Wyleczona kieszeń

Martyna Mroczek
opublikowano: 30-05-2008, 00:00

Wizyta u lekarza, pobyt w szpitalu, operacja. Nie tylko nieprzyjemne, ale czasem też bardzo kosztowne. Chyba że zapłaci ubezpieczyciel.

Polska Izba Ubezpieczeń na podstawie swoich badań ocenia prywatne wydatki Polaków na zdrowie na jakieś 20 mld zł. Nic dziwnego — w niepublicznej przychodni przynajmniej wiadomo, za co się płaci. Jest miła obsługa i nie trzeba czekać w kolejkach ani wstawać o czwartej rano, żeby zamówić numerek do lekarza.

Z innego badania, przeprowadzonego przez SMG/KRC dla PZU Życie, wynika, że coraz więcej Polaków interesuje się prywatnymi usługami medycznymi. Przeciętny badany wydaje na nie 298 zł rocznie, czyli 25 zł miesięcznie.

Od stóp do głów

Na co idą te pieniądze? Pacjenci kupują abonament w sieciach przychodni, takich jak Enel-Med, Lux Med, LIM czy Medicover, albo polisę zdrowotną. Sprzedają je firmy ubezpieczeniowe: Allianz, Inter Risk, Nordea Życie, Polskie Towarzystwo Ubezpieczeniowe, PZU Życie, Signal Iduna, Generali czy ING.

W obu przypadkach ubezpieczenie obejmuje grupy (np. pracowników) albo indywidualnych klientów. Można też wykupić wariant rodzinny — za jednym zamachem dla siebie, małżonka i dzieci.

Czym się różni jedno od drugiego? Właściciel abonamentu może korzystać z usług tylko jednej sieci placówek medycznych, właściciel polisy — z wielu. Abonament zawiera przede wszystkim świadczenia ambulatoryjne: wizyty u lekarzy specjalistów, badania diagnostyczne, wizyty domowe itp. Ubezpieczenia zdrowotne często obejmują także dodatkowe świadczenia szpitalne.

— To głównie wypłaty za operację czy pobyt w państwowym szpitalu, choć można też wykupić pakiet obejmujący hospitalizację w komfortowych warunkach i operację, na którą nie trzeba długo czekać — precyzuje Zofia Dmochowska, specjalista ds. ubezpieczeń z firmy Ubezpieczenia Online.

Ceny abonamentów zaczynają się od 100 zł. Polisę z podstawowym zakresem świadczeń można mieć za 30-50 zł miesięcznie. Opłaty za abonament są takie same bez względu na wiek i stan zdrowia pacjenta. U ubezpieczyciela natomiast trzeba przed podpisaniem umowy wypełnić ankietę medyczną. Zły stan zdrowia bądź starszy wiek oznaczają wyższą składkę. Ubezpieczyciele stosują czasami tzw. okres karencji, czyli możliwość korzystania z droższych świadczeń, np. leczenia stomatologicznego lub hospitalizacji, dopiero po kilku miesiącach od podpisania umowy.

— Największą zaletą polis jest objęcie przez nie także usług mniej popularnych, a przez to droższych. Poza tym firmy abonamentowe mają placówki zazwyczaj tylko w dużych miastach. My chcemy sprzedawać usługi dostępne również mieszkańcom małych miast — tłumaczy Marta Grajeta z Signal Iduna.

Nasz pacjent kochany

No, więc dlaczego to abonamenty są u nas popularne, a nie polisy zdrowotne? Te pierwsze zadomowiły się już na rynku — zdążyliśmy się do nich przyzwyczaić. Poza tym abonamenty zazwyczaj kupują firmy dla swoich pracowników jako pozapłacowy czynnik motywacyjny. Sprzedaje się ich dużo więcej niż polis, na które najczęściej decydują się pojedyncze osoby. Ale to się może zmienić.

— Projekt reformy Ministerstwa Zdrowia obejmuje wprowadzenie nowych prywatnych polis zdrowotnych. Mają być współfinansowane z funduszu świadczeń socjalnych, co powinno zachęcić pacjentów do ich kupowania. Choć dopłaty nie obejmą abonamentów, znawcy rynku nie boją się, że nowe polisy je wyprą — zaznacza Zofia Dmochowska z Ubezpieczeń Online. Jej zdaniem, wszystko będzie zależało od atrakcyjności konkretnych ofert.

Przedstawicielka Signal Iduna z kolei wierzy w powodzenie polis.

— Zauważyliśmy większe zainteresowanie ubezpieczeniami medycznymi. Na początku 2007 roku mieliśmy zaledwie kilkanaście tysięcy klientów, obecnie — prawie 80 tys. To świadczy o ogromnym potencjale rynku. Sytuacja w publicznym systemie opieki zdrowotnej jest nadal nie najlepsza, a wymagania Polaków coraz wyższe. Prognozy dla ubezpieczycieli są zatem bardzo dobre — sumuje Marta Grajeta.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Martyna Mroczek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu