SaneChem dba o dobrej jakości krewetki w polskich kuchniach. I o to, abyśmy nie zatruli się fatalnej jakości serem.
Spółka SaneChem pojawiła się w Polsce w latach 90. — początkowo jako oddział spółki założonej przez Ryszarda Dymnego w Berlinie Zachodnim. Interes świetnie się jednak u nas rozwijał i doszło do zamiany ról: właściciel przeniósł firmę matkę do Polski, a filię utworzył w Niemczech (pozyskiwał dostawców owoców morza i zbierał informacje z tamtejszego rynku). Przedsiębiorstwo od początku dobrze sobie radziło w branży spożywczej i chemicznej.
— Zdawaliśmy sobie sprawę, że wprowadzenie owoców morza na polski rynek wymaga cierpliwości. 12 lat tworzyliśmy sieć stałych dostawców i odbiorców.... A w części chemicznej — zaczęliśmy od dystrybucji. Dziś sami produkujemy środki do mycia i dezynfekcji zakładów przetwórstwa spożywczego i zajmujemy się serwisem stosownych urządzeń — opowiada Ryszard Dymny, prezes grupy SaneChem.
Dobry kurs
W skład spółki SaneChem wchodzą dwa działy — SaneChem Kuchnie Świata (handel owocami morza) i SaneChem Chemia (produkcja i sprzedaż preparatów do zachowania czystości — m.in. w zakładach przemysłu mięsnego, drobiarskiego, mleczarniach, fabrykach napojów i browarach) oraz — od 2000 r. — spółka córka SaneChem Service (usługi mycia i dezynfekcji w zakładach przetwórstwa spożywczego).
SaneChem Chemia sprzedaje wyroby nie tylko w Polsce i Niemczech, ale też na Litwie, Łotwie i Białorusi.
— Eksport rośnie. Najnowszy projekt? Chcemy także dotrzeć do zakładów przetwórstwa mięsnego za wschodnią granicą z naszą pianową technologią mycia — tłumaczy Ryszard Dymny.
Partnerzy
— W 2003 r. zyskaliśmy certyfikat ISO 9001:2000, obejmujący usługowe mycie i dezynfekcję zakładów przez SaneChem Service. W 1999 r. — jako pierwszy polski producent chemicznych środków myjących — wprowadziliśmy certyfikat jakości zgodny z normą ISO 9001 — prezes wylicza urzędowe potwierdzenia poziomu pracy swojej firmy.
Spółka SaneChem współpracuje z niezależnymi laboratoriami, wykonującymi badania czystości i mikrobiologiczne u klientów. Dzięki temu może ocenić skuteczność swoich usług.
— Stały kontakt z Państwowym Zakładem Higieny, Instytutem Przemysłu Mięsnego i Tłuszczowego, Głównym Lekarzem i Inspektorem Weterynarii Ministerstwa Rolnictwa ułatwia nam szybkie dostosowanie się do wymagań sanitarno-higienicznych i norm unijnych — dopowiada Ryszard Dymny.
Coś nowego
W listopadzie 2004 r. firma otworzyła restaurację i sklep z produktami kuchni świata w warszawskim centrum handlowym Arkadia. Co na półkach i stole? Potrawy kuchni azjatyckiej, meksykańskiej, amerykańskiej i polskiej. Ale wizytówką firmy są owoce morza.
Niedawno dział Kuchnie Świata powiększył menu i wprowadził do sprzedaży nową propozycję.
— To wyrób pierogów z różnych stron świata, m.in. ukraińskich, japońskich i z owocami morza. Sprzedajemy je, ale i podajemy w restauracji — mówi Ryszard Dymny.
Niebawem — prócz światowych przysmaków — będzie można spróbować zdrowej polskiej żywności: dojdzie kuchnia staropolska i punkt sprzedaży wyrobów „nie z taśmy” — m.in. śmietany, pieczywa, mięsa, wędlin, jajek. SaneChem szykuje się też do otwarcia sklepu w Poznaniu — w mieście, gdzie jego specjały mają największe powodzenie.
Rozmach
Niedawno w Poznaniu, Gdańsku i Krakowie powstały centra dystrybucyjne SaneChemu.
— Nowe oddziały mają magazyny, chłodnie, flotę samochodową i biura. Dzięki temu na przykład sprawnie zaopatrujemy gastronomię berlińską w polskie produkty — choćby warzywa, grzyby, mięso, a krajowe sklepy — głównie w owoce morza — opisuje prezes.
SaneChem planuje ekspansję na Ukrainę: ma tam powstać spółka, zajmująca się sprowadzaniem produktów spożywczych.
— Otworzymy nowy oddział i chłodnie. Będziemy importować produkty specjalne — m.in. krewetki czy małże. Może uda nam się ograniczyć przemyt tych artykułów na rynku wschodniego sąsiada? — kończy prezes Ryszard Dymny.



