Wykonawcy powinni uczyć się na błędach

opublikowano: 01-01-2020, 22:00

W 2020 r. będziemy kończyć sporo inwestycji z bieżącej perspektywy i przygotowywać do nowej. Oby się nie skumulowały.

Zgodnie z zapowiedziami w drugiej połowie 2018 r. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) ogłosiła przetargi warte około 12 mld zł. W tym roku można się spodziewać rozstrzygnięcia i wyłonienia wykonawców. W przetargach coraz częściej startują firmy niemające w Polsce potencjału wykonawczego. Tomasz Żuchowski, kierujący GDDKiA, nie kryje obaw o powtórzeniescenariuszy z przeszłości. Zdarzało się, że firmy bez doświadczenia, kadry i sprzętu na polskim rynku nie były w stanie terminowo realizować inwestycji i zrywały kontrakty albo były przez GDDKiA wyrzucane z placu budowy. Wkrótce się okaże, czy tym razem uda jej się wyeliminować ryzyko wyboru nierzetelnych wykonawców.

Warto podkreślić, że firmy, które w poprzednich latach nie wykonały kontraktów, składały w przetargach oferty znacznie niższe niż kosztorysy inwestorów. Tym razem proponowane przez nich ceny są tylko trochę niższe od budżetu. Na powodzenie realizacji nowych kontraktów wpływać będą ceny, zwłaszcza wysokość wynagrodzeń.

— Koszty w budownictwie się ustabilizowały. Nie rosną o kilkadziesiąt procent rocznie jak w poprzednich latach. Długoterminowo trzeba się jednak spodziewać, że choć w wolniejszym tempie, ale nadal będą rosły, m.in. dlatego, że ponad jedną trzecią kosztów stanowią płace, które systematycznie pną się w górę — mówi Dariusz Blocher, prezes Budimeksu.

Twierdzi, że dostępność pracowników nieznacznie się poprawiła, ale wciąż w branży budowlanej brakuje około 80 tys. ludzi. Rentowność dużych firm pozostaje niska — 3-4 proc. W ostatnich latach znacznie wzrosła natomiast u podwykonawców.

— Nawet do 11-12 proc. w przypadku małych i średnich firm. Prognozujemy jednak, że ich usługi już nie będą drożeć — dodaje szef giełdowej spółki.

Rosną natomiast wynagrodzenia u producentów materiałów, co w 2020 r. znajdzie odzwierciedlenie w cenach ich produktów. Dostawcy cementu prognozują stabilny popyt na swoje wyroby w branży budowlanej. Podkreślają, że na ich ceny wpływ będzie miało m.in. to, czy rządowi uda się w 2020 r. przekonać Komisję Europejską do wpisania branży cementowej na listę firm energochłonnychi objąć systemem rekompensat. Zarówno na dostawców materiałów, jak na cały sektor budowlany będą też oddziaływały koszty prądu.

— Długoterminowo średni koszt usług budowlanych w kolejnych latach może rosnąć o kilka procent rocznie — prognozuje Dariusz Blocher.

Przypomina też, że zbliżamy się do końca bieżącej perspektywy, która powinna być rozliczona do końca 2023 r. W 2020 r. powinniśmy poznać listę inwestycji, które otrzymają unijne dofinansowanie w kolejnej, startującej w 2021 r. Apeluje, by równomiernie zaplanować postępowania przetargowe, by w przyszłości uniknąć luki budowlanej albo kumulacji kontraktów.

— Po lekcjach z ostatniej dekady powinniśmy pamiętać, że zarówno spiętrzenie zleceń, jak ich brak źle wpływa na ceny i destabilizuje cały rynek — przypomina Dariusz Blocher.

Przygotowania do nowej perspektywy mogą skłonić firmy budowlane do modyfikacji struktur. Dotychczas na rynku dominowały projekty drogowe. W nowej perspektywie większy nacisk ma być położony na inwestycje kolejowe. Przedsiębiorcy spodziewają się też napływu zleceń z hydrotechniki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu