Wyszehrad to byt abstrakcyjny

20-02-2015, 00:00

GRY POLITYCZNE Węgierski premier Viktor Orbán wczoraj symbolicznie przywiózł do Warszawy zapach Władimira Putina, z którym obcował blisko dwie doby wcześniej.

Przyjechał zaproszony już dawno na debatę zorganizowaną przez Krajową Izbę Gospodarczą w jej 25-lecie. Otrzymał nawet organizacyjne wyróżnienie — Złoty Parasol za „wybitne osiągnięcia na rzecz rozwoju gospodarki Węgier i budowy klasy średniej”. Ale największe wrażenie zrobił wspólny występ premier Ewy Kopacz i gościa z Budapesztu po ich rozmowie. Politycy coraz chętniej korzystają z patentu kandydatki Magdaleny Ogórek — wygłosić oświadczenie i natychmiast uciekać przed mediami, aby nikt nie zadał pytania. Ot, taka nowa świecka tradycja w komunikacji społecznej.

Bardziej zdumiewało odkopanie przez naszą premier z politycznych zaświatów Grupy Wyszehradzkiej, z angielska oznaczanej V4. Ten byt polityczny był pożyteczny w ostatniej dekadzie XX wieku, gdy Polska, Czechy, Słowacja i Węgry obierały kurs (Słowacja z opóźnieniem) na zbliżenie z NATO i UE. Nasze interesy, bardziej gospodarcze niż polityczne, były jednak rozbieżne, co jaskrawo wyszło na finiszu negocjacji akcesyjnych z Komisją Europejską. Dlatego najbardziej uczciwym rozwiązaniem politycznym byłoby samorozwiązanie się V4 z dniem 1 maja 2004 r., gdy wszyscy sygnatariusze wstąpili do Unii Europejskiej. Po prostu byłoby o jedną abstrakcję mniej.

Obecnie państwa V4 jednoczy tylko jakaś nadzwyczajna sytuacja. Autentycznie wspólnym wrogiem okazuje się np. niemiecka płaca minimalna i tu nie ma rozbieżności. Ale generalna wyszehradzka zasada brzmi „ratuj się, kto może”. Klasycznym przykładem jest polityka energetyczna. Wszystkie państwa są wciąż bardzo silnie powiązane surowcowo z Rosją, przy czym trzej mniejsi partnerzy nie mają dostępu do morza i nie mogą sobie zbudować np. gazoportu. Dlatego nawet trudno się dziwić, że rządom Czech i Słowacji w kwestii relacji z Rosją zdecydowanie bliżej jest do Węgier niż do Polski. A zatem — może to my do V4 nie pasujemy…?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Wyszehrad to byt abstrakcyjny