Europejskie giełdy rozpoczęły tydzień umiarkowanymi spadkami głównych indeksów. Zakończenie notowań poniżej poziomów ostatnich zamknięć to skutek ponownego wzmocnienia się euro. Było to w znacznym stopniu spowodowane perturbacjami na rynku walutowym po południu czasu polskiego, po wiadomości o trzęsieniu ziemi w Japonii.
Aktywność inwestorów podczas poniedziałkowych sesji nie była zbyt duża. Większemu handlowi nie sprzyjał brak notowań na rynkach w USA oraz Londynie. W pierwszej części poniedziałkowych sesji pozytywną reakcję rynków wywołała wiadomość o wzroście wskaźnika Ifo, obrazującego stan nastrojów niemieckiego biznesu. Wbrew oczekiwaniom, w maju jego wartość była wyższa niż w kwietniu, kiedy był na najniższym poziomie od 16 miesięcy. Wraz z danymi o spadku PKB Niemiec w I kwartale przyjęto to wtedy jako zwiastun grożącej największej europejskiej gospodarce recesji. Inną pozytywną wiadomością, która wpłynęła na wzrost popytu na akcje największych europejskich eksporterów było uchwalenie w piątek przez Kongres USA niższego niż zapowiadano podatku od dywidend zagranicznych spółek działających na amerykańskim rynku.
W pierwszej części notowań dużym popytem cieszyły się akcje DaimlerChryslera. Wzrost wartości euro wobec dolara wyraźnie ograniczył jednak popyt na papiery piątego koncernu motoryzacyjnego świata. Do końca notowań utrzymał się popyt na akcje Metro. Zdrożały papiery Lufthansy po tym, gdy narodowy niemiecki przewoźnik lotniczy zaprzeczył doniesieniom prasy, jakoby planował zwolnienia w związku z kryzysem branży. Z dokładnie odwrotnego powodu o ponad 21 proc. zdrożały w Zurichu akcje linii Swiss. Poinformowała ona o planie zwolnienia prawie jednej trzeciej pracowników oraz „uziemieniu” ponad 40 proc. samolotów.
Na giełdzie w Mediolanie popytem cieszyły się akcje Olivetti. Stało się tak w związku z udzieleniem zgody przez akcjonariuszy Telecom Italia na fuzję z tą spółką. Akcje największego włoskiego operatora telekomunikacyjnego również zdrożały.