Wyrok odbija się czkawką

Dawid Tokarz
opublikowano: 2009-07-21 00:00

Marek Falenta twierdzi, że może być prezesem Electusa. Z orzeczeń Sądu Najwyższego wynika co innego.

Marek Falenta twierdzi, że może być prezesem Electusa. Z orzeczeń Sądu Najwyższego wynika co innego.

Tydzień temu ujawniliśmy w "PB", że Marek Falenta, prezes Electusa, znaczący akcjonariusz IDM i Hawe i jeden z najbogatszych Polaków, ma prawomocny wyrok za pomoc w oszustwie i wyłudzeniu kredytu wartego… 20 tys. zł. Sam Falenta zapewnia, że jest niewinny. I liczy, że udowodni to, w trybie kasacji, przed Sądem Najwyższym. Na razie jednak sądy dwóch instancji (ostatni w lutym 2009 r.) nie miały wątpliwości i skazały szefa Electusa na osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata.

A wszystko wskazuje na to, że to nie koniec jego problemów. Zgodnie bowiem z kodeksem spółek handlowych (ksh) osoby prawomocnie skazane za przestępstwa takie, jakich miał dopuścić się Falenta, przez pięć lat od wyroku nie mogą zasiadać w zarządach i radach nadzorczych spółek. A on wciąż jest prezesem Electusa.

— Mnie to nie dotyczy. Do rzekomego przestępstwa miało bowiem dojść w 2000 r., czyli przed wejściem w życie ksh — przekonuje.

I przedstawia opinię prawną dr hab. Jacka Giezka z katedry prawa karnego materialnego Uniwersytetu Wrocławskiego, który w konkluzji stwierdza, że zakaz z kodeksu "nie powinien dotyczyć Marka Falenty". Prawnicy, z którymi się konsultowaliśmy, mają jednak odmienne zdanie. I powołują się na orzecznictwo Sądu Najwyższego.

W wyroku z 25 października 2007 r. (sygn.akt I KZP 33/07) sędziowie izby karnej rozpatrujący analogiczną sprawę stwierdzili, że "treść przepisów art. 18 par. 2, 3 i 4 ksh nie pozostawia wątpliwości, że wszelkie skutki istotne dla orzekania w przedmiocie wniosku określonego w art. 18 par. 4 ksh ustawa wiąże z samym faktem wydania prawomocnego wyroku skazującego za określone przestępstwo. Z powyższego w sposób oczywisty wynika, że znaczenie decydujące z punktu widzenia stosowania przytaczanej regulacji, która zaczęła obowiązywać w dniu 1 stycznia 2001 r., ma data wydania wskazanego orzeczenia, nie zaś ustalenie co do czasu popełnienia przypisanego nim przestępstwa".

Z kolei 10 stycznia 2008 r. (IV CSK 356/07) sędziowie izby cywilnej Sądu Najwyższego, orzekając w innej sprawie, uznali, że "trafnie podkreślono w literaturze, że orzeczenia sądów są zdarzeniami prawnymi i utrata zdolności do pełnienia funkcji określonych w art. 18 par. 1 ksh związana jest z tym faktem prawnym, a nie terminem popełnienia przestępstwa. Skoro wyrok karny został wydany po wejściu w życie ksh, tj. po dniu 1 stycznia 2001 r., to zakaz obejmuje pozwanego w okresie od uprawomocnienia się wyroku karnego".