AUSTRIA Na tyrolskich lodowcach wspólny dziesięciodniowy karnet na 314 km tras kosztuje 298 euro
W austriackim Tyrolu można spędzić na nartach cały rok z jednym karnetem w kieszeni. Przeskakując z lodowca na lodowiec.
Na ponad 3 tys. m n.p.m. narciarz oddycha inaczej. Ma wyostrzone zmysły. Podziwia grę kolorów na lodowcach i typową niebieską poświatę na stokach. Ale przeżycia estetyczne to niejedyne atrakcje pięciu tyrolskich lodowców: Kaunertal, Pitztal, Sölden-Ötztal, Stubai i Hintertux. Na nich znajdują się najlepsze w Austrii lodowcowe ośrodki narciarskie, w dodatku oddalone od siebie o 150 km. Można więc zdobyć je wszystkie.
Każdy gwarantuje śnieg, bo trasy narciarskie startują z wysokości powyżej 3 tys. metrów. Chociaż najgrubsza biała pokrywa leży na stokach w marcu lub w kwietniu, śnieg pada tu niemal przez cały rok. Z pomiarów stacji pogodowych pięciu tyrolskich lodowców wynika, że w sezonie 2007-08 nawet w maju spadło 21 cm śniegu, a w kwietniu aż 251 cm.
Sezon 2008/09 rozpoczął się hucznie, bo zarządzający ośrodkami narciarskimi wydali wspólny karnet White5. Właściciel takiej karty może przez osiem miesięcy wybrać 10 dowolnych dni na szusowanie na pięciu lodowcach, na 314 km przygotowanych tras. Koszt tej przyjemności wynosi 298 euro.
Dla mistrza i amatora
Każdy z lodowców objętych karnetem jest inny. Kaunertal (1273-3160 m) to mały lodowiec o dużych możliwościach. Ośmioosobowe gondole z podgrzewanymi siedzeniami suną powyżej granicy 3 tys. m n.p.m. Z górnej stacji rozciąga się widok na trzy kraje i trzy trasy — czarną, czerwoną i niebieską. Snowboardziści szaleją w jednym z najlepszych alpejskich funparków. Obok 140-metrowej superrynny i raili do 12 m deskarze mają do dyspozycji rozmaite skocznie i przesz-kody. Coś dla siebie znajdą początkujący i mistrzowie deski.
Co roku sezon zimowy rozpoczyna się wielką imprezą Kaunertal Opening, która kusi koncertami, bezpłatnym testowaniem sprzętu narciarskiego i snowboardowego oraz zawodami w sportowych popisach. W zeszłym roku zwycięzca zgarnął 8 tys. dolarów. Ale nie tylko miłośnicy adrenaliny są tu mile widziani — ośrodek zachęca rodziny bezpłatnym skipassem dla dzieci do lat 10.
Na Pitztal (1600-3440 m) znajduje się najwyżej położony austriacki ośrodek narciarski, dlatego też sezon zaczął się tu najwcześniej — już 13 września 2008 r. Jesienią na Pitzalu trenują międzynarodowe ekipy przygotowujące się do zawodów alpejskiego pucharu świata. Na lodowcu odbył się też pierwszy narciarski ślub. Para z Düsseldorfu wypowiedziała sakramentalne tak w położonej na prawie 3 tys. m n.p.m. Kapliczce Białego Śniegu.
Zakochani czy nie, wszyscy miłośnicy gór mogą szusować po 48 km tras o różnym stopniu trudności i bawić się w funparku snowboardowym (na 3100 m n.p.m.). I to bez kolejek do wyciągów — ośmioosobowa kolejka gondolowa Mittelberg wjeżdża na 3290 m n.p.m. Z tej samej stacji startuje też wyprzęgany wyciąg krzesełkowy Gletschersee-bahn z 39 podgrzewanymi krzesełkami. Podobnie jak na lodowcu Kaunertal dzieci do lat 10 jeżdżą za darmo. Od niedawna działa także położona na 2300 m n.p.m. restauracja SunnaAlm, zbudowana zgodnie z zasadą energooszczędnego obiektu pasywnego.
Wielka trójka
Sölden-Ötztal (1350-3340 m) bije rekordy: to 20 km kw. największego w Austrii narciarskiego terenu lodowcowego. Zjeżdża się na dwóch lodowcach: Rettenbach i Tiefenbach, połączonych na wysokości 3 tys. m n.p.m. tunelem narciarskim o długości 170 m. Ale to już znana inwesty- cja — nowością tego sezonu (za 8 mln euro) jest wyprzęgany ośmioosobowy wyciąg krzesełkowy z osłonami przeciwwiatrowymi, przewożący 3,7 tys. osób na godzinę. Zmieniła się także baza gastronomiczna: zakończono przebudowę restauracji Giggijoch, która wzbogaciła się o tyrolską gospodę z regionalnymi przysmakami. Ponadto działają tam dwie restauracje samoobsługowe oraz imprezowa arena z barem lodowym i sceną muzyczną. Wygodny szczegół: restauracje połączone są ruchomymi schodami, nie trzeba się mozolnie wspinać po schodach w butach narciarskich.
Sportową atrakcją urlopu w dolinie Ötztal pozostaje jednak Big 3-Rallye: kolejki linowe wjeżdżające na każ-dy z trzech trzytysięczni- ków w Sölden (Gaislachkogl, Tiefenbachkogl i Schwarze Schneid). W ten sposób można pokonać dystans około 50 km i 10 tys. m różnicy wysokości.
Lodowiec Stubai (1000- -3210 m) to z kolei największy lodowcowy ośrodek nar- ciarski u bram Innsbrucka. Stawia na dzieci i młodych duchem. Na najmłodszych (od 3 lat) czekają instruktorzy narciarscy, dzieci do lat 10 jeżdżą gratis, a do lat 15 — za połowę ceny. Nieco starsi, ale też kochający zabawę, mogą testować sprzęt zimowy, bawić się na imprezach apres-skiparty i spotkaniach w chill-out-area.
Nowością tego sezonu pozostaje wyciąg Daunscharte. Łączy dwie nowe trasy, o które powiększyła się dostępna dla narciarzy powierzchnia lodowca Daunferner — szczególnie lubianego za szerokie przestrzenie.
Świeżą atrakcją jest także stalowa platforma widokowa na grani Grosse Isidor, na 3200 m n.p.m. (dojdzie się do niej w 10 minut od stacji kolejki Schaufeljoch).
Ostatni z pięciu lodowców Hintertux (1500-3250 m) to jedyny naprawdę całoroczny ośrodek narciarski w Austrii — gwarantuje śnieg przez 365 dni w roku. Latem można tu jeździć na 18 spośród łącznie 86 km tras, zimą narciarze chętnie wybierają dwunastokilometrowy zjazd do doliny — trasa biegnie na wysokości od 3250 do 1500 m n.p.m.
Otwarcie sezonu zimowego uatrakcyjniają zawody w snowparku, testowanie sprzętu, imprezy i filmy, a także zawody w dojeniu krowy.
Jakie nowości czekają na urlopowiczów w tym sezonie? Choćby kolejka Gletscherbus1 na dwóch linach, która będzie czynna także latem. Najwyżej położoną kolejką — Gletscherbus3 — można się zaś dostać na taras widokowy na 3250 m n.p.m., skąd widać Dolomity.
Polacy chętnie jeżdżą do Austrii własnymi samochodami. Kto jednak rozważa przelot samolotem, może zainteresować się ofertą z Niemiec. Linie Transavia uruchomiły połączenia między Innsbruckiem a Hamburgiem i Berlinem, także Lufthansa lata z Hamburga, a TuiFly łączy tyrolską stolicę z Kolonią/Bonn i Berlinem. AUA proponuje przeloty z Frankfurtu, a Welcome Air — z Hanoweru.
Można też skorzystać z usług firmy FlyWinterdreams, która za 629 euro od osoby organizuje pakiet, na który składają się przelot z Wiednia do Innsbrucka, transfer z lotniska do wybranego regionu, 7 noclegów w 3- lub 4-gwiazdkowym hotelu ze śniadaniem lub z dwoma posiłkami i sześciodniowy skipass.
