W terminologii nieruchomości brakuje jasnej definicji apartamentu, co powoduje, że swoboda w interpretacji tego określenia jest bardzo duża. — Problem wynika częściowo z tłumaczenia angielskiego słowa „apartment”, które oznacza po prostu lokal mieszkalny. Poza tym w polskim prawie specyfikacja apartamentu nie jest określona, co prowadzi do wielu nadużyć deweloperów i osób sprzedających mieszkania na rynku wtórnym — tłumaczy Bartosz Turek, kierownik działu analiz Lion’s Banku.

Górna półka
Na ogół jednak przyjmuje się, że apartamenty powinny być wyposażone w wysokiej klasy sprzęt AGD i RTV, inteligentne systemy zarządzania energią elektryczną i cieplną, a podłogi, drzwi i okna powinny być wykonane z najwyżej jakości surowców naturalnych.
— Także budynek powinien spełniać określone wymagania: dostępu pilnuje stróż albo konsjerż, mieszkańcy mają do dyspozycji lobby, siłownię i basen, a samochód mogą zostawić na strzeżonym parkingu. Dyskusyjne jest kryterium powierzchni lokalu, ale zwyczajowo nie powinno się nazywać apartamentem mieszkania mniejszego niż 100 mkw. — uważa Maciej Górka z portalu Domiporta.pl.
Zgodnie z danymi tego serwisu przez ostatnie pięć lat podaż apartamentów w Polsce wzrosła o ponad 8 proc. W Warszawie stanowią one prawie 11 proc. wszystkich dostępnych lokali. Można je kupić w zrewitalizowanych kamienicach przy ul. Noakowskiego 16, Koszykowej 49a czy Hożej 50, ale także w nowoczesnych budynkach przy ul. Kruczkowskiego 4, Grzybowskiej 6 i wysokościowcach przy Złotej 44 i Twardej 4.
— Średnia cena ofertowa za metr to 11,5 tys. zł i spadła o ponad 800 zł od czasu,gdy inwestor Złotej 44 urealnił ceny, które sięgały 65 tys. zł. Trzeba jednak pamiętać, że przywilej mieszkania w luksusie to nie tylko wysoki koszt zakupu nieruchomości, ale także jej utrzymania. Miesięczny czynsz waha się od 7 do 21 zł za mkw., co przy 100-metrowym apartamencie daje sporą sumę — opowiada Maciej Górka. W stolicy ważną rolę odgrywa także rynek wtórny luksusowych nieruchomości.
— Są miejsca, gdzie podaż jest minimalna, a chętni zawsze się znajdą. To okolice Łazienek, np. ulica Parkowa czy popularna aleja Róż. Tutaj raczej się niczego nie buduje, więc trzeba monitorować rynek wtórny — radzi Arkadiusz Wojciechowski, dyrektor zarządzający Poland Sotheby’s International Realty. Ekskluzywnych lokali nie brakuje także poza stolicą.
Według danych Domiporta.pl w Trójmieście stanowią one 9 proc. oferty, w Poznaniu — 7 proc., we Wrocławiu — 5,4 proc., a Krakowie — 5,2 proc. — Najbardziej znane to wrocławski wysokościowiec Sky Tower, który oferuje ponad 200 apartamentów od 11 do 35 tys. zł za mkw., Sea Towers w Gdyni z widokiem na morze i cenami apartamentów sięgającymi 6,5 mln zł oraz krakowski Angel Wawel, uważany za najdroższy polski apartament, z ceną wywoławczą 5 mln euro — mówi Maciej Górka.
Gra warta świeczki?
Mimo rozwoju rynku apartamentów w Polsce wciąż brakuje na nim luksusowej inwestycji z prawdziwego zdarzenia — jak londyński One Hyde Park, gdzie znajduje się najdroższy penthouse świata za 228 mln dolarów., albo Tour Odeon w Monaco z penthouse’ami o powierzchni 3,5 tys. mkw. i cenie wywoławczej 300 mln euro.
— Udział tego segmentu rynku w ofercie i pod względem liczby transakcji to jedyniekilka procent. Jest jednak niezwykle stabilny i ma mocne podstawy wzrostu w najbliższych latach. Rozwijająca się klasa średnia i spodziewany znaczące powiększenie grup zamożnych w Polsce będzie w najbliższych latach zasilało popyt na takie mieszkania — twierdzi Karol Dzięcioł, partner w Reas. Tomasz Błeszyński, doradca ds. rynku nieruchomości, uważa jednak, że w Polsce zakup drogich apartamentów na własne potrzeby lub na wynajem się nie opłaca.
— Inwestycja w apartament jest obarczona sporym ryzykiem, m.in. w związku ze zmianami trendów na rynku. Luksusowymi lokalami interesują się głównie menedżerowie wysokiego szczebla firm zagranicznych albo firmy, które potrzebują mieszkań służbowych. To rynek niszowy, który rządzi i się swoimi prawami. O zakupach takich mieszkań w pierwszej kolejności nie decydują racjonalne argumenty, tylko moda i snobizm — twierdzi Tomasz Błeszyński.