W Gdańsku ląduje dziś co miesiąc więcej pasażerów niż kilkanaście lat temu przez rok. Pomogło dobre zarządzanie i tanie linie lotnicze.
Pierwszy cywilny port lotniczy w Gdańsku powstał po I wojnie światowej na dawnym lotnisku wojskowym we Wrzeszczu. Szybko stał się portem międzynarodowym, a rocznie obsługiwał 1500 pasażerów. Po II wojnie lotnisko się rozrastało — aż do 1974 r. Wtedy zdecydowano o jego przeniesieniu poza granice miasta.
— Wybór padł na okolice Rębiechowa, bo stwarzały one możliwości rozwoju gdańskiej komunikacji lotniczej i aglomeracji Zatoki Gdańskiej. Wybudowano tam od podstaw pierwszy polski port lotniczy. Oficjalnie otwarto go 2 maja 1974 r. — opowiada Włodzimierz Machczyński, dyrektor Portu Lotniczego Gdańsk im. Lecha Wałęsy.
Nowy właściciel
W 1993 r. port przeszedł zmianę własnościową i organizacyjną.
— Staliśmy się spółką kapitałową o strukturze odpowiadającej firmom krajów unijnych. Uczyniło to z portu nastawiony prorynkowo podmiot gospodarczy, który zaczął zarządzać infrastrukturą. W ten sposób przyczynialiśmy się także do rozwoju okolicznych terenów — mówi dyrektor lotniska.
Wspólnikami spółki były: Przedsiębiorstwo Państwowe Porty Lotnicze, skarb państwa oraz gminy Gdańsk, Gdynia i Sopot. Dziś miejsce skarbu państwa przejęło województwo pomorskie.
Zmiany pozwoliły między innymi na postawienie w 1997 r., gdy obchodzono tysiąclecie Gdańska, nowego terminalu.
— Wtedy umożliwiał on obsługę ruchu lotniczego na wiele lat. Teraz, wobec szybko rosnącego ruchu pasażerskiego, musimy go rozbudować, a w najbliższym czasie postawić nowy — zapowiada dyrektor Machczyński.
Przepustowość nowego starego terminalu obliczono na milion pasażerów rocznie. W tym roku ta liczba zostanie przekroczona.
— W 2004 r. odprawiono niecałe 200 tys. pasażerów, a samolotem najczęściej odwiedzającym Gdańsk był ATR72, zabierający na pokład 64 pasażerów. W 2006 r. obsłużymy około 1,3 mln pasażerów, a najczęściej odwiedzają nas samoloty typu Airbus A-320 i Boeing 737-800, zabierające prawie 200 pasażerów — relacjonuje Włodzimierz Machczyński.
Remontowanie i budowanie
1 września br. zarząd lotniska podpisał umowę z firmą Warbud, która za ponad 9 mln zł ma w pół roku powiększyć infrastrukturę lotniskową. Budowa nowego terminalu rozpocznie się prawdopodobnie w 2008 r. Po pierwszym etapie lotnisko ma przyjmować 2,5 mln pasażerów, po drugim — 5 mln. A jeszcze na początku lat 90. w Rębiechowie było ich rocznie mniej niż teraz miesięcznie — około 120 tys.
— Wzrost jest spowodowany pojawieniem się na polskim niebie tanich linii lotniczych. To one wzmagają apetyt na latanie — zauważa dyrektor Machczyński.
No, to lecimy
Ale wzrost liczby pasażerów to niejedyny powód lepszych wyników spółki.
— Coraz więcej zarabiamy też na przesyłkach cargo i czarterach. Mamy atrakcyjną taryfę opłat lotniskowych, która zachęca do korzystania z naszego portu — zapewnia Włodzimierz Machczyński.
Obecnie lotniska obniżają opłaty od linii lotniczych. Coraz większe są przychody z wynajmu miejsca pod reklamy, powierzchni biurowo-sklepowej czy obsługi pasażerów. W tym kierunku podąża także gdańskie lotnisko. Spółka zaczęła nawet akcję reklamową pod hasłem: „Nie jedźmy! LEĆMY!”
— Z portów regionalnych w Polsce wyprzedzają nas Kraków i Katowice. Mam jednak nadzieję, że niedługo poprawimy naszą lokatę — mówi Włodzimierz Machczyński.
Wyścig trwa — od stycznia do sierpnia lotnisko katowickie przyjęło 951 tys. pasażerów, gdańskie tylko trochę mniej — 808 tys.



