Przyczyną poprawy sentymentu są wieści dotyczące konfliktu w Ukrainie. W poniedziałek Rosja po raz pierwszy od miesiąca dała do zrozumienia, że jest w stanie znacząco zmienić swoje warunki brzegowe dotyczące ewentualnego rozejmu. Zachodni analitycy odebrali to jako potwierdzenie tezy, że Władimir Putin przelicytował swoje możliwości i będzie dążył do zakończenia wojny. Taki scenariusz niewątpliwie zredukowałby ryzyko geopolityczne pozwalając na większy napływ kapitału spekulacyjnego do naszego regionu, oczekującego korzyści z dalszych podwyżek stóp procentowych.
Już w czwartek na kolejny ruch zdecyduje się Bank Czech, a nasza RPP zbiera się już za tydzień. Biorąc pod uwagę globalne tendencje inflacyjne oczekiwania, co do ścieżki dalszych posunięć przesunęły się w górę – dla Polski perspektywa za rok to już poziom powyżej 6 proc. Oczywiście, jeżeli złoty wejdzie w wyraźny trend aprecjacyjny, to wspomniane oczekiwania mogą zostać nieco zredukowane, ale czy tak się stanie? Teoretycznie czynnikiem, który może w najbliższych tygodniach wesprzeć złotego byłyby środki z KPO (jeżeli zostanie odblokowany), ale to może zostać zdyskontowane Tymczasem rynki nie uwzględniają zagrożeń, jakie może nieść ze sobą agresywna polityka amerykańskiego Fedu w nadchodzących miesiącach.