Wymienię ERP na lepszy model

aktualizacja: 13-02-2017, 12:06

Użytkowanie starszych systemów IT kosztuje więcej, niż wdrożenie nowych. I daje zdecydowanie mniej satysfakcji

Lubelska Spiżarnia eksportuje żywność na rynki Unii Europejskiej, głównie do Wielkiej Brytanii. W jej ofercie są słodycze, kawy i herbaty, a także nabiał, wędliny koncentraty i przetwory — w sumie ponad 8 tys. rodzajów towarów w kilkudziesięciu kategoriach. Przez lata dystrybutorowi z Polski Wschodniej wystarczał pudełkowy system do zarządzania przedsiębiorstwem. Zaczęło się to zmieniać, gdy przedsiębiorstwo zdobywało coraz więcej zamówień, klientów i partnerów biznesowych. Rozwój przedsiębiorstwa zaowocował potrzebą zintegrowania i zautomatyzowania wielu procesów. Trzeba było usprawnić współpracę z dostawcami i między działami — sprzedaży, zakupów, przyjęć, magazynu, rozliczeń czy nadzoru zarządu. Dotychczasowe rozwiązanie nie było w stanie podołać tym wyzwaniom, a możliwości jego rozbudowy okazały się ograniczone. Nic dziwnego, że menedżerowie Spiżarni zdecydowali o wdrożeniu zaawansowanego oprogramowania — platformy ERP Navireo firmy InsERT.

Zobacz więcej

KORZYŚCI: Dopasowany do specyfiki przedsiębiorstwa system ERP przynosi oszczędność czasu,redukcję kosztów, a przede wszystkim wzrost zysków — mówi Zbigniew Rymarczyk, wiceprezes Comarchu. ARC

— Podstawowa funkcjonalność systemu jest bogata, obsługa — intuicyjna, łatwość rozbudowy — ogromna. Dzięki temu narzędzie można precyzyjnie dostosować do zmieniających się wymogów i specyfiki naszej firmy — zachwala Janusz Mroczek, dyrektor handlowy w Spiżarni. ERP Navireo zautomatyzował wiele powtarzalnych i pracochłonnych czynności eksportera. To pozwoliło mu zaoszczędzić około 20 proc. czasu pracy. Spiżarnia zwiększyła swoją wydajność i lepiej organizuje swoje działania. Usprawniła i zintegrowała zarządzanie różnymi działami, w tym sprzedaży, zakupów, przyjęć, magazynu, rozliczeń i nadzoru zarządu.

Ilość nie przechodzi w jakość

Na podstawie badań można by sądzić, że rynek systemów ERP jest w Polsce nasycony. Z danych GUS wynika, że w 2015 r. z tego softu korzystało ponad 82 proc. firm zatrudniających ponad 250 osób. A według raportu DiS, w latach 2010-15 odsetek użytkowników wzrósł o 35 proc. Nie wszyscy posiadacze ERP-ów są jednak z nich zadowoleni. W ostatnich latach programy do zarządzania zmieniły się na tyle, że następuje ich pokoleniowa wymiana. Maryla Pawlik, dyrektor działu sprzedaży w BPSC, twierdzi, że dużą część systemów ERP zainstalowano w zupełnie innej rzeczywistości gospodarczej i technologicznej, przed erą analityki, digitalizacji danych i problemów związanych z deficytem specjalistów IT. Poza tym niektóre mikrobiznesy przekształciły się w średnie lub duże przedsiębiorstwa, niekiedy wielooddziałowe i operujące na skalę międzynarodową. By konkurować z zachodnimi koncernami — precyzyjnie planować i optymalizować koszty lub wykorzystanie przestrzeni magazynowej — muszą mieć informatyczne wsparcie na światowym poziomie. To kończy się tym, że ciągłe modyfikowanie i poprawianie narzędzi IT mija się z celem. Lepiej wprowadzać zupełnie nowe rozwiązania.

— Postęp w cyfrowym świecie jest niewiarygodny. To, co wczoraj wydawało się absolutną nowością, dzisiaj traktowane jest jak eksponat w muzeum technologii. Decydenci w polskich firmach dochodzą do wniosku, że nie stać ich na półśrodki, dlatego już 30 proc. naszych procesów przedsprzedażowych dotyczy wymiany wysłużonego oprogramowania — argumentuje Maryla Pawlik. Na świecie jest podobnie — w 2015 r. analitycy Panorama Consulting pytali przedsiębiorców i menedżerów z różnych krajów, dlaczego zdecydowali się na wdrożenie IT. Niemal co piąty wskazywał na potrzebę zastąpienia starszego software’u nowym. O poprawie wydajności biznesowej i integracji systemów respondenci mówili rzadziej. Z jednej strony produkcja, logistyka i sprzedaż, z drugiej — finanse, kadry i płace — nie ma procesu, którego dzisiejsze oprogramowanie nie obejmuje. Ostatnim krzykiem ERP-owej mody są moduły usprawniające zarządzanie kapitałem ludzkim, w tym rekrutacje, których starsze modele często nie miały. Za nowoczesnymi aplikacjami przemawiają więc funkcjonalności. Ale nie tylko. Istotnym argumentem są też koszty. Kilkunastoletnie systemy bywają droższe w eksploatacji. Wynika to m.in. z zakończenia wsparcia przez producenta, znaczącej liczby modyfikacji i problemów w integracji produktu z nowymi rozwiązaniami.

— Stosowane od dłuższego czasu platformy cechują się na ogół mniejszą wydajnością i stabilnością. To oznacza duże wydatki na ich utrzymanie. Niektóre firmy wymieniają system ERP tylko dlatego, że nowe rozwiązanie będzie znacząco tańsze w serwisowaniu — podkreśla dyrektor Pawlik.

Oszczędności prawdziwe i pozorne

Koszty są bardzo ważne, ale kierowanie się tylko — lub głównie — nimi to droga donikąd, na co zwraca uwagę Zbigniew Rymarczyk, wiceprezes spółki Comarch i dyrektor sektora Comarch ERP. Zaznacza, że dobrzy dostawcy teleinformatyki nie ograniczają się do zaspokojenia potrzeb zgłaszanych przez klientów. Proponują dodatkowe rozwiązania, dzięki którym firmy uzyskają z IT większe korzyści. Często jest to równoznaczne z przekonywaniem potencjalnych użytkowników, aby odróżniali oszczędności rzeczywiste od pozornych, czyli inwestowali w oprogramowanie kompletne, zawierające najważniejsze moduły i funkcje.

— Niektórzy przedsiębiorcy uważają, że wystarczy im operacyjna część systemu ERP: finanse, HR, produkcja, logistyka, CRM. Rezygnują z analityki spod znaku BI. Tymczasem business intelligence pozwala szybciej osiągnąć zwrot z inwestycji — uświadamia Zbigniew Rymarczyk.

Opowiada o jednym z klientów, który wynajmuje maszyny rolnicze. Wdrożenie ERP zwróciło się temu przedsiębiorstwu już po kilkunastu miesiącach, bo nie poskąpiono pieniędzy na BI — moduł przygotowuje dokładne raporty zużycia oleju napędowego, co położyło kres kradzieżom tego paliwa przez operatorów sprzętu.

— Bak paliwa do kombajnu kosztuje ok. 4 tys. zł. Nasz klient zużywa duże ilości, więc jest to dla niego duże obciążenie finansowe. Teraz ma te koszty pod kontrolą — mówi wiceprezes Rymarczyk.

Okrojony do minimum ERP rzadko spełnia pokładane w nim nadzieje. Dlatego inny klient Comarchu, obuwniczy potentat, przed wejściem na rynki zagraniczne zadbał o to, by jego system miał wszystkie istotne funkcjonalności, m.in. automatyzację pracy, wsparcie dla różnych stawek VAT i integrację z międzynarodowymi platformami e-commerce (Amazon, Ebay). Efekt: sprzedaż zwiększyła się o… 500 proc.!

 

67 proc. Taki odsetek polskich przedsiębiorstw produkcyjnych używa oprogramowania ERP, ale niemal połowa stosowanych przez nie systemów ma ograniczoną funkcjonalność. Prawie połowa firm (47 proc.) planuje produkcję w arkuszu kalkulacyjnym — wynika z badań BPSC.

7,2 proc. O tyle będzie rosła wartość rynku systemów wspierających zarządzanie firmą w najbliższych czterech latach. Największym odbiorcą tych rozwiązań będzie przemysł i sektor usług. Popyt na aplikacje ERP wzrośnie wśród operatorów telekomunikacyjnych (wg analiz Allied Market Research).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Inspiracje Pulsu Biznesu