Wzmaga się apetyt na cięcie stóp

BMK
opublikowano: 2006-01-25 00:00

Sprzedaż detaliczna zaskoczyła in minus. Inwestorzy wietrzą szansę na niższe stopy procentowe.

Pod koniec 2005 roku stopa bezrobocia wzrosła do 17,6 proc. z 17,3 proc. w listopadzie — poinformował Główny Urząd Statystyczny.

Takiego wyniku spodziewało się Ministerstwo Finansów oraz ekonomiści.

— Stopa bezrobocia wzrosła, jak to ma zwykle miejsce pod koniec roku, na skutek zmian sezonowych — w tym czasie zanikają prace sezonowe. Ale wynik jest przyzwoity — komentuje Marcin Mróz, główny ekonomista banku Societe Generale.

W grudniu 2004 roku bezrobocie wynosiło 19,1 proc. Zdaniem Marcina Mroza, poprawa sytuacji w stosunku do ubiegłego roku jest spójna z obrazem, jaki płynie z sektora przedsiębiorstw i świadczy o wzroście popytu na pracę.

Gorsze od oczekiwań okazały się informacje o sprzedaży detalicznej. Wzrosła ona w grudniu o 6,3 proc., podczas gdy oczekiwania były średnio o 2 pkt proc. wyższe.

I choć Rada Polityki Pieniężnej (RPP) nie zwykła kierować się w decyzjach pojedynczymi danymi, rynek najwyraźniej odebrał wczorajsze informacje z GUS jako argument za obniżką stóp procentowych.

— Optymizm nieco wzrósł, co było widoczne na rynku obligacji. Rentowności obligacji 5- i 10-letnich wzrosły o 4-5 pkt bazowych. Złoty na wczorajsze dane nie zareagował — komentuje Marcin Bilbin, analityk banku Pekao.

Jak wskazuje Tomasz Wronka, szef działu analiz X-Trade Brokers DM, fundamenty gospodarcze pozwalają na redukcje stóp NBP.

— Inflacja pozostaje na bardzo niskim poziomie. W I kwartale obniżki stóp mogą sięgnąć nawet 50 pkt bazowych. Choć nie wiadomo, czy członkowie RPP podzielą tę opinię — mówi Tomasz Wronka.

Dla RPP ważną przesłanką w kształtowaniu stóp procentowych będzie nowa projekcja inflacyjna, którą jednak poznamy dopiero pod koniec stycznia.

Tymczasem inflacja bazowa po wyłączeniu cen żywności i paliw (netto) pozostała w grudniu na niskim poziomie 1,1 proc.

Według Marcina Mroza, wczorajsze dane o sprzedaży, choć słabsze od oczekiwań, świadczą raczej o stabilizacji tendencji w popycie indywidualnym, niemniej wpisują się w oczekiwania co do obniżek stóp w styczniu.