Wyższe płace albo strajk

Agata Hernik
opublikowano: 2008-02-14 00:00

Celnicy uderzyli pięścią w stół, a nożyce się odezwały. Podwyżek chcą także listonosze, maszyniści i obsługa lotnisk.

Związki zawodowe z kolejnych przedsiębiorstw chcą podwyżek pensji

Celnicy uderzyli pięścią w stół, a nożyce się odezwały. Podwyżek chcą także listonosze, maszyniści i obsługa lotnisk.

Protest celników to już historia, jednak wkrótce może się okazać, że był jedynie zwiastunem dalszych kłopotów. Strajkami grożą związki zawodowe w kolejnych przedsiębiorstwach. Jeśli dojdzie do protestów, to skutki odczuje nie tylko branża transportowa.

Dylematy listonosza

O tym, że pracownicy Poczty Polskiej (PP) są gotowi zastrajkować, zrobiło się głośno na początku lutego. Że listonosze potrafią walczyć o swoje, Poczta przekonała się pod koniec 2006 r., kiedy strajk sparaliżował dostarczanie przesyłek w całym kraju, a przedsiębiorstwo odnotowało kilkanaście milionów złotych straty. Ale to nie był koniec wydatków. Strajk doprowadził do podwyżki średniej pensji prawie o 140 zł. Średnie płace wzrosły o niemal 5 proc. Wszystko to kosztowało Pocztę dodatkowe 150 mln zł rocznie. Średnia pensja w przedsiębiorstwie to 2750 zł, ale płaca zasadnicza wynosi 1,7 tys. zł. Ponad 1 tys. zł wypłaca się natomiast w formie dodatkowej. Tym razem jednak związki chcą więcej. PP ma z kim dyskutować — prowadzi rozmowy aż z 45 organizacjami zrzeszającymi pracowników przedsiębiorstwa.

Różne związki stawiają różne wymagania, niektóre żądają nawet 1,5 tys. zł podwyżki. Tydzień temu rozpoczęły się rozmowy. Kierownictwo PP wylicza, że spełnienie postulatów i przyznanie 800 zł podwyżki dla jednego pracownika oznacza dla firmy 1,1 mld zł straty na koniec roku. Już teraz, aby wypłacać wcześniej podniesione pensje, PP wyprzedaje swoje nieruchomości. Kierownictwo proponuje podwyżkę średniego wynagrodzenia o 100 zł brutto i chce negocjować nowy układ zbiorowy pracy. Trudno jednak oczekiwać, by związki zadowoliły się podwyżką ośmiokrotnie niższą do tej, której się domagają. Tak czy owak, to dopiero początek rozmów.

Maszyniści w pogotowiu

Negocjacje z kierownictwem prowadzą także związki zawodowe działające w PKP. Rozmowy trwają w spółkach: PKP Polskie Linie Kolejowe, PKP Cargo i PKP Przewozy Regionalne. Związki negocjują też z należącymi do samorządu Kolejami Mazowieckimi. Jak mówi Leszek Miętek, przewodniczący Konfederacji Kolejowych Związków Zawodowych (KKZZ), chcą podniesienia płacy zasadniczej o 500 zł, przy czym dopuszczają rozłożenie tej podwyżki na raty.

Michał Wrzosek, rzecznik Grupy PKP, informuje, że średnie wynagrodzenie wzrosło w zeszłym roku o 10,5 proc., natomiast w 2008 r. zarządy poszczególnych spółek chcą podnieść wynagrodzenia od 10 do 16 proc. Jednak wygląda na to, że do porozumienia daleko. Od 5 lutego obowiązuje na kolei pogotowie strajkowe. PKP zapewnia, że zrobi wszystko, by do strajku nie doszło, jednak nie da się go wykluczyć.

— Jeżeli podejmiemy decyzję o strajku, to poinformujemy o nim z wyprzedzeniem. A strajk po dzisiejszym spotkaniu jest o wiele bardziej prawdopodobny. Pracodawca nie wykazuje woli dojścia do porozumienia. Zgodziliśmy się na udział mediatora, ale on nie jest w stanie wyznaczyć terminu, w którym mógłby się z nami spotkać. Mnie natomiast zarzucono, że reprezentuję wyłącznie interesy prywatnych przewoźników. To nie jest klimat do rozwiązywania sporów. Kolejne spot-kanie mamy w czwartek. Od niego zależy, czy będzie strajk ostrzegawczy, czy nie. Zdecydujemy w piątek — powiedział nam Leszek Miętek po wtorkowym spotkaniu z pracodawcą.

Strajk ostrzegawczy będzie polegał najprawdopodobniej na zatrzymaniu pociągów na dwie godziny. Leszek Miętek zapowiada, że KKZZ będzie szukała takiej formy protestu, by był jak najmniej uciążliwy dla pasażerów.

Odprawa nie zając

Groźba paraliżu nie omija także lotnisk. 6 lutego przypomnieli o sobie pracownicy obsługi naziemnej na warszawskim Okęciu. Od szóstej do ósmej rano pracownicy LOT Ground Services (LGS) nie obsługiwali pasażerów przy odprawie biletowej i bagażowej.

— Nie możemy powiedzieć, że to był już strajk. To raczej akcja ostrzegawcza, wynik konfliktu związków zawodowych z zarządem spółki. Związkowcy domagają się wyższych pensji dla pracowników, zwiększenia odpraw w przypadku zwolnień grupowych i większych odpraw emerytalnych — wylicza Agnieszka Pęksa, pełniąca obowiązki rzecznika LOT Ground Services.

Rezultatem akcji było pięć odwołanych i dwadzieścia jeden opóźnionych lotów. Pasażerowie linii Centralwings, EuroLOT i PLL LOT nie byli odprawiani. Samoloty lądujące w Warszawie w czasie trwania protestu obsługiwała konkurencyjna wobec LGS firma Warsaw Airport Services (WAS). Związki nie wykluczają rozszerzenia protestu na inne lotniska. Na razie będą negocjować z nowym zarządem LGS.

Europa strajkuje

Strajki pracowników transportu stają się w Unii Europejskiej swoistą dyscypliną sportu. 1 lutego, protest zatrzymał metro, autobusy i tramwaje w Berlinie. Według związków, strajkowało 11,5 tys. osób. Żądano podwyżek od 8 do 12 proc. Jednak Berlińskie Zakłady Transportowe zaproponowały 6 proc. podwyżki do 2010 r. i jednorazową wypłatę po 200 EUR, co związki uznały za prowokację i rozpoczęły strajk ostrzegawczy.

W październiku 2007 r. strajk pracowników francuskiego transportu publicznego sparaliżował cały kraj. Osiem central związkowych zorganizowało akcję, by zaprotestować przeciw ograniczeniom przywilejów emerytalnych, zapowiadanym przez prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego.

Podobnie było we Włoszech, gdzie kilka największych związków zawodowych zorganizowało na początku lutego strajk pracowników transportu miejskiego, ruchu kolejowego i lotniczego. Protestujący domagali się od rządu jasnej polityki transportowej i większych nakładów, które pomogłyby firmom transportowym przezwyciężyć kryzys finansowy. Protest trwał tylko jeden dzień, ale cały półwysep stanął w korkach.

Wypada więc się cieszyć, że u nas poza celnikami naprawdę nie zastrajkowała jeszcze żadna inna grupa zawodowa związana z transportem.

2

Tyle godzin trwał strajk ostrzegawczy obsługi naziemnej 6 lutego na warszawskim Okęciu.

Agata Hernik