Czytasz dzięki

Wzrósł popyt na opaski telemedyczne

opublikowano: 22-03-2020, 22:00

Start-up Sidly widzi rosnące zainteresowanie urządzeniami mierzącymi podstawowe parametry zdrowotne bez wizyty u lekarza.

Gdy cały kraj ogarnęła akcja #zostanwdomu, w domu zostać muszą też pacjenci, którzy nie wymagają pilnej wizyty u lekarza. Kwitnie zdalny kontakt ze specjalistami, wzrasta też popyt na urządzenia telemedyczne, umożliwiające monitorowanie stanu pacjentów lub przeprowadzenie podstawowych badań.

— Od piątku 13 marca złożyliśmy oferty na kilka tysięcy opasek, z których część już została zakontraktowana. Do grona naszych klientów dołączają nowe szpitale, samorządy,jednostki medyczne. Szpitale i samorządy zabezpieczają się na wypadek braku kadry medycznej i miejsc w jednostce. Problem nie jest jeszcze tak duży jak wkrótce może się stać. Opaski telemedyczne mogą znacznie odciążyć personel i udrożnić proces opieki medycznej nad chorym — mówi Edyta Kocyk, wspózałożycielka i prezes start-upu Sidly, który dostarcza system zdalnej teleopieki bazujący na certyfikowanej opasce medycznej.

Sidly działa na rynku od ponad pół dekady. Jeszcze w 2015 r. zainwestował w start-up fundusz MCI Internet Ventures, potem do akcjonariatu dołączyły inne fundusze venture capital. Takiego popytu na usługi spółki jeszcze nie było.

— Obecnie w Polsce mamy ponad 4 tys. kont w systemie teleopieki. Opaską telemedyczną, zgodnie z zaleceniami wojewódzkiego konsultanta w dziedzinie epidemiologii, monitorowani są seniorzy, pacjenci w domach, objęci kwarantanną i w izolacji szpitalnej — mówi Edyta Kocyk.

Podkreśla, że dzięki zastosowaniu opaski telemedycznej nie ma konieczności wykonywania przez personel ciągłych pomiarów, gdyż opaska robi to automatycznie i przesyła wyniki na platformę.

— Chroni to także zdrowie lekarzy, którzy nie muszą mieć tak częstego kontaktu z chorymi — mówi prezes Sidly.

Jej zdaniem rząd powinien w większym stopniu wspierać rozwiązania telemedyczne.

— Widzę na rynku patologię w obszarze zamówień publicznych, w którychczęsto jedynym wyznacznikiem jest cena, bez względu na jakość wdrożenia. Wybór dostawców stosujących rażąco niskie ceny w przypadku usług, które mają ratować ludzkie zdrowie i życie, to sytuacja patologiczna. Ceny oferowane przez dystrybutorów chińskich produktów są zaporowe dla polskich firm. Chciałabym powalczyć o zmianę mentalności zamawiających i większą promocję polskich producentów wśród jednostek publicznych — mówi Edyta Kocyk.

O tym, jak wprowadzenie stanu zagrożenia epidemicznego może wpłynąć na potencjał giełdowych spółek telemedycznych, czytaj w dziale Puls Inwestora.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane