Wyspa przyjazna

Wbrew powszechnemu przekonaniu mamy dobre kontakty gospodarcze z Islandią.

Wyspa przyjazna

Emil Górecki
opublikowano: 29-05-2006, 00:00

Wbrew powszechnemu przekonaniu mamy dobre kontakty gospodarcze z Islandią.

Islandia geograficznie nie należy do Skandynawii. Ze względów historycznych i kulturowych została jednak do niej zaliczona. Podobnie jak Szwecja, Norwegia, Finlandia, Grenlandia, Wyspy Alandzkie i Wyspy Owcze należy do grupy krajów nordyckich. Niewielka wyspa na północnym Atlantyku, krawędź Europy. Ma 275 tys. mieszkańców, którzy nie używają nazwisk. Choć oddalona od Polski, cieszy się dużym zainteresowaniem polskich turystów. Islandia to także interesujące miejsce pracy dla Polaków. Ciekawe, że największą mniejszością narodową na wyspie są właśnie Polacy. Stanisław Laskowski, honorowy konsul generalny Islandii w Polsce szacuje, że mieszka tam na stałe ponad 4 tys. naszych rodaków (według różnych danych około 7 tys. osób).

— Islandia jest krajem bardzo drogim, dlatego Polacy, którzy tam mieszkają, to ludzie wykształceni i solidni fachowcy. Dzięki temu możemy cieszyć się przychylnością i dobrą opinią Islandczyków. Nawet mimo zatrzymania ostatnio na granicy polskich przemytników — mówi Stanisław Laskowski.

Kontakty gospodarcze między naszym krajem i Islandią rozpoczęły się już dość dawno. Przed wojną w Gdyńskiej Izbie Przemysłowo-Handlowej pracował Islandczyk. Zajmował się eksportem polskiego węgla na wyspę. Potem został wicekonsulem w Polsce. Jeszcze wcześniej Prusacy sprowadzali na Pomorze małe, krępe i silne konie islandzkie.

— Dzisiaj Islandczycy są zainteresowani budową i remontem swoich trawlerów w polskich stoczniach. Niedawno odpłynął z Polski statek Brynjofu, remontowany przez polsko-islandzką spółkę Skipapol. Doświadczenie we współpracy z Islandczykami mają stocznie Nauta w Gdyni, Północna w Gdańsku i Gryfia w Szczecinie — wymienia Stanisław Laskowski.

Polacy pracują na wyspie głównie w budownictwie i przetwórstwie rybnym. Między innymi zatrudnia ich amerykański koncern budowlany Bechtel, przy budowie hydroelektrowni i zapory wodnej.

Islandczycy mają ogromne poczucie praworządności. Dzięki temu warunki prowadzenia biznesu są tam bardzo przejrzyste.

— Prawo jest bezwzględnie przestrzegane zarówno przez zwykłego obywatela, jak i przez prezydenta. Kilka lat temu jeden z ministrów, będący jednocześnie szefem dużej partii, wykorzystał na przyjęciu partyjnym kilka butelek alkoholu z zapasów swego resortu. Szybko wybuchł skandal, minister musiał się długo z tego tłumaczyć i stracił zaufanie wyborców — przypomina sobie Stanisław Laskowski.

Utrudnieniem dla prowadzenia biznesu są bardzo wysokie koszty i wymagania jakościowe. Ceny islandzkie są czasem dwa razy wyższe niż na kontynencie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane