Wysokie progi zobowiązują

Paweł Zielewski
05-05-2003, 00:00

Ocena wartości i jakości kart kredytowych typu Gold i Platinum jest zadaniem karkołomnym. Obiektywnie się po prostu nie da, bo prestiż uparcie wymyka się sztywnym kryteriom.

W przypadku zwykłych kart kredytowych wszystko wydaje się proste: liczy się cena pożyczki, grace period, czyli liczba dni bezodsetkowych, koszt wydania karty i — ewentualnie — wysokość prowizji za wypłatę gotówki. W przypadku kart Gold i Platinum, wzięcie pod uwagę wyłącznie tych elementów to danie do ręki argumentu tym, którzy twierdzą, że prestiżowe plastikowe pieniądze to tylko zwykła, ale bardzo droga błyskotka. Siła Gold i Platinum tkwi gdzie indziej.

Karty kredytowe typu Gold czy Platinum nie są już, jak ich, nazwijmy je „uboższe”, siostry — zwykłe karty kredytowe — sposobem na tymczasowy brak gotówki bądź narzędziem umożliwiającym zrobienie planowanych, a z przyczyn finansowych odkładanych z miesiąca na miesiąc, większych zakupów. Przynamniej nie powinny być, ponieważ nie to leżało u podstaw ich stworzenia.

Gold i Platinum winny być traktowane z należną im atencją. To już nie jest zabawka, jak niektóre proste karty kredytowe. To narzędzie, które potrafi jego posiadacza zranić znacznie bardziej dotkliwie niż zwykła plastikowa pożyczka. Z drugiej jednak strony większość prestiżowych kart oferuje rozbudowaną ochronę ich właściciela, czasami chroniąc go nawet przed sobą samym. Jak to możliwe? Proszę spojrzeć na stronę VI tego dodatku.

Skoro złota lub platynowa karta kredytowa nie jest li tylko źródłem dodatkowych pieniędzy, czym jest?

Po pierwsze: prestiż

Złota i platynowa karta kredytowa jest z punktu widzenia banku i jego klienta przede wszystkim symbolem prestiżu i najbardziej wyraźnym wyznacznikiem pozycji finansowej oraz — ale to już powoli odchodzi do lamusa – społecznej jej posiadacza. Z tą pozycją finansową też już nie należy przesadzać, skoro np. Raiffeisen Bank Polska jest skłonny wystawić Visę Gold klientowi, który wykaże stałe miesięczne dochody na poziomie 2 tys. zł. Generalną zasadą jest, że posiadaczem złotej karty może zostać osoba, która zarabia nie mniej niż 5 tys. zł netto, zaś platyną bank może obdarzyć już klienta zarabiającego 10 tys. zł. Niczego bankom nie ujmując, złote karty kredytowe stają się dziś bardziej narzędziem związywania ich posiadacza z instytucją (łatwiej otrzymać Golda, gdy ma się w banku rachunek, czasami jest to nawet podstawowy wymóg wobec klienta) niż oznaką rzeczywistego statusu.

Po drugie: pieniądze to nie wszystko

Nie można oceniać złotych kart kredytowych stosując takie same kryteria, jak w przypadku kart zwykłych. Klienta banku, którego stać na posiadanie i utrzymanie prestiżowego plastikowego pieniądza, mało obchodzą drobiazgi w stylu prowizji za wypłatę z bankomatu, czy miesięczne obciążenie karty za dodatkowe usługi, bonusy i ubezpieczenia. Osiągane dochody pozwalają na komfort niemyślenia o — relatywnie niewielkich — obciążeniach kieszeni. Składając wniosek o przyznanie złotej czy platynowej karty, klient banku jest świadom kosztów, jakie musi ponieść, by ją otrzymać. A te są niebagatelne — samo wydanie karty to już wydatek rzędu przynajmniej 150 zł (jedynie Kredyt Bank wycenił swą Visę Gold kredytową na 75 zł), a nawet i 700 zł.

Dla posiadacza karty Gold czy Platinum liczy się przede wszystkim to, jak bardzo karta może ułatwić mu życie i ochronić jego, jego pieniądze, czasami też jego bliskich: czy ma ubezpieczenie od następstw nieszczęśliwych wypadków, czy ma ubezpieczenie OC, czy bank gwarantuje posiadaczowi złota i platyny pomoc prawną, medyczną, ubezpiecza od niewygody w podróży, czy karta jest przepustką do VIP-owskich poczekalni na lotniskach itd. itp. Rekordziści pod względem dodatków do kart (Millennium, Citibank, Multibank) dokładają wspomnianych bonusów nawet blisko dwadzieścia. Z niektórych rodzajów ubezpieczeń czy usług dodatkowych posiadacz karty nigdy nie skorzysta, jednak liczy się akcentowana dbałość o klienta.

Po trzecie: dobrych rad nie będzie

Nie ma się co oszukiwać - złotej karty nie dostanie każdy, kto sobie tego życzy. Banki, choć coraz bardziej zależy im na pozyskiwaniu nowych klientów, nadal jeszcze starają się dobierać posiadaczy prestiżowych kart podług zaostrzonych kryteriów. Nie patrzą li tylko na zarobki, ale liczy się dodatkowo pozycja społeczna, wykształcenie, czasami ważne jest, jakie wrażenie zrobi klient na przyjmującym wniosek o wydanie karty . To ulotne elementy, które jednak w znacznym stopniu potrafią zaważyć na otrzymaniu symbolu finansowego prestiżu. Od posiadacza złotej karty bank automatycznie oczekuje pełnej świadomości, czym jest karta kredytowa, jakie niesie ze sobą możliwości, ale i jakie zastawia pułapki. Ryzyko, że klient „ze złotem” dokona serii fatalnych w skutkach dla banku transakcji, jest mniejsze, niż w przypadku zwykłych kart kredytowych. Prestiż zobowiązuje.

Po czwarte: mało, ale nie za mało

Wbrew pozorom, polski rynek prestiżowych kart kredytowych jest bardziej niż skromny. Jeżeli banki wydają około 30 zwykłych plastikowych pieniędzy z kredytem, to ekskluzywną ofertę z prawdziwego zdarzenia można praktycznie policzyć na palcach. Piętnaście złotych i platynowych kart kredytowych jest jednak liczbą wystarczającą, by uznać ten segment usług finansowych za wysoko rozwinięty. Między kartami typu Gold a Platinum nie ma jednak w Polsce aż tak drastycznych różnic, jak na Zachodzie Europy. Nawet minimalne wymagania finansowe, które musi spełnić klient, by otrzymać kartę Gold i Platinum, nie szokują wielkimi rozbieżnościami. Poważniejsze różnice widać dopiero w maksymalnych limitach kredytowych: maksimum 100 tys. zł w przypadku złotych kart i 200 tys. zł w przypadku kart platynowych.

Oczywiście mowa jedynie o kartach kredytowych, ponieważ złote i platynowe plastikowe pieniądze, którymi banki obdarowywują klientów bankowości prywatnej, rządzą się zupełnie innymi prawami. Praktycznie każda z nich, mimo że jest kartą obciążeniową, ma charakter karty kredytowej, której górne limity wypłat potrafią poważnie przekroczyć maksymalne limity ich kredytowych odpowiedników.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Zielewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / / Wysokie progi zobowiązują