należy wykonać kontrolny telefon, czy ta rewelacyjna oferta jest jeszcze dostępna. Często zdarza się, że biura usiłują w ten sposób zwabić klienta, aby następnie sprzedać coś droższego — radzi Krzysztof Piątek, dyrektor generalny biura podróży Neckermann w Polsce.
Porównaj z katalogiem
Według większości biur podróży, turyści przy wyborze oferty typu last minute powinni sprawdzić, czy oferta ta jest dostępna również w katalogu.
— O tym, że oferta jest bezpieczna, świadczy fakt, że była ona dostępna w katalogu. Inaczej klient może podejrzewać, że sprzedaje mu się jakiś bliżej nie określony wyjazd — mówi Paweł Szelhaus z biura podróży Orbis Travel.
Innego zdanie są przedstawiciele biura podróży Ving.
— Jeśli 2-3 tygodnie przed terminem wylotu są jeszcze wolne miejsca, to są one sprzedawane jako oferty last minute, czyli bez rezerwacji określonego hotelu. Oznacza to, że klient dowiaduje się o zakwaterowaniu po przybyciu na miejsce od reprezentanta Vinga. Są to często hotele spoza oferty katalogowej, którym w klasyfikacji Vinga nadano jedno skrzydełko. Może się zdarzyć, że łazienka i WC znajdują się na korytarzu i korzysta z nich wielu gości. W przypadku ofert last minute, turyści podróżujący razem mogą zostać zakwaterowani w różnych hotelach lub pokojach. Mogą także zostać przeniesieni do innego hotelu lub pokoju w trakcie pobytu. Oferta z ostatniej chwili nie ma żadnego porównania z konkretnymi hotelami z oferty katalogowej naszego biura pod względem standardu, lokalizacji czy serwisu. Jeśli więc zależy nam na standardzie, powinniśmy wybrać konkretny hotel — podkreśla Katarzyna Miler-Matuszewska z biura podróży Ving.
Czytaj umowę
Według Krzysztofa Piątka, dyrektora generalnego biura podróży Neckermann w Polsce, klienci powinni dokładnie zapoznać się z treścią umowy, którą podpisują.
— Turysta powinien sprawdzić dokładnie, za co płaci, czy nie ukryto dodatkowych opłat pobieranych na lotnisku lub po przylocie na miejsce. Klient powinien dokładnie czytać umowę, może być bowiem tak, że co kilka dni będzie zmieniał hotel na inny i spędzi urlop na ciągłych przeprowadzkach — radzi Krzysztof Piątek.
Przedstawiciele touroperatorów podkreślają, że przy wybo- rze wycieczki last minute należy kierować się takimi samymi regułami jak w przypadku zwykłej oferty.
Trzeba zwrócić uwagę na bezpieczeństwo i renomę biura, z którym planuje się wyjazd. Bardzo ważne jest, aby biuro miało zezwolenie wojewody i było członkiem jednej z izb turystycznych.
— Z naszego doświadczenia wynika, że w przypadku ofert last minute klient najłatwiej może oszukać się sam. Nie zawsze bowiem zdaje sobie sprawę, że znając jedynie kategorię hotelu jedzie odrobinę „w ciemno”. Nie wie przecież, jak daleko od plaży znajdować się będzie ten obiekt i w jakim będzie otoczeniu. Po przyjeździe może okazać się, że lepiej było wykupić ofertę katalogową na konkretny hotel. Decydując się na last minute, trzeba więc jasno odpowiedzieć sobie na pytanie, czy warunki zakwaterowania są istotniejsze od niskiej ceny — mówi Anna Prądzyńska, prezes biura podróży Scan Holiday.
Zmiana tendencji
Przedstawiciele biur podróży podkreślają, że z roku na rok coraz więcej osób wykupuje wycieczki już na klika miesięcy przez planowanym terminem wyjazdu.
— Oferty typu last minute od kilku lat cieszyły się popularnością, przede wszystkim ze względu na niskie ceny. Z roku na rok ta tendencja się zmienia. Klienci, którzy zdecydowali się skorzystać z oferty typu last minute, zdają sobie sprawę tak z plusów, jak i minusów takich wyjazdów. Coraz większa grupa klientów zaczyna widzieć niedogodności wynikające z braku pewności, czy warunki zakwaterowania, które poznają dopiero na miejscu, spełnią ich oczekiwania. Coraz częściej więc klienci wolą wykupić nieco droższą ofertę katalogową, by mieć gwarancje spełnienia oczekiwań związanych z konkretnym hotelem. Z drugiej strony, ze względu na to, że niektóre biura podróży oferują jako last minute swoją nieco przecenioną ofertę — opowiada przedstawicielka biura podróży Scan Holiday.
Wcześniejsze rezerwacje wycieczek wśród polskich turystów zaobserwowali również przedstawiciele biura podróży Ving.
— Gdy wchodziliśmy na rynek, Polacy myśleli o urlopie 1-2 miesiące przed wylotem, podczas gdy klienci z krajów Unii Europejskiej rezerwowali wakacje już 7-8 miesięcy naprzód. W roku 1999 polscy klienci Vinga rezerwowali wycieczki już 6-7 miesięcy przed terminem wyjazdu — informuje Katarzyna Miler-Matuszewska.
Artur Lisowski