Zamożni z wyobraźnią polubili nowoczesność i chcą oryginalne mieszkać. Pomaga im w tym KWK Promes. Kopalnia. Pomysłów.
Zziemi podnosi się klapa. Wjeżdżasz do przestronnego wnętrza. Garaż się zamyka. W środku domu widok na ogród. Przeszklony horyzont pobudza wyobraźnię. Ale jak spojrzysz z zewnątrz, z drogi, nie widzisz ani budynku, ani klapy. Droga kończy się w trawie. Dom Ukryty — tak projekt ochrzcił jego autor. Jedyne, co postronny obserwator może zauważyć z rezydencji o powierzchni tysiąca metrów kwadratowych, to wystające na 25 metrów ramię. Tam będą sypialnie, oczywiście z widokiem na ogród. Na budowie wre robota.
— Gość gdzieś zobaczył nasz projekt Domu z Ziemi Śląskiej, tego w klimacie wypiętrzonych warstw ziemi. Wychwalał nas, nazywał wschodzącymi gwiazdami architektury — mówi Robert Konieczny, właściciel katowickiej pracowni architektonicznej KWK Promes.
Po chwili rozmowy padła konkretna propozycja. Trochę z serii: wyczaruj mi. Chodziło o szok, przełom, coś, czego na świecie jeszcze nie było. Betka.
— Przy takich słowach człowiek od razu się spina. Bo możemy się silić na nie wiadomo co i takiego knota usmażyć, że wstyd — przyznaje architekt.
Smażenie pod ziemią
Działka na zboczu. Wszystkie domy w okolicy, głównie poniemieckie wille, miały dachy nachylone pod kątem 45 stopni.
— Musieliśmy się do tego dostosować. Tylko jak w takim razie zrobić coś wyjątkowego? — zachodził w głowę Robert Konieczny.
W dużym stopniu sam był sobie winny. Obwołany gwiazdą polskiej architektury w wydaniu nowoczesnym. O Domu Aatrialnym, który stanął pod Opolem, usłyszał cały świat. Został wybrany Domem Roku 2006 w konkursie World Architecture News. Sypnęły się artykuły, wywiady, publikacje. Opiniotwórczy „Wallpaper” umieścił jego nazwisko wśród najbardziej ekscytujących architektów świata.
Gwiazda wzeszła, ale wciąż miała na głowie przełomowy projekt na pochyłej działce.
— Żona inwestora podczas spaceru po mieście mówiła, że jest tam twierdza i mnóstwo tuneli. Od razu mnie ukłuło. Wzięły mnie te schowane korytarze, ciągną się przecież kilometrami — przekonuje architekt.
Postanowił to, co piękne ukryć przed ciekawskimi oczyma. Dom schował pod ziemią, niczym tunel. Sprytne. Projekt gotowy.
Gdzie tu przełomowość?
— Domów, gdzie mamy skarpę, elewację ze szkła i gdzie coś się dzieje było bez liku. Clue to wjazd. Do innych domów wjeżdżasz od dołu, przecinasz bryłę. A u nas wjazd jest od góry, bo mamy klapę — cieszy się Robert Konieczny.
Za nic nie chce podać dokładnej lokalizacji domu. Mówi tylko: Dolny Śląsk. Już raz się wygadał i powiedział, gdzie stoi Dom Aatrialny. Gdy został najpiękniejszym, opolscy biznesmeni mieli przez kilka tygodni Disneyland. Wieść gminna niesie, że Dom Ukryty powstaje w Kłodzku. Patrząc na model, przypomina trochę modny obecnie nurt tzw. bloby. Wystający język z sypialniami przywołuje abstrakcyjne formy przyrodnicze.
— Nie chodzi o sztukę dla sztuki. W tym domu wszystko ma swoją logikę. Wysięgnik dał drapieżny kształt, w którym ukryliśmy dwa poziomy i to bez stromych schodów. Po prostu wykorzystaliśmy naturalne spadki — zaznacza architekt.
Siedziba KWK Promes prawie urządzona. Dominują jasne kolory. Meble w większości z Ikei. Podobnie jak u Roberta Koniecznego w domu. A dokładniej w bloku. Kiedy przychodzą zamożniejsi inwestorzy, którzy mają szwedzką masówkę w niewielkim poważaniu, pojednawczo kiwa głową.
Niebizantyjskie koło
Pokazuje najnowszy projekt, dom na planie koła, na każdą działkę. Całkiem tani, przystępny, do powielenia po wielokroć.
— Może mieć na górze kopułę, muchomora, ścięty dach. Wewnątrz dowolna aranżacja, tylko sobie ścianki przestawiasz, wszystkie ciągi komunikacyjne są w walcu pośrodku. Reszta jest mobilna, to daje dziesiątki kombinacji. Możesz też zmieniać dom już na etapie eksploatacji. Szybka piłka, bez kucia, pyłu, wielkiego remontu. Logiczne i racjonalne — przekonuje architekt.
Dom już się buduje pod Pszczyną. Jak zawsze przy składaniu projektu w urzędzie robią wielkie oczy. Coś takiego? Jak? Po co? Podobnie pytają niektórzy inwestorzy. Chcieliby, a boją się.
— Czasem musiałem stosować różne fortele. Tłumaczyć, bronić swoich koncepcji, wypracować kompromis — mówi architekt.
Teraz jest łatwiej. Modernistyczne budowle są już znane i nagrodzone. Oko znajomym zbieleje.
— Startowaliśmy, gdy królowały koszmarki bizantyjskie. Gdzieś pięć lat temu było ciężko. Nie miałem nawet na paliwo z Katowic do Warszawy. O mało co do lasu byśmy się chodzili żywić — pół żartem, pół serio opowiada architekt.
Pojawiła się szansa na zlecenie, projekt dwóch rezydencji w Konstancinie. Przyszły inwestor zaczął pokazywać sikające aniołki, wille w stylu angielskim. Usłyszał stanowcze nie.
— Jak coś raz zrobisz, potem to do ciebie wróci. Z polecenia dostajesz zlecenia na podobne domy. Świadomie się profilujemy — zastrzega Robert Konieczny.
Rzucanie orłem
Ma dopiero 38 lat, multum projektów przed nim. Dystansuje się jednak do modernizmu. Choć przyznaje: Dom Aatrialny ma bryłę modernistyczną. Nawiązuje tym samym do otaczających go kostek z lat 60-70.
— Nie ma co dorabiać tutaj zbędnej filozofii. W wyniku wyginania i transformacji dostaliśmy pełną bryłę budynku. Dopisaliśmy do odpowiednich partii bryły materiały i dom uszyty — wyjaśnia autor projektu.
Co dla niego ważne, zabrakło tym samym miejsca na dumanie w stylu „a na tę ścianę rzucimy orła”.
— Niektóre propozycje inwestorów muszę stanowczo odrzucać. Nie chcę robić choinek czy zakładać futrzanej czapy do fraku — konkluduje.
W Aatrialnym są za to szyby wysokie na 5,5 metra, kiedy w Europie nie robi się większych niż 5,20 m. Trzeba było zespolić je ręcznie. W podwarszawskim Okrzeszynie, gdzie stoi Dom Bezpieczny, od drogi odgradza go brama o rozmiarach 16 na 6 metrów. Wykonana specjalnie przez Niemców współpracujących dotychczas z NASA i NATO. Takich nowinek jest w każdym z projektów więcej. A to kosztuje.
— Jeśli normalny dom postawisz za 4 tys. zł za metr kwadratowy, to nasze indywidualne projekty oscylują pewnie wokół 8-9 tys. zł — przyznaje architekt z KWK Promes.
Szybka kalkulacja: Aatrialny ma 660 mkw. powierzchni użytkowej, mógł więc kosztować nawet 6 mln zł. Tysiąc metrów z Kłodzka daje dwa razy tyle. Bo i wysięgnik, i klapa. n
Krągłe wariacje
220-metrowy dom na planie koła to najnowszy pomysł KWK. Całkiem pragmatyczny. Projekt zostanie zrealizowany nie tylko pod Pszczyną, lecz także pod Berlinem. Tam inwestor nie kupił jeszcze działki. Skoro teren jest wielką niewiadomą, to dobrą odpowiedzią jest właśnie kółko. Pasuje wszędzie. Będzie też projekt o powierzchni od 60 do 70 m.
Klawisze w donicy
Instytut Szopenowski to jeden z projektów KWK Promes, które pozostały na papierze. W tym przypadku autorzy po prostu nie zdążyli złożyć dokumentów na czas. Ich wizja, choć wirtualna, kusi oko. Instytut, zlokalizowany na warszawskim Powiślu, katowiccy architekci chcieli okleić ruchomymi przesłonami z elastycznego materiału. Powodowałyby one, że budynek nigdy by nie wyglądał tak samo. Przepuszczające światło jasne przesłony miały falować na wietrze, reagować na zmiany pogody i tym samym przypominać ruch klawiszy na pianinie. Do tego doszedł symbol wierzby. Budynek został w projekcie KWK potraktowany jako donica, w którą wsadzono żelbetonowy pień. Szkoda, że zabrakło czasu.
Spanie w języku
Tysiąc mkw. ukryte pod ziemią rozpala wyobraźnię. Przeszklona fasada wychodzi na południe i na wschód. Wyzwaniem jest 25-metrowy język. Początkowo miał być o połowę krótszy i szerszy, mieścić po dwie sypialnie z widokiem za zachód i na wschód. Inwestor zażyczył sobie jednak, by wszystkie pokoje były z widokiem na ogród. Voila.
Foster jeszcze lepszy
W przyszłym roku ruszy budowa U2 Tower w Dublinie. W konkursie na projekt najwyższego budynku w Irlandii startował też KWK Promes. Śląskie biuro musiało jednak uznać wyższość koncepcji wybitnego architekta angielskiego (m.in. nowe Wembley) sir Normana Fostera. Koszty budowy wyniosą około 200 mln euro. Znajdzie się tam luksusowy hotel i studio nagraniowe zespołu U2. Swojego pomysłu KWK nie musi się jednak wstydzić. Fasada według ich projektu miała być mieszanką skały i muzyki, jako że Irlandia to kraj z harfą w godle. Przestrzenie między poziomami budynku, prześwietlone przez słońce, dawać miały efekt poruszanych strun. Wrażenie potęgowałyby kryształy wtopione w elewację. Główna myśl: muzyka wypływa z kamienia.
