Wysyp kontroli w instytucie słuchu

opublikowano: 11-09-2014, 00:00

Kierowana przez Jerzego Owsiaka fundacja odcina się od tłumaczeń placówki, której szefuje Henryk Skarżyński

Informacje o nieprawidłowościach w działaniu Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu (IFPS), ujawnione przez „PB”, nie pozostają bez echa. Do działających już w państwowej jednostce urzędników z Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ) i Ministerstwa Zdrowia, którzy podejrzewają, że IFPS naruszał prawo i pobierał nienależne świadczenia z NFZ, dołączą kontrolerzy z Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych (URPLWMPB).

Zobacz więcej

FT. East News

— Rzeczywiście podjęliśmy decyzję o uruchomieniu kontroli w IFPS. Przed jej zakończeniem nie będziemy ujawniać zakresu naszych działań — mówi Wojciech Łuszczyna, rzecznik URPLWMPB.

Bezpłatne refundowane

Z nieoficjalnych informacji wynika jednak, że kontrola ma bezpośredni związek z opisanymi przez „PB” zdarzeniami, dotyczącymi wszczepiania przez IFPS implantów słuchowych. Zdecydowaną większość z nich instytut kupuje, część otrzymuje jednak za darmo — w ramach projektów naukowych lub od fundacji czy stowarzyszeń chcących pomóc niesłyszącym bądź niedosłyszącym pacjentom.

Jak ujawniliśmy — otrzymane bezpłatnie protezy słuchu (każda warta prawie 100 tys. zł) IFPS wszczepiał w ramach kontraktu z NFZ i uzyskiwał zwrot kosztów ich zakupu, mimo że sam za nie nie zapłacił ani grosza.

Z informacji „PB” wynika, że URPLWMPB ma sprawdzić m.in. to, czy implanty, które IFPS wszczepiał w ramach projektów i badań naukowych, były już wyrobami medycznymi dopuszczonymi na polski rynek. Innymi słowy: czy w ogóle miał prawo je wszczepiać i jednocześnie rozliczać to z NFZ.

Mocne słowa

Sam IFPS nie ma w tej sprawie wątpliwości. W upublicznionym kilka dni temu oświadczeniu dyrekcja placówki zapewnia, że instytut „zawsze rozliczał i rozlicza się z NFZ w sposób rzetelny i zgodny z przepisami prawa”. I dodaje, że „w pełni podtrzymuje uzasadnienie swojego stanowiska” w tej kwestii zaprezentowane w „PB”.

Ponadto w uzasadnieniu IFPS porównywał swoje działania do zachowania szpitali obdarowanych przez Fundację Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy (FWOŚP), od których „nikt nie żąda odpowiedniego pomniejszenia wartości refundowanych świadczeń, realizowanych za pomocą tego rodzaju sprzętu”. FWOŚP nie zgadza się z tą argumentacją i uważa ją za absurdalną.

— Kiedy kupujemy sprzęt medyczny, np. inkubator, to wykorzystywany on jest w ciągu wielu lat przez setki czy tysiące pacjentów. Implant natomiast jest jednorazowy, dedykowany konkretnemu pacjentowi. Co jeszcze ważniejsze — obdarowany przez nas szpital nie dostaje przecież drugi raz pieniędzy za ten sam sprzęt z NFZ czy jakiegokolwiek innego źródła! Tak samo jest w przypadku, gdy darczyńcą jest jakiś inny sponsor czy np. władze samorządowe — mówi Krzysztof Dobies, rzecznik FWOŚP. Ponadto każde pojedyncze świadczenie na sprzęcie takim jak inkubator jest wyceniane, bo kosztuje utrzymanie sali i personelu czy materiałów.

— Nikt jednak nie występuje o zwrot kosztu zakupu sprzętu. Tłumaczenie, że opisany przez „PB” przypadek jest tożsamy z naszą działalnością, jest niedorzeczne. Tych sytuacji nie można w ogóle porównywać — mówi Krzysztof Dobies.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu